Premier z dredami zamiast miliardera?

Premier z dredami zamiast miliardera?

W Czechach do wyborów do sejmu zostało mniej niż sto dni, a kwestia zwycięzcy jest nadal otwarta

Na niespełna trzy miesiące przed wyborami wielu Czechów widzi w Ivanie Bartošu, charyzmatycznym liderze Partii Piratów, przyszłego szefa rządu. Jednak oddanie władzy przez obecnego premiera Andreja Babiša nie jest wcale przesądzone. Zależy nie tylko od wyniku pojedynku Piratów i partii ANO, na czele której stoi premier miliarder, ale także od wyborczego poparcia dla potencjalnych koalicjantów Babiša – balansujących na krawędzi progu wyborczego socjaldemokratów i komunistów, którzy po cichu wspierają rząd.

Wyrównany pojedynek

Jeszcze przed wakacjami nad Czechami zawisł scenariusz przedterminowych wyborów do sejmu. 3 czerwca parlamentarzyści już trzeci raz w tej kadencji głosowali w sprawie wotum nieufności dla rządu Andreja Babiša. Podczas przeszło 12-godzinnej debaty opozycja oskarżała premiera o nieudolną walkę z COVID-19. I tym razem dysponujący 92 szablami w 200-osobowym parlamencie mniejszościowy gabinet, który tworzą ANO i socjaldemokraci, ocalił głowę. Wszystko za sprawą komunistów, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu i w ten sposób kolejny raz poparli rząd, nie będąc oficjalnie członkiem koalicji rządzącej. Za odwołaniem Babiša zagłosowało 89 posłów, do upadku rządu zabrakło 12 głosów. – Rząd nie ma naszego zaufania, ale prawicowym partiom z ODS, TOP 09, STAN, chadekami i Piratami na czele nie ufamy jeszcze bardziej. Dlatego nie będziemy uczestniczyć w tym bezużytecznym teatrze – powiedział lider czeskich komunistów z KSČM, Vojtěch Filip.

Ostatnie sondaże mówią, że o zwycięstwo w październikowych wyborach walczyć będą ANO oraz koalicja Piratów i STAN. Po piętach depcze im SPOLU, czyli potencjalny przyszły koalicjant Piratów. W opublikowanym 24 czerwca sondażu CVVM największym poparciem cieszy się partia ANO, na którą chce głosować 24,5% wyborców. Na koalicję Piratów i STAN oddać głos chce 22,5%, dalej jest SPOLU z poparciem 19,5%. W parlamencie znalazłyby się jeszcze SPD Tomia Okamury z 9,5% oraz komuniści i socjaldemokraci – obie partie według tego sondażu cieszą się poparciem 7,5% Czechów.

Wcześniejszy sondaż Data Collect z 16 czerwca, przeprowadzony dla Telewizji Czeskiej, daje zwycięstwo koalicji Piratów i STAN, która zdobyłaby 25,5% głosów. Na ANO chce głosować 20,5% wyborców, na SPOLU – 19,5%. SPD Tomia Okamury cieszy się poparciem 10,5%, komuniści – 5,5%, a socjaldemokraci balansują na progu z 5% poparcia.

W obu sondażach pod progiem wyborczym znajdują się ruch obywatelski byłego policjanta i celnika Roberta Šlachty Přísaha (Przysięga), stawiającego sobie za główny cel walkę z korupcją, oraz eurosceptyczny ruch Trikolora (Trójkolorowi). Ten drugi został założony przez Václava Klausa młodszego, syna byłego prezydenta Václava Klausa (który od lat słynie z antyunijnych poglądów, a obecnie jest idolem czeskich koronasceptyków). Kilka miesięcy temu jednak Václav Klaus młodszy niespodziewanie ogłosił, że wycofuje się z polityki z powodów rodzinnych.

Babiš i czeskie portfele

Andrej Babiš rządzi Czechami od 2014 r. Początkowo był wicepremierem i ministrem finansów, w 2017 r. zasiadł na fotelu premiera. Jego ANO (to skrót od Akcja Niezadowolonych Obywateli) powstało w 2012 r. jako ugrupowanie, które na sztandarach miało walkę z korupcją.

Urodzony w Bratysławie Babiš to jedna z najbogatszych osób w Czechach. Jest twórcą Agrofertu, potentata w branży rolno-spożywczej, który pełnymi garściami czerpie unijne dotacje, narażając Babiša na zarzut korupcji. Komisja Europejska wzywała premiera do usunięcia konfliktu interesów. Niewiele ponad miesiąc temu czeska policja postawiła Babišowi zarzuty wyłudzenia unijnej dotacji w wysokości 2 mln euro na ośrodek konferencyjno-rekreacyjny Bocianie Gniazdo (Čapí hnízdo).

Choć w 2019 r. w mających niewiele ponad 10 mln mieszkańców Czechach przeciwko Andrejowi Babišowi w Pradze protestowało nawet 300 tys. osób, polityk i jego partia nadal mają szansę na zwycięstwo w najbliższych wyborach. Podczas sejmowej dyskusji nad odwołaniem jego rządu premier zachęcał, by Czesi po prostu zajrzeli do swoich portfeli. – W 2009 r. średnia emerytura wynosiła 10 045 koron czeskich miesięcznie. Przyszły ODS i TOP 09, a efekt był taki, że na koniec 2013 r. średnia emerytura wynosiła 10 962 korony – wyliczał Babiš. Przypomniał, że gdy on został premierem w 2017 r., średnia emerytura wynosiła 11 745 koron, a w marcu 2021 r. było to już 15 351 koron. Zaznaczył również, że każda osoba powyżej 85. roku życia dostała dodatkowo tysiąc koron. W grudniu 2020 r. każdy czeski senior otrzymał jednorazowo 5 tys. koron z powodu pandemii COVID-19. W roku 2022 średnia podwyżka czeskich emerytur wyniesie 758 koron. Babiš chwalił się także zwiększeniem pensji nauczycieli, policjantów, strażaków czy pielęgniarek.

Zwiększenie emerytury o 10% średniej pensji to jedna ze zrealizowanych obietnic rządu Andreja Babiša. Czeski serwis fact-checkingowy Demagog.cz zweryfikował stan 50 najważniejszych obietnic, które Babiš złożył, rozpoczynając pełnienie funkcji premiera. Osiem zostało spełnionych (np. zwiększenie dotacji na wymianę pieców), 23 są w trakcie realizacji (w tym obietnica 110 km nowych autostrad do końca 2021 r.). Natomiast cztery obietnice zostały złamane (np. nowe prawo o odpadach, którego celem miała być mniejsza ilość śmieci trafiających na wysypiska do końca 2018 r.), a 15 pozostaje niezrealizowanych (choćby ochrona dłużników poprzez ustalenie niezbędnej do codziennego życia kwoty niepodlegającej egzekucji komorniczej).

Walka o seniorów

STAN, czyli Starostové a nezávislí (Burmistrzowie i Niezależni), to założony w 2004 r. ruch polityczny, który miał skupiać samorządowców. Dziś uchodząca za polityczne centrum partia Víta Rakušana ma najwięcej szabel w senacie. W wyborach do sejmu w 2017 r. zdobyła 5,18%. Tym razem postanowiła połączyć siły w koalicji z Piratami, liberalną i progresywną partią założoną w 2009 r., na której czele stoi Ivan Bartoš. W sejmie Piraci znaleźli się dopiero w 2017 r., kiedy ich kandydaci zdobyli poparcie 10,79%, co sprawiło, że są w izbie trzecią siłą. Polityk Piratów Zdeněk Hřib od 2018 r. jest włodarzem Pragi. W 2020 r. wspólny kandydat Piratów i STAN Josef Suchánek został marszałkiem województwa ołomunieckiego. Teraz koalicja ma większe apetyty.

Radek Bartoníček z serwisu Aktuálně.cz zwraca uwagę, że walka najbardziej zacięta toczy się o głosy seniorów. To w przejęciu tego elektoratu, najczęściej popierającego premiera Babiša, tkwi szansa koalicji Piratów i STAN. Ivan Bartoš próbuje zdobyć głosy seniorów podczas bezpośrednich spotkań. Skrócił dredy, choć oficjalnie twierdzi, że to z powodu upału i jesienią znowu odrosną. Radek Bartoníček zauważa, że o ile dredy wzbudzają zainteresowanie i sympatię podczas spotkań z seniorami w Pradze, o tyle wyborcom na wsi jednak przeszkadzają.

Do osób, dla których progresywna agenda Piratów i STAN jest zbyt nowoczesna, swoją propozycję kieruje SPOLU (Razem – Demokracja Obywatelska). To prawdopodobny koalicjant Piratów i STAN, o ile wynik obu ugrupowań pozwoli im zdobyć większość po październikowych wyborach, a prezydent Miloš Zeman – który raczej sprzyjał Babišowi – powierzy liderowi któregoś z tych ugrupowań misję stworzenia rządu. SPOLU to koalicja sił liberalno-konserwatywnych i prawicowych, na którą złożyły się ODS, KDU-ČSL i TOP 09. Zapowiada ona zmniejszenie liczby urzędników o 13%, zwiększenie wydatków na obronność do 2% PKB do końca 2025 r. oraz reformę edukacyjną. Liderka SPOLU, a od 2019 r. przewodnicząca partii TOP 09, Markéta Pekarová Adamová, jest zwolenniczką ułatwienia Polkom przeprowadzania legalnego w Czechach zabiegu aborcji. – Bezpieczna aborcja jest zawsze lepszym rozwiązaniem niż ryzykowny zabieg przeprowadzony w podziemiu – uważa.

Tematem kampanii wyborczej na chwilę stała się również Polska. 30 czerwca ok. 20 czeskich artystów protestowało w siedzibie Galerii Narodowej w Pradze przeciwko działaniom Alicji Knast, która od początku 2021 r. jest dyrektorką tej prestiżowej instytucji. Zdaniem protestujących nową dyrekcję Galerii Narodowej charakteryzuje „brak motywacji i niedostatek inspiracji”. „Do dzisiejszego protestu kilku artystów wizualnych nie miałem pojęcia, że szefową Galerii Narodowej jest Polka. Lubię Polaków, to naród dumny, który nas uwielbia, ale nadal jestem przekonany, że taką instytucją, w dodatku z przymiotnikiem narodowa w nazwie, powinien kierować Czech”, napisał na Twitterze Jan Skopeček, poseł z ramienia ODS. Jego wpis wywołał polemikę, ostatecznie został skasowany, bo – jak tłumaczył Skopeček – źle go zrozumiano.

Na łasce socjaldemokratów i komunistów

Andrej Babiš, nie chcąc oddać władzy, musi liczyć na dobry wynik socjaldemokratów i komunistów. Tymczasem ostatnie sondaże nie są dla tych partii łaskawe. Kampanię wyborczą socjaldemokratów ma uratować Lubomír Zaorálek, dramaturg i polityk, obecny minister kultury, który w przeszłości pełnił także funkcję ministra spraw zagranicznych. Nowy szef sztabu wyborczego uważa, że dotychczasowe kampanijne działania socjaldemokratów były niemrawe. Chce także sprawić, by materiały wyborcze partii były bardziej zrozumiałe. Na szali jest głowa przewodniczącego i obecnego wicepremiera Jana Hamáčka, który zapowiedział, że jeśli jego partia nie przekroczy progu wyborczego, odejdzie z polityki.

Dla Andreja Babiša ważny będzie także wynik czeskich komunistów, którzy dziś popierają rząd, nie będąc jego członkiem. Partia kierowana przez wicemarszałka sejmu Vojtěcha Filipa ma w programie wyjście Czech z NATO oraz polepszenie relacji z Rosją i Chinami. Filip zasłynął kiedyś wypowiedzią, że to nie Rosjanie, ale Ukraińcy są odpowiedzialni za inwazję wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 r.

Według sondaży czwartą siłą polityczną w Czechach jest ksenofobiczna i antyeuropejska SPD, na czele której stoi pół Japończyk, pół Czech Tomio Okamura (dziś wicemarszałek sejmu). To ugrupowanie otwarcie sprzeciwiające się obecności Czech w UE ma na sztandarach postulat referendum w sprawie czexitu. Czy te postulaty pozostaną na marginesie czeskiej polityki, przekonamy się po drugim weekendzie października.

8 i 9 października Czesi wybiorą 200 posłów. W przeciwieństwie do Polski koniec kadencji sejmu nie determinuje nowych wyborów do senatu, w którym zasiada 81 polityków. Czesi co dwa lata zmieniają jedną trzecią składu tej izby, ostatnie wybory odbyły się w 2020 r., kolejne zaplanowano na rok 2022. Być może będą mogły wziąć w nich udział osoby, które nie ukończyły 18 lat. Politycy STAN chcą, by w wyborach mogli głosować 16-latkowie. – Wierzę, że obywatele powyżej 15. roku życia są wystarczająco zaawansowani intelektualnie, aby móc w ten sposób uczestniczyć w decydowaniu o sprawach publicznych – powiedział Vít Rakušan. Polityk zwrócił uwagę, że podobne rozwiązania funkcjonują w Austrii czy Estonii.

Jednak w październiku do urn pójdą tylko osoby, które ukończyły już 18 lat. Głosowanie potrwa 14 godzin. W piątek lokale wyborcze będą otwarte od godz. 14 do 22, w sobotę można zagłosować między godz. 8 a 14. Wyniki mają być znane w sobotę wieczorem. Większość Czechów do urn pójdzie z kartami wyborczymi, które wcześniej zostaną im dostarczone do domów. Jeśli ich zapomną, mogą je pobrać także w miejscu głosowania. W lokalu wyborczym otrzymają specjalną kopertę, do której włożą kartę wyborczą ugrupowania, na które chcą oddać głos. Tylko głos oddany w kopercie będzie ważny. Zaznaczyć będzie można do czterech kandydatów na jednej liście wyborczej, w ten sposób oddając głos na listę i wybrane osoby. Ci, którzy nie są w stanie dotrzeć do lokalu wyborczego, mogą skorzystać z wizyty mobilnej urny. Dla przebywających w kwarantannie przygotowano m.in. możliwość głosowania z samochodu.

l.grzesiczak@tygodnikprzeglad.pl

Fot. PAP/CTK

Wydanie: 30/2021

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy