Prezydenci Ewy Curie

Prezydenci Ewy Curie

Korespondencja z Nowego Jorku Córka Marii Skłodowskiej-Curie niebawem skończy 102 lata. Mieszka od 50 lat w Nowym Jorku. Polsce trzeba było przypominać o jej setnych urodzinach. Życzenia wysłano do… Paryża Podczas niedawnej wizyty w Nowym Jorku Lech Kaczyński zawiesił na piersi 101-letniej Ewy Curie-Labouisse, córki Marii Skłodowskiej-Curie, przyznany rok temu przez Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyż Komandorski Orderu Zasługi RP. W 1938 r. Ignacy Mościcki odznaczył ją Krzyżem Oficerskim Polonia Restituta. Na awans o jeden szczebel na drabinie zaszczytu i pamięci narodowej czekała 68 lat. Gdyby wymienić listę polonijnych postaci wyróżnionych tym samym stopniem tego orderu, czytelnicy w lwiej części nie potrafiliby pojąć, o kogo chodzi i co stoi za nominacją. Wybitna córka polskiej noblistki dołącza do tego grona. Kim była Maria Skłodowska-Curie, wie każdy. Choćby z tego powodu, że nikt inny z Polaków nie został dwukrotnie uhonorowany Nagrodą Nobla. Mało tego, nie zdarzyło się żadnemu Polakowi ani Polce, aby Nobla dostali on(a) i jego (jej) współmałżonek. Nie przytrafiło się, aby prócz tego Noble trafiły jeszcze do córki i zięcia oraz żeby inny zięć odbierał tę nagrodę dla kierowanej przez siebie organizacji. To się nie tylko nie zdarzyło nikomu innemu znad Wisły, ale w ogóle nikomu na świecie. Wstyd Ewy Wytworna dama o pięknych rysach twarzy i sportowej sylwetce 60-latki wpatruje się we mnie roziskrzonymi oczami, których blask podkreślają refleksy światła na sznurze pereł na jej szyi. Siedzimy w salonie rezydencji na manhattańskim Sutton Place, pod najbardziej prestiżowym w Nowym Jorku adresem. Na stole, w wielkim wazonie sto biało-czerwonych róż, jakie przynieśliśmy na setne urodziny pani domu ze Stanisławem Rysiem, moim kolegą rotarianinem. Towarzystwo postaci pamiętających o tej rocznicy zacne. Od sekretarza generalnego ONZ po prezydentów Francji i Stanów Zjednoczonych. Niestety, bez oficjalnych akcentów polskich. W Warszawie „nie wiedzieli”, nowojorski konsulat nie miał głowy do pamiętania (bo jubilatka nie jest znanym wytwórcą wędlin ani też spedytorem czy działaczem Kongresu Polonii Amerykańskiej). Ona jest tylko pisarką i autorką książki o swej matce, wydanej w kilkunastu językach i niemal 80 krajach (w tym kilkanaście razy w Polsce). Tylko dziennikarką, korespondentką z najważniejszych frontów II wojny, autorką słynnego zbioru reportaży na ten temat. Była tylko politykiem, specjalnym doradcą sekretarza generalnego NATO w okresie przeciwstawiania się hegemonizmowi sowieckiemu w latach 50. Tylko dyplomatą, wybitną postacią UNICEF walczącą o prawa dzieci na całym świecie. Tylko pianistką koncertującą w wielu krajach. Tylko córką wielkiej Polki, o której pamięć walczyła jak lwica, doprowadzając do wprowadzenia jej trumny (ojca też) przez prezydenta Francji do paryskiego Panteonu. Ewa Curie-Labouisse mówi z uśmiechem: – Medali noblowskich w rękach rodziny jest pięć. Dwa mamy, jeden ojca, po jednym siostry Ireny i jej męża Fryderyka. Mój małżonek, Henry Labouisse, otrzymywał go jako dyrektor generalny UNICEF. Jedyną osobą, która nie dostała tego medalu, jestem ja. Wstyd dla rodziny… Paryski adres, zakopiańskie wakacje, amerykański wojaż Ewa urodziła się 6 grudnia 1904 r. w Paryżu jako druga – młodsza o siedem lat od Ireny – córka Marii i Piotra Curie. Osobistego wspomnienia ojca nie zachowała, zginął bowiem pod kołami powozu, gdy miała niespełna półtora roku. Dziewczynki otrzymały staranne wychowanie obejmujące rozwijanie przymiotów ducha (m.in. lekcje fortepianu i języka polskiego), ale i ciała, w tym zajęcia z gimnastyki, pływania, fechtunku, a nawet jazdy na egzotycznym wówczas jeszcze rowerze. W 1911 r. Maria zabrała córki w podróż do Polski, do przebywającej w sanatorium w Zakopanem siostry Bronisławy. Tam zakosztowały jazdy konnej, górskich wędrówek, nocowania w szałasach i nocnych biesiad przy ogniskach. – Te wakacje u cioci Broni zapamiętałam na zawsze. One zdecydowały o jak najlepszym obrazie Polski, ojczyzny mojej matki, kraju dzielnych, otwartych i gościnnych ludzi. Te wakacje chyba przesądziły także o moim otwarciu na świat i ludzi, przyrodę i przygodę, pasję poznawania i zdobywania. Niewątpliwie miały wpływ także na wybór drogi zawodowej… – mówi Ewa Curie. Ukształtowała ją także inna podróż. Mając 16 lat, towarzyszyła matce i 23-letniej Irenie w podróży do Ameryki. Maria Curie przyjmowana była po królewsku, a jej rezolutne córki wzbudzały

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2006, 40/2006

Kategorie: Sylwetki