Czy politycy głoszący, że PRL to „czarna dziura”, są cynicznymi kłamcami?

Czy politycy głoszący, że PRL to „czarna dziura”, są cynicznymi kłamcami?

Czy politycy głoszący, że PRL to „czarna dziura”, są cynicznymi kłamcami?

Maria Berny,
animatorka kultury, była senator
Oczywiście cynicznie kłamią. Współczesny polityk niewiele sobą reprezentuje, wobec tego za wszelką cenę usiłuje pokazać, że ci, którzy byli przed nim, byli gorsi. Jeśli PRL była „czarną dziurą”, to skąd wszyscy jesteśmy? PRL to korzenie naszej współczesnej ojczyzny. Odcinanie się od korzeni nie sprawia, że owoce będą większe i lepsze, lecz powoduje usychanie drzewa. Na szczęście jest nas jeszcze trochę, tych, którzy budowali tamto państwo – nie jako politycy, ale jako ludzie codziennego trudu. To państwo nie tylko istniało, ale stanowi także podstawę naszego obecnego względnego dobrobytu. Bo nie byłoby przyzwoitego dziś, gdyby nie istniało przyzwoite wczoraj.

Jerzy Stefański,
Polska Partia Socjalistyczna
Tak, prawicowi politycy skupieni przy PiS są cynicznymi kłamcami. Dobrze to widzą ludzie, którzy żyli w Polsce Ludowej. Myślę, że nawet ci, którzy chcieli zmian i popierali Solidarność, nie chcieli jednak kapitalizmu z prywatyzacją i reprywatyzacją majątku społecznego. Inaczej mogą przyjmować traktowanie PRL jako „czarnej dziury” dzisiejsi 30- i 40-latkowie. Oni mogą to kłamstwo – głoszone brutalnie i konsekwentnie – uznawać za prawdę. Tylko rodzice lub dziadkowie mogą ich wyprowadzić z błędu. Sprawa oceny PRL to sprawa walki o prawdę historyczną, wymazywaną z pamięci społecznej. Dzięki programowi 500+ PiS zyskało duże poparcie jako partia prospołeczna. Premier Morawiecki jak klasyczny socjaldemokrata głosi, że buduje w Polsce „społeczną gospodarkę rynkową”. Środowiska lewicowe muszą wskazywać, że to też jest cyniczne kłamstwo. PiS działa jako partia narodowo-katolicka, a dla zdobycia wyborców podejmuje działania socjalne.

Prof. Michał Śliwa,
politolog i historyk, UP w Krakowie
PRL to nie żadna „czarna dziura”, lecz normalne państwo, ze swoimi problemami, sukcesami i porażkami. Różnie możemy oceniać ten etap w procesie dziejowym, ale nie możemy udawać, że go nie było. Rzecz jasna PRL miała ograniczoną suwerenność, ale to zjawisko występowało zarówno w okresie powojennym, jak i wcześniej w historii. Dlatego przywołane podejście polityków, głównie dawnych opozycjonistów, jest wyrazem pewnego rozdwojenia jaźni. Bo z jednej strony uznają oni zobowiązania podjęte przez to państwo w polityce międzynarodowej, a z drugiej kwestionują sam fakt jego istnienia. Jakby zapomnieli, że ewolucyjne przejście do nowego systemu dokonało się dzięki ich porozumieniu ze starymi elitami władzy.

Robert Śmigielski,
czytelnik PRZEGLĄDU
Po części to cyniczni kłamcy, którzy wierzą, że w im czarniejszych barwach będą przedstawiać PRL, tym jaśniejsze będą ich działania wymierzone w PRL. Nawet te podejmowane prawie 30 lat po tym, jak przeszła ona do historii. A nawet szczególnie w tym czasie. Po części jest to jednak prawdziwa głupota ludzi, którzy za nic mają uwarunkowania powojennej Polski i wysiłek milionów Polaków odbudowujących zrujnowany kraj.

Wydanie: 5/2018

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy