Polsat musi zapłacić

Polsat musi zapłacić

Nadawcom opłacało się łamać prawo, bo kary nakładane przez KRRiTV były niskie

Stało się. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji po raz pierwszy w swej historii nałożyła na nadawcę najwyższą możliwą karę finansową. Wyniesie ona ok. 1,5-2 mln zł. Tym razem ukarano Polsat za to, że stacja zbyt często przerywała filmy reklamami. KRRiTV nie ukrywa, że wyznaczona stawka nie jest przypadkowa. Taka suma ma być dla Polsatu „dotkliwa”.

I posłużyć jako przestroga,

bo dotychczas nadawcy płacili grzywny niemalże symboliczne w stosunku do swoich dochodów.
Rada ukarała Polsat za nieprzestrzeganie przepisu, który wszedł w życie 1 maja na mocy nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, dostosowującej polskie prawo do unijnego. Zgodnie z tym przepisem, filmy fabularne i telewizyjne, które trwają ponad 45 minut, mogą być przerywane reklamami wyłącznie raz.
Polsat broni się, twierdząc, że nic nie wiedział o zmianie. Józef Birka, jeden z członków rady nadzorczej stacji, powołuje się na rozporządzenie KRRiTV z 6 lipca 2000 r. Dopuszczało ono przerywanie filmów jeden raz podczas każdych pełnych 45 minut. Kolejne przerwy były dozwolone, jeżeli film trwał dłużej. – Jeśli rada nałoży na nas karę, będziemy się odwoływać, nawet do Trybunału Konstytucyjnego – zapowiada Birka.
– Od wielu miesięcy mieliśmy świadomość, że wchodzimy do UE i będzie obowiązywać prawo unijne – ripostuje Stanisław Celmer, dyrektor Departamentu Reklamy KRRiTV. Choć Polsat tłumaczy się niewiedzą, inni nadawcy, np. TVN czy TV4, zdawali sobie sprawę, że rozporządzenie straci ważność i wejdą w życie nowe zasady.
Dyr. Celmer ocenia, że na reklamach ponad limit, wyemitowanych między 1 a 23 maja, stacja Zygmunta Solorza zarobiła 12,5 mln zł. Karę oszacowano zgodnie z zasadą, że nie może ona przekroczyć sumy 50% opłaty za roczne używanie częstotliwości telewizyjnej.
– Polsat wypracował z tych reklam olbrzymi zysk. Nawet jeżeli zapłacą taką sumę, będą na plusie – mówi Danuta Waniek, szefowa rady.
Sytuację Polsatu pogarsza fakt, że KRRiTV już raz ostrzegła stację, iż nadaje zbyt dużo reklam, i zagroziła nałożeniem wysokich kar.
W końcu zniecierpliwiona rada uznała, że czas z tym skończyć. W efekcie Polsat musi wyłożyć olbrzymią sumę. Tyle że tu pojawia się następne pytanie: dlaczego dotychczasowe

kary były niskie

w porównaniu z wpływami z reklam? Zazwyczaj wystarcza bowiem zaledwie kilka minut, by stacje zarobiły równowartość wyznaczonej sumy.
Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji, karę na nadawcę nakłada przewodniczący KRRiTV. Najczęściej wyznacza ją, gdy uzna, że stacja złamała przepis zabraniający emitowania audycji zagrażających fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi niepełnoletnich, audycji zawierających treści pornograficzne lub w sposób nieuzasadniony i nadmierny eksponujących przemoc. Grzywna może być również nałożona, gdy nadawca nie przestrzegał zakazu nadawania w czasie chronionym audycji zagrażających rozwojowi niepełnoletnich. W ostatnich miesiącach przewodnicząca rady kilkakrotnie ukarała nadawców za naruszenie tych przepisów.
W marcu tego roku nałożyła karę 10 tys. zł za wyemitowanie w czasie chronionym „Ballady o lekkim zabarwieniu erotycznym”. Kilka dni wcześniej zdecydowała, że Polsat zapłaci 20 tys. zł za kryptoreklamę loterii „Nasi Przyjaciele” podczas losowania lotto. W grudniu ubiegłego roku Danuta Waniek nakazała telewizji publicznej zapłacić 30 tys. zł kary za kryptoreklamy w jednym z materiałów.
Inną kategorią przewinień jest przekraczanie dopuszczalnego czasu emisji reklam. Jak wynika ze sprawozdania rady za 2003 r., nadawców ukarano za to kilkakrotnie. Cztery razy nałożono grzywnę na TVP: 20 tys. zł, 25 tys. zł, 30 tys. zł i 95,1 tys. zł. Polsat zobligowano do zapłacenia 26 tys. zł, TVN – 4140 zł, a TVN7 – 2 tys. zł.
– Te kary były niższe niż ta dla Polsatu dlatego, że dotyczyły tylko wyjścia poza dopuszczalne 12 minut reklamy na godzinę – tłumaczy dyr. Celmer.
Dla większości nadawców taki wydatek nie stanowi jednak problemu. Mediom opłaca się ryzykować naruszenie prawa, bo i tak dochody z reklam zwrócą im stratę. W dodatku niektóre stacje nie płacą grzywny od razu po jej nałożeniu. Większość odwołuje się od decyzji przewodniczącego KRRiTV do sądu. Często postępowanie kończy się zawarciem ugody, która opiewa na kwotę niższą niż suma ustalona przez szefa rady. W 2001 r. Canal+ otrzymał karę w wysokości 100 tys. zł za emisję przed godziną 23.00 filmu Spike’a Lee „Malaria”. Sąd Okręgowy w Warszawie anulował tę decyzję. KRRiTV wystąpiła o kasację do Sądu Najwyższego, który w marcu tego roku przyznał jej rację i nakazał stacji Canal+ zapłacenie grzywny. – Pieniądze do tej pory nie wpłynęły na nasze konto – mówi Danuta Waniek.
Gdy KRRiTV nałożyła na Polsat karę 300 tys. zł za wyemitowanie o godz. 20.00 filmu „Ostry poker w Małym Tokio”, w wyniku porozumienia zawartego rok później stacja zapłaciła 110 tys. zł, w tym 100 tys. na cele charytatywne. Rada porozumiała się także z Canal+ w sprawie wyemitowanego w paśmie chronionym filmu „Crash”. W wyniku ugody suma zmalała z 70 tys. zł do 20 tys.
TVN za pokazanie erotycznych ekscesów dwójki bohaterów reality show „Big Brother”, Kena i Frytki, zapłaciła zamiast 300 tys. zł tylko 150 tys. Pozostałą sumę stacja wpłaciła na konto swojej fundacji, zajmującej się finansowaniem leczenia chorych dzieci.
Tym razem, nawet jeżeli dojdzie do ugody, jest prawdopodobne, że stacja zapłaci największą karę w historii polskich mediów elektronicznych. I może właśnie to okaże się przestrogą dla innych nadawców.

 

Wydanie: 23/2004

Kategorie: Media

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy