Polska jako gra planszowa

Polska jako gra planszowa

Rzeczywistość polityczna, w której sędziowie sprawujący urząd wiceministra sprawiedliwości czy podobne zlecają, moderują, zasilają poufnymi dokumentami internetowe nękanie politycznych adwersarzy, również sędziów, a wszystko to i za pieniądze, i za awanse – wymyka się już spokojnym ocenom. W całej aferze wiceministra (byłego już – poniósł straszliwą karę, pozwolono mu podać się do dymisji) uderza, do jakich rozmiarów (a co za tym idzie skuteczności) rozrosło się równoległe państwo dezinformacyjne PiS, w którym płynnie przechodzi się od najwyższych urzędników państwowych, poprzez usłużnych, choć opłacanych trolli internetowych, do zatrudnionych w mediach publicznych funkcjonariuszy medialnych. Wszystkie te działania – już nie na obrzeżach i granicy prawa, lecz jawnie prawo łamiące – całkowicie wymykają się zainteresowaniom służb państwa, które winny się nimi zajmować, bo okazuje się, że to sprawcy i kierujący procederem oczerniania sędziów sami są najwyższą władzą w resorcie sprawiedliwości. Poczucie bezgranicznej bezkarności sprawia równocześnie, że kiedy afera wychodzi na jaw, bo ujawnia ją jedna „skruszona” trollerka, widzimy niemal całkowity brak prób zatarcia za sobą śladów, fuszerkę i kompletny brak wiedzy o mechanizmach działania w sieci. Po ujawnieniu afery Piebiaka, natychmiast przerobionej przez prorządowe media na aferę posła opozycji (!), z całą mocą wraca metafora polskiego państwa z tektury. Dodałbym, że jest to tektura w formie gry planszowej dla małych chłopców, w którą rząd, partia i jej akolici grają nieprzytomnie i bez opamiętania. Grają, bo mogą. Grają, bo tak są ułożone zasady, że wydaje się im, że przegrać nie można. I coś jest na rzeczy. Spróbowałem sobie wyobrazić tę grę w Polskę.

Grają rządzący i rządzeni. To znaczy ci z rządzonych, którzy są przekonani, że choćby była planszowa, tekturowa, wedle dziwnych reguł funkcjonująca (częściowo tylko jawnych), to jednak jest to Polska.

W tradycyjnych, prostych planszówkach podstawą jest korzystanie z tej samej kostki i posuwanie się do przodu o wyznaczoną liczbę oczek (standardowo do sześciu). Ale nie w tej grze. Tu są oddzielne kostki i oddzielne korytarze. Władza ma, przyjmijmy, kostkę niebieską i dotyczące tylko jej niebieskie zasady. Rządzeni mają kostkę, nie wiem, pomarańczową, a na niej tylko jedno oczko do wyrzucenia. I pomarańczowy lud sobie rzuca i żyje: „Idź do roboty”, „Nie zadawaj pytań”, „Nie gromadź się”, „Nie zrzeszaj się”, „Nie protestuj, a zwłaszcza – spontanicznie”, „Nie krytykuj”, „Cicho bądź – przegrałeś, zanim zacząłeś”, „Szanuj biskupa swego”, „Nienawidź uchodźców, Ukraińców, Żydów i środowiska LGBT” (cokolwiek to znaczy).

A w świecie niebieskiej kostki jest inaczej: „Zostałeś członkiem rady nadzorczej spółki państwowej” – premia 10 oczek do przodu. „Byłeś na Wawelu 18. dnia kolejnego miesiąca” – 25 w przód. „Zatweetowałeś po Emilce” – 15, dawaj, ruszasz. „Coś się wydało, zwalaj na Brejzę”, „Odchodzisz, ale dostajesz trzyletnią odprawę”, „Dzwoni prokurator i pyta, czy w twojej archidiecezji są jakieś dokumenty na temat pedofilii księży – mówisz, że nie, i on się rozłącza” – jedziesz dalej śmiało. „Udokumentowałeś rzucanie staropolsko-katolickim »Wypierdalaj« do manifestujących na Marszu Równości” – premia, jeszcze jeden rzut kostką. „Wydało się, że lecisz rządowym odrzutowcem miliarderów na podwieczorek do domu – mówisz, że to spotkanie z wyborcami” – masz kolejny lot do przodu. „Nie przyznajesz się, że sam podpisałeś swoją rekomendację do nowej KRS i zostałeś dzięki temu sędzią” – w drogę! „Zatrzymała cię drogówka, bo jechałeś o 100 km/godz. za dużo w terenie zabudowanym – mówisz, że na spotkanie partii” – płacisz stówkę z funduszu biura poselskiego i cofasz się o jedno pole, żeby zaraz ruszyć z kopyta, bo „Zostałeś członkiem rady nadzorczej kolejnej spółki państwowej” – 10 do przodu.

I tak zabawa trwa. Niewzruszenie, bez konsekwencji, śmiało do przodu, bo za „dobro nie wsadzamy”, jak zapewnił minister Piebiak, niedoceniony sędzia o nieocenionych aspiracjach. Partię wygrywają niebiescy. Za chwilę nowe losowanie kostek do gry. Ale kto by tam grał w taką grę. W nowej grze będzie jednak dużo ostrzej dla pomarańczowych, czerwonych czy jakichkolwiek innych. A dla niebieskich – już bez żadnych ograniczeń.

Losowanie kostek 13 października, kto nie weźmie udziału, niech się nie dziwi, że na planszy nie ma dla niego, dla niej, dla nich miejsca. Tak wygląda ta gra we władzę. Ta zabawa w Polskę chłopców w krótkich spodenkach, obrażonych i pozbawionych skrupułów. Będą kłamać do ostatniego dnia i każdego następnego. Bo kto im powie, że nie tak ma to wyglądać? Zagrajcie.

Wydanie: 35/2019

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy