Powódź tylko na pokaz

Powódź tylko na pokaz

Telewizje epatujące dramatycznymi obrazami powodzi nie znalazły miejsca na praktyczne porady, jak się przed nią zabezpieczyć i jak likwidować jej skutki

Kiedy oglądam programy telewizyjne różnych stacji, a zwłaszcza wiadomości pokazujące powtarzane często te same dramatyczne obrazy ludzkich tragedii, spowodowanych powodziami, a także spektakularne wizytacje okolic żywiołowej klęski przez „naszych współczujących dostojników”, denerwuje mnie całkowity brak jakichkolwiek programów, które mogłyby posłużyć jako rzeczowy i łatwo zrozumiały instruktaż dla wszystkich, którzy mogliby być zainteresowani metodami walki z powodzią. Pokazywanie chaotycznego zwalania worków z piaskiem czy niedokończonego, urywającego się raptownie „wału” z worków – mające jakoby świadczyć o „skutecznej walce z powodzią” – jest wyłącznie medialnym odfajkowywaniem tematu.
Szperając w internecie, znalazłem broszurę instruktażową stanu Kalifornia, opisującą prostym i jasnym językiem sposoby napełniania worków piaskiem, potem ich dokładnego i metodycznego układania – w celu stworzenia warstw ochronnych o wymaganej wysokości. Podano w niej również, jak należy postępować w przypadkach pojawiania się przecieków w wałach przeciwpowodziowych, aby ograniczyć ich destrukcyjne działanie. Pokazano, jak należy chronić dom i jego piwnice przed zalaniem etc. Znalazłem tylko jedną polską stronę, gdzie pokazany jest podobny instruktaż. Jest to opracowanie, które firmuje Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego dla powiatu chrzanowskiego – bardzo zwięzłe, ale jasne i dostatecznie wyczerpujące temat. Można je znaleźć na stronie www.pczk.pl. Chwała im za to opracowanie. Dziwne, że na wielu innych stronach dotyczących sytuacji nadzwyczajnych są np. informacje o sygnałach nadawanych w razie zagrożenia „atomowego” czy „chemicznego”, ale brakuje jakichkolwiek praktycznych rad czy wskazówek na wypadek powodzi.
Szkoda, że telewizja nie uznała za stosowne znaleźć miejsca na takie porady dla ludzi zagrożonych powodzią. A przecież powodzie należą do tych zjawisk hydrologicznych, które występują co jakiś czas z mniejszym lub większym nasileniem. Rozczarowały mnie także wywiady z naukowcami, którzy przed kamerami mówili pięknie, lecz wcześniej nie przedstawiali swoich przewidywań co do możliwości powodzi, choćby na podstawie wyników pomiarów długotrwałych opadów występujących na całym terenie kraju. A przecież wiadomo, że woda padająca „z nieba” prędzej czy później trafia do rzek, których długości, przekroje i pojemności powinny być naukowcom dostatecznie dobrze znane.
Podsumowując – uważam, że wszelkie pięknie brzmiące z ekranów telewizyjnych słowa, mające świadczyć o współczuciu dla powodzian, są tylko czczymi frazesami. Chciałbym mieć nadzieję, że znajdą się w mediach ludzie, którzy z obecnej tragedii będą potrafili (i chcieli) wyciągnąć konstruktywne wnioski na przyszłość.

Wydanie: 24/2010

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy