Czy można zmniejszyć liczbę pomyłek sądowych i prokuratorskich?

Czy można zmniejszyć liczbę pomyłek sądowych i prokuratorskich?

Barbara Piwnik, sędzia,
b. minister sprawiedliwości
Można, pod warunkiem że wszyscy odpowiedzialni, poczynając od prowadzącego postępowanie przygotowawcze do sędziego każdego szczebla, będą jednakowo starannie zapoznawać się z całym materiałem dowodowym i czytać, a dziś z tym „czytelnictwem” i z tą starannością bywa różnie. Zdarza się, że człowiek mimo skrupulatności też się pomyli, ale przypadki, z którymi się zetknęłam, dowodzą, że staranności, której mnie uczono, nierzadko brakuje. Dziś także z niektórych szkół płyną niepokojące sygnały, co oznacza, że część pomysłów zmian nie była trafiona. Pewne procesy, choćby związane z przygotowaniem do zawodu, zaszły już tak daleko, że dziś sędziami najczęściej zostają byli referendarze sądowi i byli asystenci sędziów, więc trudno będzie odwrócić niekorzystną tendencję do pomyłek i szkód z tym związanych. Wszyscy za to płacimy, bo w odbiorze społecznym nawet wysoka kwota zadośćuczynienia nie usuwa wszystkich skutków pozbawienia wolności, takich jak utrata pracy i nadziei na dobre życie, rozpad rodziny czy przekreślenie innych szans życiowych. W psychice człowieka pozbawionego wolności pozostaje trwały ślad. Ktoś taki już nigdy nie będzie mógł odbudować zaufania i wejść w prawidłowe relacje z innymi ludźmi.

Janusz Kaczmarek,
b. szef MSWiA
To trudne pytanie. Każdy chciałby, aby nie było żadnych pomyłek, jednak statystyka pokazuje, że 8% uniewinnień bierze się albo ze złego przygotowania materiału dowodowego przez prokuratury, albo z pomyłek organów ścigania. Wskaźnik uniewinnień wynosi jednak poniżej 10%, a nie wszystkie są związane z omyłkami. Te jednak powinny być zjawiskami sporadycznymi. Aby to osiągnąć, trzeba stawiać na doświadczenie w sądach, na szkolenia, szkolenia i jeszcze raz szkolenia. Może to nie wyeliminuje tego zjawiska, ale przynajmniej je zminimalizuje.

Kazimierz Olejnik,
b. prokurator krajowy
Może powinniśmy się zastanowić nad modelem funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, aby było jak najmniej pomyłek i nieporozumień, które mają poważne konsekwencje. Dyskusja mogłaby też dotyczyć wykorzystania w procesie karnym instytucji świadka koronnego. Zapewne nie unikniemy tego, że trzeba będzie niekiedy wypłacać odszkodowania i zadośćuczynienia, które są przewidziane w przepisach, jednak powinniśmy się wystrzegać grania zeznaniami świadków koronnych, potrzeba też większej dbałości w korzystaniu z takiego dowodu w procesie sądowym. Jestem zwolennikiem instytucji świadka koronnego, ale przykład śledztwa w sprawie zabójstwa gen. Papały pokazał, że korzystano tutaj z bardzo wielu świadków i stworzono bardzo wiele wersji, jednak niektóre z tych zeznań być może dopuszczono bezkrytycznie i dosyć luźno powiązano ze sprawą.

Stanisław Iwanicki,

b. wiceminister sprawiedliwości
Gdy są pomyłki, mówi się, że jest inna koncepcja sprawy i jej dalszego biegu. Sprawa gen. Papały jest przykładem olbrzymich zaniedbań i błędów w ocenie materiału dowodowego. W czym tkwi problem? Politycy, m.in. byli prokuratorzy generalni, na tamtym etapie postępowania chcieli mieć sukcesy i biegali do mediów, ogłaszali bez zweryfikowania pewne fakty i byli „na pierwszej linii”. Dziś rozmiar ich olbrzymich zaniedbań, a nie zwykłych pomyłek, trudno ocenić. W tej chwili nadal widzimy brak wstrzemięźliwości medialnej, ujawnianie opinii publicznej za pośrednictwem mediów różnych faktów. Może to dlatego, że opinia publiczna czego innego oczekiwała, a materiał dowodowy prowadził w zupełnie innym kierunku. Z pewnością ofensywa informacyjno-propagandowa nie służy dobru śledztwa, co widać także przy sprawie katastrofy smoleńskiej. W postępowaniu karnym o sukcesie można mówić dopiero wtedy, gdy jest prawomocny wyrok skazujący.

Wydanie: 19/2012

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy