Podatek liniowy i co dalej

Podatek liniowy i co dalej

We wszystkich krajach UE podwyższa się podatki dla osób bogatych i obniża dla ubogich

Podatek ten zyskuje coraz więcej zwolenników wśród skrajnych liberałów. Zwolennicy podatku liniowego, nie mając argumentów ekonomicznych, uciekają się często do uzasadnień nieodpowiadających rzeczywistości. I tak na przykład usiłują dowieść, że podatek liniowy ożywi gospodarkę, przyspieszy reformę finansów państwa, ograniczy bezrobocie, biurokrację itp. Nie bardzo jednak wiadomo, w jaki sposób będzie to można osiągnąć. Należy żałować, że autorzy podatku liniowego nie wskazali sposóbu realizacji tych bardzo ambitnych zadań.
Tak uniwersalne funkcje tego podatku muszą budzić i budzą wiele wątpliwości. Gdyby rzeczywiście podatki liniowe były tak efektywne, jak twierdzą liberałowie, to oczywiście nie byłoby sensu wprowadzania w życie innych podatków niż podatek liniowy.
Zwolennicy podatku liniowego często twierdzą, że coraz więcej państw wprowadza ten podatek w życie.
W ogromnej większości państw dominują podatki progresywne. Tak jest także we wszystkich państwach UE. Mamy co prawda na świecie kilka przykładów podatku liniowego (przede wszystkim w krajach wywodzących się z byłego ZSRR), ale są to państwa nieporównywalne do Polski. Państwa, które wprowadziły taki podatek, wcale nie mają rewelacyjnych osiągnięć, przeciwnie – borykają się z wieloma problemami ekonomicznymi. Na pytania skierowane do ekonomistów Rosji, Ukrainy, Słowacji, Litwy i Estonii, państw, które mają już ten podatek, pada następująca odpowiedź: w przeszłości nie egzekwowano należycie podatków, uznano zatem, że lepiej będzie ściągnąć przynajmniej część należnych podatków, nawet liniowych, niż całkowicie z nich zrezygnować. Najwybitniejsi ekonomiści Rosji dodają, że u nich przesądziły o podatku księgowe, które miały trudności z wypełnianiem formularzy podatkowych.
Ewentualne wprowadzenie podatku liniowego pozostawałoby także w rażącej sprzeczności z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej. To właśnie głównie z tego powodu prezydent RP zawetował uchwaloną ustawę o podatku liniowym przed dwoma laty.
We współczesnym cywilizowanym świecie podatki dochodowe nie mogą być niezależne od dochodów. Nigdzie przecież tak nie jest, aby bardzo bogaci i ubodzy płacili taki sam podatek. We wszystkich krajach UE podwyższa się podatki dla osób bogatych i obniża dla ubogich.
Krytycznie trzeba – moim zdaniem – ocenić także projekt masowego zwalniania pracowników urzędów skarbowych i kontroli skarbowej. Będzie to niewątpliwie sprzyjać rozwojowi korupcji i szarej strefy gospodarczej. Ponad 50% przedsiębiorstw jest w Polsce deficytowych, nie płacą one zatem w Polsce podatków, ale płacą je za granicą, transferując tam nieopodatkowane miliardy dolarów USA.
Proponowana redukcja pracowników urzędów skarbowych i urzędów kontroli skarbowej ma chyba jedynie na celu zwiększenie liczby oszustw i zaległości podatkowych.
Przeciwko podatkowi liniowemu przemawia także brak środków finansowych w budżecie państwa. Minister finansów i jego zastępcy oświadczyli publicznie, że wprowadzenie podatku liniowego uszczupliłoby w przyszłym roku dochody budżetu państwa o kwotę 60 mld zł. W warunkach dramatycznej sytuacji finansowej służby zdrowia, edukacji i sądownictwa podobna strata finansowa pogłębiłaby istniejący kryzys finansów państwa. Taka zapaść finansowa państwa uniemożliwiłaby także sfinansowanie niezbędnego długu publicznego.
Ten argument dotyczący finansów publicznych stanowi niewątpliwie wniosek przeciwko wprowadzeniu podatku liniowego. Niepotrzebne są zatem inne argumenty przeciwko temu podatkowi.

Autor jest profesorem ekonomii

Wydanie: 35/2003

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy