Poczuć pęd wiatru

Poczuć pęd wiatru

Aby zrealizować projekt, trzeba umieć o niego walczyć Krzysztof Ingarden, architekt – W październiku otrzymał pan prestiżową nagrodę roku SARP za projekt polskiego pawilonu na Wystawie Światowej EXPO 2005. – Cieszy mnie, że projekt naszego zespołu został dobrze zrozumiany i przyjęty w Japonii i innych krajach. W styczniu odbierzemy też międzynarodową nagrodę architektoniczną Contract World 2007 w Hanowerze. Ten projekt był niekonwencjonalnym eksperymentem. Chodziło o znalezienie nowych materiałów i form dla wyrażenia architektonicznej metafory współczesnej Polski. Metafory odnoszącej się w nowoczesny sposób do muzyki Chopina, do modernizującego się szybko kraju – łączącej jednocześnie zaawansowane technologie z tradycyjną sztuką i rękodziełem. Materiałem i nośnikiem tych idei stała się wiklina, kuzynka wierzby, powszechnie kojarzona przez Polaków z krajobrazem mazowieckim i Chopinem. Wiklinowa elewacja przypomina obłok gnany wiatrem nad mazowieckim krajobrazem, a jej forma wygenerowana została techniką komputerową. Cała elewacja budynku została ręcznie wypleciona w Rudniku nad Sanem, w częściach przewieziona samolotem do Japonii i na miejscu złożona. Wiklinowy budynek zachwycił Japończyków i jest jedynym pawilonem na wystawie Expo zakupionym przez organizatorów. Stanie jako centrum kultury w miejscowości uzdrowiskowej w pobliżu góry Fuji, a jego fragmenty eksponowane są obecnie w Muzeum Toyoty. – Jest pan konsulem honorowym Japonii, przebywał pan w tym kraju kilka lat, współpracował z japońskimi projektantami. Znajomość tego kraju pozwoliła panu zaprojektować budynek ambasady RP w Tokio oraz Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha we współpracy z japońskim architektem Aratą Isozakim. – W 1987 r. będąc w Nowym Jorku, dowiedziałem się, że Andrzej Wajda przeznacza Nagrodę Kyoto na budowę centrum sztuki i techniki japońskiej w Krakowie. Zaproponowałem Wajdzie współpracę ze znakomitym architektem Aratą Isozakim, u którego wcześniej pracowałem. Andrzej zgodził się i w 1990 r. Isozaki przyjechał do Krakowa, aby ocenić działki zaproponowane przez miasto. Gdy ujrzał Wawel i działkę leżącą u jego stóp, przy Wiśle, zachwycił się lokalizacją i zaproponował, aby budynek przypominał kształtem falę – tę wiślaną i tę ze słynnego japońskiego drzeworytu Hokusai, z kolekcji sztuki japońskiej Feliksa Jasieńskiego. To był projekt skazany na sukces na kilku płaszczyznach – jako dzieło architektury i jako wspaniały pomost między naszymi kulturami, budynek, który niesie w sobie japońskiego ducha w polskim wydaniu. Gdy projektowałem ambasadę polską w Tokio, dążyłem do stworzenia sytuacji podobnej, choć odwrotnej. Bazowałem na materiałach i wzorcach charakterystycznych dla architektury polskiej, wyselekcjonowanych tak, aby były czytelne w tokijskim kontekście architektonicznym. Polska architektura – Jak widzi pan polską architekturę i prezentowaną niedawno w Warszawie wystawę „Polska. Ikony Architektury”? – To bardzo potrzebna inicjatywa. Jej pomysłodawcą i organizatorem była redakcja miesięcznika „Architektura-Murator”, wspólnie z Departamentem Promocji MSZ. Jest to przedsięwzięcie ważne i zrealizowane w odpowiednim czasie. Dla architektury polskiej to czas odreagowania wieloletnich ograniczeń, będących wynikiem politycznego sterowania gospodarką; poszukiwania nowych dróg artystycznych równolegle do rozwoju gospodarki rynkowej. Pokolenie obecnych 40-latków, wchodząc w życie zawodowe na początku lat 90., otrzymało możliwość indywidualnego określenia uwolnionej z cenzury tożsamości artystycznej, wolność wypowiedzi artystycznej oraz wolność działań gospodarczych. To pokolenie musiało zacząć od uzupełniania wieloletnich zaniedbań infrastrukturalnych miast polskich: budowy mostów, supermarketów, centrów logistycznych, biurowców, kin itp. Najwyższy czas, aby stworzyło czytelny język architektoniczny i własny charakter wypowiedzi. Polska architektura przez ostatnie pół wieku nie była promowana za granicą. Przez lata nie było wielkich projektów, które skupiłyby uwagę mediów, nie było też zagranicznych inwestorów zainteresowanych realizacją architektury eksperymentującej. Od początku lat 90. dano nam zaistnieć w międzynarodowym obiegu. Jednak bez odpowiedniej promocji to może się nie udać. Trzeba nadrobić kilkupokoleniową lukę promocyjną. Wystawa „Ikony” jest ważnym krokiem w tym kierunku. – Jak nowe warunki polityczne i ekonomiczne wpłynęły na twórczość polskich architektów? – Biura architektoniczne skomputeryzowały się, rynek wymusił szybkość i sprawność działania. Zaczęły powstawać mniejsze biura, biorące udział w konkursach i małych zleceniach indywidualnych. Muszę podkreślić, że nowa polska architektura powstaje w warunkach nie tylko drakońskich ograniczeń finansowych i – pomimo dostępności

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2006, 49/2006

Kategorie: Wywiady