Czy Polacy umieją cieszyć się z życia?

Czy Polacy umieją cieszyć się z życia?

Jerzy Stuhr, reżyser, aktor Do tej pory nie zastanawiałem się nad tym zagadnieniem, jednak przebywając w innych krajach, zwłaszcza na południu Europy zauważyłem, że Polacy mogliby pozazdrościć niektórym nacjom ich beztroski i radości z życia. My najczęściej musimy mieć pretekst, jakiś powód do radości. Częstym motywem jest śmianie się z kogoś, w ogóle śmianie się na jakiś temat. Potrafimy cieszyć się, że komuś się coś nie powiodło. To wystarczy za motyw do radości, bo ona najczęściej ma charakter “zaczepno-odporny”. O tym jednak przekonałem się dopiero w krajach południowych, gdy zobaczyłem, ile relaksu, oddechu i wypoczynku można mieć z niczego. Włosi potrafią radować się z rzeczy najprostszych, bez powodu. Kiedyś wstydziłem się bawić i cieszyć tak jak oni, bo wydawało mi się, że radość bez specjalnego motywu, to tracenie czasu. Teraz wiem, że można okazywać ogromną radość i wcale nie być przeciwko czemuś lub komuś, czy też śmiać się na jakiś temat. Szkoda, że Polacy tego nadal nie umieją. A ja nauczyłem się bawić, choć początkowo miałem z tym pewne kłopoty. Na szczęście, przestałem się wstydzić. Nina Terentiew, dyrektor II programu TVP Coraz bardziej potrafią cieszyć się życiem. Widać, jak w niektórych dziedzinach uczymy się swobodnych zachowań i zabawy. Do niedawna mówiono u nas, że Polacy nie potrafią już śpiewać, tymczasem w II programie TVP Zbigniew Górny udowodnił, że potrafimy śpiewać, rozśpiewał nas, czego przykładem jest program “Śpiewające fortepiany”. Mówiono też, że Polacy nie mają poczucia humoru. Ten pogląd również został obalony, bo widać jak nasi odbiorcy lubią programy rozrywkowe, kabarety i inne pozycje, w których jest sporo humoru. Może na razie jeszcze nie umiemy się bawić na sportowo, ale i to łatwo nadrobić. Nasz znakomity chodziarz Robert Korzeniowski, mam nadzieję, stanie się Zbigniewem Górnym masowego chodzenia. W nowym programie “Na rynek marsz” będziemy uczyć ludzi aktywnej formy wypoczynku i zabawy. Ten sport – spacery na świeżym powietrzu – jest najtańszy i najzdrowszy. Roman Czejarek, dziennikarz, szef “Lata z radiem” Polacy potrafią się cieszyć, trzeba tylko dać im możliwość. Niekiedy zastanawiałem się, skąd się u nas bierze taki pęd do imprez masowych. Kiedyś, np. w latach 70. śmiano się z tego, ale ludzie chodzili na różne imprezy bez urazy i robią to dziś, gdy tylko zdarzy się okazja do zabawy. Może to być dowolna oferta, jakieś miodobranie, turniej miast czy wybory najpiękniejszej. “Lato z radiem” dociera ze swoimi imprezami do małych miejscowości, gdzie ludzie w sposób naturalny wszystko odbierają i nie wstydzą się swojej radości. Co innego natomiast w dużych miastach, a zwłaszcza w Warszawie, gdzie ludzie się wstydzą, wybrzydzają, kapryszą nawet na występach najlepszych artystów. Inna – powiedziałbym bardziej normalna – publiczność, która umie się cieszyć wspólną zabawą i nie boi się okazywać radości, brać aktywny udział w wydarzeniach, nie jest zmanierowana, mieszka w małych ośrodkach, zwłaszcza w tzw. Polsce B. To dlatego wielu organizatorów omija Warszawę. W miasteczkach ludzie tak bardzo złaknieni są zabawy, że własnymi siłami, z pomocą samorządów lokalnych, organizują różne festyny, święta i konkursy. Społeczności lokalne dosłownie tym żyją. W Karpaczu niemalże co tydzień dzieje się coś ciekawego: jak nie rzuty beretem, to biegi z jajkiem itd. Polska B żyje własnym życiem, bawi się lepiej, a na pewno inaczej. dr Anna Kiljan, kierownik Poradni Zdrowia Psychicznego w Warszawie Trudno powiedzieć, czy umiemy korzystać z życia, ale z mojego podwórka widać, że stale zwiększa się liczba ludzi, którzy mają ogromne problemy z własnym życiem. Obserwuję tę tendencję wzrostową dość długo i widzę, że część problemów pacjentów związana jest ze zmianami w naszym życiu, a nierzadko stresy z tego wynikające stają się źródłem różnych dolegliwości psychicznych, w tym depresji. Ci, którzy tracą pracę, nie są w stanie się utrzymać, trudno też wyżyć z renty czy emerytury, a to skutkuje różnymi zaburzeniami psychicznymi lub zachorowaniami. Nie łatwo uniknąć tych przyczyn pogarszania się stanu psychicznego, opieka społeczna podupadła, nie ma na nią pieniędzy i nie można wielu osobom radykalnie pomóc. Trzeba próbować łagodzić stresy nawet poprzez zwykłą ludzką życzliwość, czy choćby symboliczny gest pomocy, ale i tego jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 18/2001, 2001

Kategorie: Pytanie Tygodnia