Prawicowiec na rozdrożu

Prawicowiec na rozdrożu

Cezary Michalski pracowicie przerabia na literaturę swoje – jak twierdzi – niezbyt udane życie prawicowego intelektualisty skazanego na zmaganie z pozostałościami PRL-u w polskim życiu umysłowym. Powieść “Jezioro Radykałów” dokumentuje pół roku życia jego literackiego alter ego na stypendium w Szwajcarii. Ciężka to literatura, pisana mozolnie jak zaliczeniowy referat na drugim roku studiów. Tu analiza wiersza Herberta, tam przypomnienie politycznych przygód Martina Heideggera, a między nimi dygresje o polskim Kościele i migawki z dojrzewania w późnym PRL-u. Fabuły zaledwie tyle, by można było na czymś zawiesić obszerne dyskusje polskiego intelektualisty z zachodnimi lewakami.
Ale to nawet nie szkodzi, bo na wielką prozę pióra Michalskiego raczej nie liczyliśmy. Było do przewidzenia, że złoży powieść z intelektualnych prztyczków wymierzanych na prawo i lewo. Bo przecież Michalski to zawodowy szermierz rodzimej prawicy. Z kim Michalski już nie wojował? Na łamach “Życia”, “Debaty” czy ” Frondy” stawiał pod ścianą zarówno Adama Michnika, jak Leszka Kołakowskiego czy Bronisława Łagowskiego. Miażdżył dorobek intelektualny PRL-u. Bo co to za kultura – pytał – w której odpowiednikami Boya-Żeleńskiego zostali Urban, Passent i Toeplitz? Co to za życie intelektualne, w którym rolę Irzykowskiego pełni Kałużyński, a Hemara zastępuje Groński? Pełna degrengolada. Do narożnika odsyłał cały koncern Agora. “Nazwanie agorą instytucji, która za pomocą mniej lub bardziej prymitywnych zabiegów perswazyjnych stara się zablokować publiczną debatę, nasycić ją demagogią i agresją, oznacza zabieg raczej Orwellowski”, diagnozował Michalski. Po kątach rozstawiał kolegów publicystów. Byłego hipisa, Mirosława Pęczaka, oskarżał o to, że w III RP “przyjmuje zlecenia na polityczną “mokrą robotę” na łamach tygodnika “Polityka””.
Na tle takich antywzorców prawicowy publicysta powinien się cieszyć mirem i wzięciem. A tymczasem – nie! I to nie z winy wpływowych przeciwników ideowych, którzy sprzysięgli się, by go wykończyć, ale przez własne gapiostwo. No bo przyjrzyjmy się alter ego Michalskiego z “Jeziora Radykałów”. Na pierwszą emigrację polityczną się spóźnił – do Francji wyjechał dopiero w 1988 r. Tam status uchodźcy politycznego przyznano mu po roku sprawdzania. Dokładnie w momencie kiedy Tadeusz Mazowiecki tworzył rząd, w którym w fotelach ministrów zasiadali niedawni opozycjoniści. Jego emigracja przestała mieć sens, ale nie przyznawał się do tego nawet przed sobą samym i przeczekał za granicą cztery lata. Kiedy wrócił do Polski okazało się, że całkiem przestał nadążać za tym, co się dzieje w ojczyźnie. Ubzdurało mu się, że liberalna Partia Klasy Średniej poprowadzi całe społeczeństwo, zjednoczone w duchu “Solidarności” z roku ’80, do dobrobytu. Wielka pomyłka. “Nie ma żadnej Soli (darności), są tylko nieudacznicy i ci, którym się powiodło”, usłyszał od lidera Partii. I Partia w wyborach postanowiła się odwołać do tej części elektoratu, której się powiodło. Znowu błąd – ludzi sukcesu uzbierało się w Polsce zbyt mało, by wprowadzić Partię do parlamentu. Przegrała, ale na otarcie łez zafundowała swemu wyznawcy półroczne stypendium w Szwajcarii. I znowu przyjechał spóźniony. Polityczne rozterki pogrobowca “Solidarności” nikogo tam od dawna nie interesują. No, może poza grupą zbzikowanych lewaków. Takich, co to mu wytłumaczą, że Polakom najlepiej było za PRL-u. “Może wasz rząd nie potrafił zagwarantować obywatelom luksusowej konsumpcji, ale przynajmniej ludzie żyli u was godnie”, objaśniają lewacy. Tego już skołowany umysł młodego prawicowca nie jest w stanie znieść. Jego właściciel ląduje na zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego.
To zbyteczny masochizm. Po co od razu wariować? Przecież można spokojnie robić to, co do tej pory – sekundować polskim przemianom ostrym, prawicowym piórem. A że szeroka publiczność nie pada na kolana? To już może wina pióra, a nie publiczności?

Cezary Michalski, Jezioro Radykałów, Prószyński i S-ka, Warszawa 2004

Wydanie: 28/2004

Kategorie: Książki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy