Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Ludzie w MSZ trochę rozmawiają o wotum nieufności dla minister Fotygi. I zastanawiają się… Nie, nie nad tym, czy ona odejdzie, tylko dlaczego Kaczyńscy tak jej bronią. Bo przecież każdy widzi, że więcej z nią kłopotu niż z niej pożytku.
Oto więc jedna z hipotez, dość mocno rozpowszechnionych.
Kaczyńscy bronią jej nie dlatego, że prowadzi jakąś politykę zagraniczną, ale właśnie dlatego, że żadnej nie prowadzi. I że jej energia poświęcona jest temu, by elegancko przyszambrować w Pałacu Prezydenckim i podlizać się komu trzeba (ach, ta „rola oscarowa” – pani minister, wygrała pani Nagrodę Lizusa, dwa kilogramy wazeliny, do odbioru na portierni!). A w samym MSZ, by wyłapywać czerwonych i różowych i ich wyrzucać. Ona ma odzyskiwać MSZ, niczego innego nikt od niej nie wymaga.
Bo politykę zagraniczną prowadzi Jarosław Kaczyński. Przeczytał „Bez ostatniego rozdziału”, więc uważa, że ma ku temu kwalifikacje.
Ale oprócz lidera w każdym zespole istnieje grupa osób zajmujących się wiodącymi sprawami, to oni podrzucają premierowi formuły i raportują. Kto do tej grupy należy?
Jeśli chodzi o Unię Europejską, MSZ-etowcy widzą dwie postacie – Jacka Saryusza-Wolskiego i Marka Cichockiego. To Saryusz-Wolski wymyślił pierwiastek, to Cichocki opowiadał, że lepsze weto niż system podwójnej większości. Patrząc z tego punktu widzenia, to oni są odpowiedzialni za brukselską klapę. Cichocki nakręcał przecież w mediach sprawę pierwiastka, a Saryusz-Wolski… Hm, nic nie pomógł, choć PiS wymusiło na Platformie, by został przewodniczącym komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego, więc mógłby się zrewanżować… Gra Saryusza-Wolskiego jest zresztą czytelna – poluje on na stanowisko unijnego komisarza, w miejsce Danuty Hübner. Czy to ugra? Ma szansę.
Drugim filarem polskiej polityki zagranicznej jest współpraca ze Stanami Zjednoczonymi. Tu z kolei aktywnością zadziwia szefowa Kancelarii Prezydenta, Elżbieta Jakubiak. Wcześniej pani Jakubiak sprawami międzynarodowymi się nie zajmowała, ale teraz bardzo polubiła te wyjazdy do USA i rozmowy w Departamencie Stanu. Co jest poniekąd odpowiedzią na to, jak wygląda polska polityka wobec największego mocarstwa. I na jakim jest to prowadzone poziomie.
Z kolei za sprawy niemieckie odpowiada dr Marek Muszyński, który jest pełnomocnikiem ds. stosunków polsko-niemieckich. Ów dżentelmen pracował wcześniej na uczelniach katolickich, krzywdy Niemcom pamięta, też uważa, że oni dybią na nasz piękny słowiański kraj, zdaje się, że nie różni się bardzo w tych sprawach od pana premiera, więc karierę wróżymy mu wielką.
A kto zajmuje się Rosją? Całym Wschodem? Sęk w tym, że chyba nikt. I to widać.
Przez moment wydawało się, że takim człowiekiem od Wschodu mógłby być Paweł Kowal, obecny wiceminister. Ale tylko przez moment, kiedy okazało się, że minister nie zna rosyjskiego, a najbardziej kręci go ochrona, która chodzi za nim krok w krok. To jest zresztą rzecz niebywała – bo np. Krzysztof Skubiszewski ochrony nie miał i latał liniowymi rejsami. Potem BOR-owców wciśnięto ministrom. A teraz, proszę, IV RP rozciąga ochronę na wiceministrów. Na Kowala. Ciekawe, cóż takiego i przed czym chronią?

Wydanie: 29/2007

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy