Dlaczego każde polskie pokolenie musi zaciskać pasa?

Dlaczego każde polskie pokolenie musi zaciskać pasa?

Prof. Grzegorz W. Kołodko, Akademia Leona Koźmińskiego
Nie musi. Ale też żadne pokolenie nie powinno żyć ponad stan, który wyznacza społeczna wydajność pracy i ogólna kondycja gospodarcza.

Dr Janusz Lewandowski, komisarz ds. budżetu w Komisji Europejskiej
Wszystkie wskaźniki ostatniego 20-lecia mówiły o tym, że powoli popuszczamy pasa. Średni standard życia jednak się u nas podnosi, co niezmiernie kole w oczy tych, którzy są poniżej średniej i w ich pojęciu jest coraz gorzej. Ale statystyki nie mogą tak drastycznie kłamać. Owo popuszczanie pasa w ostatnich dwóch latach było zbawienne dla gospodarki, bo konsumpcja wewnętrzna była jedną z tajemnic zielonej wyspy w dobie kryzysu, jak mówiono o Polsce. Wysoka konsumpcja, a zarazem ekspansja fiskalna obroniła nas przed kryzysem, jednak poluźnienie pasa nie było na tyle silne, aby przekreślić perspektywy na przyszłość, co zagroziło np. Węgrom. To raczej tam, a nie w Polsce postuluje się teraz drastyczne zaciskanie pasa. U nas przydałby się raczej realny program i wiarygodny scenariusz uzdrowienia finansów publicznych. Jednak nie musi to być program bardzo kosztowny dla szerokiego kręgu obywateli. Choć Polacy żyją nieco ponad stan, czego dowodzą takie wskaźniki jak deficyt finansowy i dług publiczny, nie jesteśmy pod takim przymusem zaciskania pasa jak w Portugalii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, nie wspominając już o Grecji. Nie ma więc po co Polaków straszyć zaciskaniem pasa.

Jan Guz, przewodniczący OPZZ
Trzeba przetrwać kryzys, ale on okazuje się normą. Odkąd jestem aktywny zawodowo, mamy w Polsce kryzys. Jednak w tym kryzysie nie wszyscy zaciskamy pasa. Są tacy, którzy wcale się nie ograniczają, a zaciskanie pasa pozostawiają najbiedniejszym, najuboższym. Są u nas bieguny bogactwa i nędzy. 60% z nas żyje na granicy minimum. Jeśli takich ludzi próbuje się teraz nakłonić do oszczędzania np. na własną emeryturę, to takimi doradcami powinien się zająć urząd skarbowy, bo z czego niby ci biedni mieliby zaoszczędzić? Gratuluję tym specjalistom. Zaciskanie pasa to tylko hasło, które dotyczy wyłącznie żyjących na granicy ubóstwa, tych, którzy mają najniższe pensje, renty, emerytury. Innych dotyczy znacznie mniej lub wcale.

Prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego
Problem zaciskania pasa istnieje wiecznie. Popuszczanie pasa to strategia krótkotrwała, bo w gospodarce nie ma nic za darmo, nie ma darmowych obiadów, nawet za wodę mineralną musimy zapłacić. Gdy za dużo zjemy, to prędzej czy później ktoś będzie musiał za to zapłacić. Nawet w bogatej Szwecji czy Danii gdy jest kryzys, też zaciska się pasa. Polska jest na dorobku, więc wielu z nas nie stać np. na kupno mieszkania i trzeba zaciągać kredyty. Jeśli ten kredyt służy naszemu rozwojowi, to będzie łatwiej go zwrócić, bo warunki, jakie sobie stworzymy, kupując nowe umiejętności, będą łatwiejsze do spełnienia. Jeśli jednak zadłużymy się w restauracji, to po wyjściu mamy dług i kaca. W ekonomii istnieje zawsze problem wyboru. Chcielibyśmy mieć maksimum efektów przy minimum nakładów, ale w wersji idealnej to nieosiągalne. Trzeba więc coś wybrać, a oszczędności plus racjonalne decyzje to bardzo pożądane cechy w gospodarce.

Wojciech Olejniczak, europoseł
Generalnie Polskę dzieli od innych krajów Europy Zachodniej duży dystans. Dopóty będziemy musieli zaciskać pasa, dopóki nie zmieni się struktura naszego społeczeństwa. Chodzi o to, że wielu ludzi nie jest w stanie samodzielnie zadbać o wyższy standard życia. Im większe rozwarstwienie społeczne, tym większa odpowiedzialność całego społeczeństwa. Niedawno w Anglii ukazały się wyniki badania kilkudziesięciu krajów, z których wynika, że tam, gdzie owo rozwarstwienie jest większe, istnieje potrzeba zaciskania pasa i oszczędzania, aby starczyło na pomoc dla najbiedniejszych. Natomiast w krajach zamożniejszych, np. w Szwecji czy Japonii, można mniej pieniędzy przeznaczać na służbę zdrowia, mniej osób choruje, jest mniejszy stres, można lepiej wychowywać młode pokolenie, lepiej się opiekować dziećmi. Większe rozwarstwienie wymaga, aby wciąż poszukiwać środków i pompować je do sfery publicznej. Można więc powiedzieć, że w interesie ludzi zamożniejszych jest wyrównywanie różnic, np. przez progresywne podatki i wyższe składki, gdyż będzie to korzystniejsze dla młodego pokolenia, także tego wywodzącego się z zamożnych rodzin. Im więcej pozostawimy nierozwiązanych problemów społecznych przyszłym pokoleniom, tym trudniejsze decyzje będzie ono musiało podejmować. Musimy zrozumieć, że im mniej różnic materialnych między ludźmi, tym lepiej.

Piotr Duda, przewodniczący KK NSZZ „Solidarność”
Ciągłe życie na dorobku i zaciskanie pasa to spuścizna wielu ostatnich lat. Najpierw żyliśmy w drapieżnym komunizmie, potem – drapieżnym kapitalizmie. Żeby pozbyć się tego garbu, musimy teraz zaciskać pasa. Ważne jednak, żeby koszty przemian rozkładały się inaczej, sprawiedliwiej. Zaciskanie pasa nie może prowadzić do ubóstwa społeczeństwa, do tracenia cywilizacyjnych szans przez dużą część Polaków, do powstawania enklaw biedy i bogactwa.

Wydanie: 6/2011

Kategorie: Kraj, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy