Prawda reklamy – rozmowa z Katarzyną Piekarską

Prawda reklamy – rozmowa z Katarzyną Piekarską

Jako konsumenci musimy sprawdzać uczciwość reklamodawców

Katarzyna Piekarska, wiceprzewodnicząca SLD

Rozmawia Agata Grabau

Czy reklamy kłamią?
– W Polsce prawo dotyczące reklam jest całkiem dobre – może tylko w przypadku reklamy kierowanej do dzieci przepisy są sformułowane zbyt ogólnie, co może powodować nadużycia. Natomiast dyskusje o retuszu zdjęć toczą się nie tylko u nas. Dzisiaj trudno byłoby sobie wyobrazić jakiekolwiek fotografie w magazynie czy na plakacie reklamowym przygotowane bez pomocy programów graficznych, jednak istnieje granica w ich stosowaniu. Produkt, na który złożyłam skargę, serum odmładzające, jest sprzedawany w aptece, co budzi zaufanie – klient uważa, że kosmetyk jest skuteczniejszy, może bezpieczniejszy. Reklama zapewnia, że efekt liftingu jest widoczny już po jednorazowym użyciu. Towarzyszy jej zdjęcie modelki, która do tego stopnia została wygładzona w Photoshopie, że w ogóle nie ma rysów twarzy – to woskowa maska, w której widać tylko dziurki od nosa. Takiego efektu nie można uzyskać dzięki użyciu kosmetyku, reklama wprowadza zatem w błąd.
Jakiej reakcji na skargę pani oczekuje?
– Przede wszystkim refleksji i dyskusji o reklamie. Dlatego też nie kierowałam sprawy do sądu, ale do samego środowiska reklamowego, tak aby wspólnie zastanowiło się, co na rynku reklamowym jest wolnoamerykanką, jak przestrzegać prawa w interesie konsumentów. Nie chodzi zresztą tylko o retusz zdjęć, ale o spojrzenie na reklamę w szerszej perspektywie. W Polsce wciąż częste są reklamy seksistowskie, obraźliwe, dyskryminujące. Jeśli duże firmy pozwalają sobie na reklamę pod hasłem „Od września dajemy za darmo” obok zdjęcia młodej kobiety z rozsuniętym rozporkiem – dzieje się coś bardzo złego. Podobnie jeśli reklamy banków skłaniają nas do nieprzemyślanych decyzji, za które płacimy przez lata, bo zabrakło rzeczowej informacji. Niestety w Polsce wciąż słabo funkcjonuje rynek konsumencki, inaczej coś takiego w ogóle nie mogłoby mieć miejsca. Jednocześnie badania opinii publicznej pokazują, że 68% społeczeństwa przyznaje, że chociaż raz sięg-
nęło po produkt pod wpływem reklamy, a co trzecia osoba robi to regularnie.

Twarz jak z reklamy

Wyidealizowane wizerunki otaczają nas z każdej strony.
– To prawda, kobieta nie ma prawa się zestarzeć. W kolorowych magazynach właściwie nie ma kobiet, które wyglądałyby na 40 lat. Trochę inaczej jest w przypadku mężczyzn, oni mają prawo do zmarszczek i bardziej zmęczonego wyglądu – ale powoli i to się zmienia. Niedawno pewien pan złożył skargę na reklamę perfum, w której przystojny, ciemnoskóry mężczyzna namawia konsumentkę: „Porównaj mnie ze swoim partnerem”. Powoli także mężczyzn dotyka pogoń za doskonałym wyglądem.
Trudno byłoby wymagać, żeby w reklamie pokazywano twarz mniej wygładzoną niż na „zwykłych” zdjęciach modelek czy aktorek.
– Tak, ale niech ta reklama będzie rzetelna. Jeśli obraz jest zmieniony, niech przynajmniej zawiera informację o takiej zmianie. Rozumiem, że reklama musi być kontrowersyjna i wzbudzać emocje, ale jednocześnie powinna być uczciwa. Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji mówi: „Przy ocenie reklamy wprowadzającej w błąd należy uwzględnić wszystkie jej elementy, zwłaszcza dotyczące liczby, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy lub konserwacji reklamowanych towarów lub usług, a także zachowania się klienta”. My sami jako konsumenci musimy wywierać wpływ na producentów i reklamodawców i weryfikować ich uczciwość.

Gładkie buzie polityków

Każdy do pewnego stopnia manipuluje swoim wizerunkiem. Malujemy się przed wyjściem z domu, prosimy o fotografowanie z lepszego profilu, wreszcie – używamy programów do obróbki zdjęć.
– Ale niczego przy tym nie sprzedajemy. Gdybym przedstawiła własne, przesadnie wyretuszowane zdjęcie i powiedziała, że woda mineralna czy krem sprawiły, że mój wygląd zmienił się po ich użyciu – byłoby to nie w porządku. Jeśli jednak ktoś wrzuca tak obrobione zdjęcie na swoją stronę internetową – to jego prywatna sprawa.
Marketing polityczny to też forma reklamy. Politycy na plakatach są wygładzeni, piękniejsi, młodsi.
– Ładne zdjęcia w materiałach wyborczych to zasługa nie tylko Photoshopa, lecz także profesjonalnie przygotowanej sesji. Inaczej wygląda ta sama osoba sfotografowana na ulicy, a inaczej, gdy zostanie przygotowana przez profesjonalną wizażystkę, sfotografowana przy odpowiednim oświetleniu, w studiu. Nie chodzi zresztą o to, żeby nie używać programów graficznych, ale warto postawić jakąś granicę. Mam zresztą nadzieję, że polityków wybiera się nie z powodu wyglądu, ale z uwagi na program, konkretne działania i propozycje. Nie można zatem mówić o wprowadzaniu w błąd.

Wydanie: 12/2012

Kategorie: Kraj
Tagi: Agata Grabau

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy