Makaronowa wojna

Makaronowa wojna

Czy udział Sophii Loren zdecyduje o zwycięstwie w konflikcie dwóch największych producentów makaronów?

Nasi producenci makaronu wszelkimi sposobami walczą o względy Polaków. A jest o co się bić, bo makaron konsumuje regularnie 94% obywateli (trzy miliony zadeklarowało, iż makaron je codziennie), którzy płacą za ów przysmak 700 mln zł rocznie.
To, że malborską wytwórnię makaronów Danuta, stać było, aby Sophia Loren wystąpiła w reklamie jej produktów, powinno świadczyć o dobrej kondycji firmy. Z drugiej jednak strony, okazuje się, że Danuta nie miała pieniędzy na zapłacenie rachunku znacznie mniejszej wartości.

Za słone paluszki
W czerwcu 2001 r. do sądu trafił pozew o wydanie nakazu zapłaty sumy 14 tys. 600 zł (plus odsetki i koszt adwokata) za wykonanie badań rynkowych. Chodziło o słone paluszki, których popularność badał Pentor. Mimo licznych ponagleń od lipca 1999 r. Pentor nie doczekał się zapłaty i wreszcie oddał sprawę do sądu.
Robert Mroziński, dyrektor generalny Danuty, nie był zachwycony pytaniem o tę należność. Przyznał wszakże, iż byłby nierzetelny, mówiąc, że Danuta płaci w terminie 100% swych należności. – Nie jest to jednak polityka firmy, ale sytuacja. Nasi kontrahenci też niekiedy regulują należności z opóźnieniem.
A sytuacja łatwa nie jest. Branża makaroniarska, która w latach 1998-99 była najbardziej rentownym działem przemysłu spożywczego, w 2000 r. zanotowała straty. Produkcja spadła o ok. 6%, do 160 tys. ton. Ostateczne wyniki ub.r. nie są jeszcze znane, ale spożycie makaronu w Polsce rośnie znacznie wolniej niż w latach 1994-98 i coraz trudniej tu o poważne zyski.

Wybór Sophii
Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, przy produkcji makaronów w Polsce zaangażowane jest prawie 3 mln osób. Każde wahnięcie na rynku grozi zwiększeniem rzeszy bezrobotnych, a najwięksi producenci marzą o utrwaleniu swojej marki w świadomości Polaków.
Danuta to własność Francuza Michela Marbota i jego polskiej żony. Imię nadano na cześć Danuty Wałęsowej, która została matką chrzestną zakładów (rodzina Wałęsów nie ma żadnych innych związków z firmą).
Na wizytę Sophii Loren w Malborku zapewne z zazdrością spoglądają szefowie lubelskiej Lubelli – największego konkurenta Danuty. Lubella jest we władaniu Narodowych Funduszy Inwestycyjnych.
Najpopularniejszą marką jest Makaron Lubelski, zaś drugie miejsce zajmuje produkowana przez malborską Danutę Malma. Od 1999 r. popularność obu produktów jednak nieco spadła. Potentatom rośnie konkurencja ze strony ponad tysiąca polskich drobnych producentów. Za plecami Danuty i Lubelli są firmy: Makaron Polski SAS z Wołomina (najszybciej zdobywa rynek), Sulma z Sulechowa, Jagodex, Wienox i inne. Duże problemy z utrzymaniem rynku makaronowi giganci będą mieli po przystąpieniu Polski do UE, gdy do naszego kraju, niebronionego już barierami celnymi, wejdzie makaron włoski, a w ślad za nim – może mniej doskonały, ale tańszy – grecki.
– I dlatego wybraliśmy panią Loren – największy autorytet – by już teraz potwierdziła najwyższą jakość naszych produktów – tłumaczy dyr. Mroziński.

Czterojajeczny na wokandzie
Wysoką jakość makaronu mają potwierdzać nie tylko gwiazdy filmowe, ale i wymiar sprawiedliwości. Od prawie czterech lat trwa sądowa wojna między producentami z Malborka i Lublina. W marcu 1998 r. Danuta wystąpiła z pozwem, że Lubella wprowadza klientów w błąd, twierdząc, iż produkuje makaron klasy ekstra, bo są w nim substancje, których w makaronie takiej klasy być nie powinno. Lubella odrzuciła to oskarżenie i odpowiedziała kontrpozwem o stosowanie cen dumpingowych. Zarzuciła też Danucie przekroczenie norm ilości metali ciężkich, a także niestosowanie tak świeżych jaj, jak ogłasza.
Obie strony nie przebierały w słowach. Lubella wystąpiła z powództwem o ochronę dóbr osobistych, zarzucając, że w programie radiowym prezes Michel Marbot nazwał ją oszustem. Gdy Danuta zażądała, by Lubella przestała oznaczać część swych produktów godłem Teraz Polska, Lubella natychmiast skontrowała wnioskiem, aby sąd nakazał Danucie usunięcie wizerunku polskiej flagi, którą ta jakoby nielegalnie umieszczała na swych wyrobach.
Mimo angażowania wszystkich szczebli wymiaru sprawiedliwości – sprawa o wydanie zakazu sprzedaży niektórych makaronów z Lublina trafiła aż do Sądu Apelacyjnego (który zezwolił na dalszą sprzedaż) – obie strony nie wyrządziły sobie jednak specjalnej krzywdy i wciąż idą „łeb w łeb”.
– Lubella to oczywiście nasz główny konkurent, ale my poszliśmy krok dalej i jesteśmy już w innym segmencie rynku. Pod względem wartości produkcji sprzedanej zajmujemy pierwsze miejsce – mówi dyr. Rober Mroziński.
– W rzeczywistości to my jesteśmy największymi producentami pod względem ilości, jak i wartości. Danuta może się chwalić i zapraszać gwiazdy, ale prawda jest taka, że my w ub.r. mamy zysk, a oni stratę – ripostuje dyr. Janusz Gołębiewski z Lubelli.
Ostatnio konkurenci doszli do nieformalnego porozumienia. Jak się dowiedzieliśmy, sprawy sądowe są „w uśpieniu”. Producenci będą walczyć teraz nie tyle ze sobą, ile o to, by Polacy chcieli kupować coraz więcej kolanek, świderków, muszelek i wstążek.

Wydanie: 5/2002

Kategorie: Kraj