Co jest potrzebne, aby propozycje wicepremiera Grzegorza Kołodki przyniosły pożądane skutki?

Co jest potrzebne, aby propozycje wicepremiera Grzegorza Kołodki przyniosły pożądane skutki?

Prof. Władysław Jaworski,
kierownik Katedry Bankowości na SGH
Wszystkie propozycje premiera Kołodki są bardzo słuszne, ale bez zmian w polityce pieniężnej i kursowej nie dadzą żadnych wyników. Nie chodzi tu tylko o program proponowany przez Kołodkę, ale także o program przedsiębiorczości. To jest główna przyczyna bezrobocia i spadku produkcji w Polsce. Jeśli tej sprawy się nie załatwia, to w gruncie rzeczy rozwiązywanie innych spraw będzie nieefektywne. Muszą się zmienić polityka pieniężna, prezes NBP, RPP. Jak się tego nie zrobi, to nie ma szans na poprawę sytuacji gospodarczej w Polsce. Niestety – moim zdaniem – nic się w tym kierunku nie robi i najlepszym dowodem na to mogą być słowa min. Jerzego Hausnera, że bezrobocie będzie się zwiększać, a nie zmniejszać. Byłaby to całkowita klęska programu Kołodki, a główna przyczyna tego tkwi w stanowisku RPP i banków komercyjnych. Nie chodzi tylko o to, aby bank centralny obniżył stopy procentowe czy zmienił politykę kursową, ale o to, aby banki dostosowały się do tego sygnału. Jeśli się nie dostosują, to nie będzie miał znaczenia fakt, co robi bank centralny. Prezes NBP odpowiada za politykę pieniężną i za działania banków komercyjnych. To jest zjawisko, które powinno być brane pod uwagę.

Krzysztof Dzierżawski,
Centrum im. Adama Smitha
Aby propozycje przyniosły pożądane skutki, musi być odniesienie do rzeczywistości. Te propozycje podobnego odniesienia nie mają. Na początek trzeba by zresztą zdefiniować, jakie są oczekiwane skutki. W Polsce w 2002 r. to likwidowanie bezrobocia i na tym trzeba się skoncentrować, i zrobić wszystko, aby to nieszczęście nie dotykało 3 mln osób, jak jest obecnie. To wszystko w propozycjach pana premiera nie było brane pod uwagę. Koncentrują się one na obronie miejsc pracy w branżach, których lata już przeminęły. Przemysł ciężki, stoczniowy, górnictwo, hutnictwo, nawet przemysł zbrojeniowy – to branże, które nie mają przyszłości nigdzie, także w Polsce. Jeśli pan premier będzie gwarantował kredyty dla stoczni, to znaczy, że nie powstaną ani te firmy, ani te branże, które mogłyby mieć przed sobą przyszłość. Przyczyną bezrobocia w Polsce są koszty pracy podnoszące jej cenę. To jest stan nie do zniesienia, ale o tym premier nawet się nie zająknął.

Maciej Grabowski,
Instytut Badań nad Gospodarką
Jeśli chodzi o proponowane częściowe wyeliminowanie przedsiębiorstw, które nie rokują nadziei, to wydaje się, że podejście do tego problemu powinno być zmienione. Mam na myśli przede wszystkim to, by chociaż większość wierzycieli miała udział w zatwierdzaniu i przeprowadzaniu restrukturyzacji i oddłużenia wobec państwa. Po drugie, banki, które zwykle są istotnymi wierzycielami, powinny też mieć w tym zasadniczy wkład. Wówczas można by uniknąć sytuacji, kiedy w oddłużonych przedsiębiorstwach ponownie zaczną się problemy. W innym przypadku możemy doprowadzić do sytuacji, w której mimo oddłużenia wobec państwa te przedsiębiorstwa nie będą w stanie egzystować i wnioski o upadłość i tak będą składane.
Jeśli chodzi o nagrody dla firm, które same regulują podatki, ale mają dłużników niewywiązujących się ze swoich zobowiązań, można mieć wątpliwość, czy wszystkie przedsiębiorstwa będące w takiej sytuacji potrzebują tej pomocy. Mam na myśli zakłady, które mają pozycje dominujące lub monopolistyczne, chociażby w sektorze służb komunalnych, np. wodociągi, zakłady energetyczne czy telekomunikacja. Powinno się oddzielić przedsiębiorstwa cierpiące na zaległości płatnicze i działające na konkurencyjnym rynku od tych, które mają zapewnioną dominującą pozycję na rynku.

Zbigniew Kuźmiuk,
poseł PSL, członek sejmowej Komisji Finansów Publicznych
Przede wszystkim, aby propozycje wicepremiera Kołodki przyniosły oczekiwane rezultaty, muszą zostać zmienione obowiązujące akty prawne.
Nie jesteśmy w stanie uporać się z tym przed sejmowym urlopem, ale mam nadzieję, że po pierwszym czytaniu odpowiednie komisje będą nad nim pracowały i pod koniec sierpnia przygotują propozycje, które uchwalimy. Wicepremier Kołodko rzadko o tym mówi, ale nie ulega wątpliwości, że aby propozycje zaadresowane do przedsiębiorców były skuteczne, muszą się poprawić warunki makroekonomiczne, i to zdecydowanie. Propozycje Kołodki to nie są pomysły, które same załatwiają wszystkie nękające nas problemy. To pomysły uzupełniające do poprawy warunków makroekonomicznych. Niektóre premier już zapowiadał, np. zmniejszenie deficytu budżetowego, co z kolei powinno skłonić RPP do bardziej radykalnej obniżki stóp procentowych.

Janusz Jankowiak,
główny analityk BRE Banku
Uważam, że propozycje premiera Kołodki to podejście do kwestii zwiększenia popytu na pracę od niewłaściwej strony, bo przecież chodzi głównie o zmniejszenie bezrobocia. Podejście nie jest od strony systemowej, czyli nie od strony zmniejszania kosztów pracy, szczególnie tych pozapłacowych, które są w Polsce bardzo wysokie, ale jest to próba zmniejszenia kosztów pracy poprzez rozbudowanie systemu uznaniowego, czyli premii i ulg. Ale pociągają za sobą jednocześnie skutki negatywne dla budżetu.
Próba podejścia do równoważenia finansów publicznych – drugi, makroekonomiczny punkt tego programu – wygląda dosyć problematycznie. Dlatego że pakiet, mimo zapewnień, że będzie neutralny dla budżetu, z całą pewnością taki nie będzie. To jest pakiet, który oddziałuje na obie strony budżetu negatywnie, czyli zmniejsza przychody i generuje wydatki. Z tego powodu zapewnienie, że w przyszłym roku możliwe jest zmniejszenie deficytu budżetowego, wydaje mi się wątpliwe. Dyskusja na temat sanacji finansów publicznych kieruje uwagę nie na stronę wydatków budżetowych, ale na stronę dochodów. Uważam to za niewłaściwe, ponieważ sanacja powinna się dokonać po stronie rozchodów, a nie po stronie dochodów.

Prof. Kazimierz Ryć,
dziekan Wydziału Zarządzania UW
Trudno jest na razie wydawać opinie, ponieważ nie znamy jeszcze szczegółów programu. Są tam pewne rzeczy oczywiste, np. projekty ustaw o upadłości przedsiębiorstw czy o wsparciu dla firm, dzięki czemu zapobiegnie się ich upadkowi i ochroni miejsca pracy.
Potrzebna jest konsekwencja, a trudno zarzucić jej brak premierowi Kołodce. Jednak potrzebna jest też życzliwa krytyka ze strony tych, którzy nie zgadzają się z programem Kołodki. Trzeba przyznać, że propozycje premiera są nietypowe. Doświadczenia lat 90. wskazują, że problemy mające charakter makroekonomiczny wynikają często z błędów na poziomie mikro. Zaproponowane rozwiązania są konieczne, ale trzeba pamiętać o zminimalizowaniu następstw potencjalnych błędów. Życzyłbym sobie, aby premier był konsekwentny, ale jednocześnie wrażliwy na krytykę.

Wydanie: 30/2002

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy