Problemy ich przerosły

Problemy ich przerosły

Czy leci z nami pilot? Takie pytanie zadają już nawet ci, którzy są daleko od polityki. Trudno nie pytać, gdy od samego patrzenia na ten bałagan i bezradność premiera miotającego się od ściany do ściany zaczyna człowieka boleć głowa. Codziennie widzimy to samo. Widzimy najwyższych urzędników państwa, którzy ze wszystkim mają problemy. Bezdecyzyjni ignoranci kiedyś śmieszyli, dziś tak irytują, że ludzie pytają, jak długo jeszcze. Cierpliwość Polaków wyczerpuje się w szybkim tempie. Bo przecież nie jesteśmy skazani na tę bylejakość władzy. I to w kraju, gdzie nie brakuje zdolnych i kompetentnych kadr. A rządzą przypadkowi dyletanci. Choć z tą przypadkowością to nie do końca prawda. Bo za karierą każdego nieudacznika stoi jakiś duży czy nawet malutki partyjny wielmoża, który ustawił, kogo chciał, gdzie chciał. Inne kryteria nie są tym politykom potrzebne. A swoją drogą, skąd liderzy prawicy mają czerpać wiedzę o bardzo trudnej sztuce rządzenia państwem? Przecież sami zostali wyciągnięci na stanowiska jak królik z kapelusza. Z tą różnicą, że królika wyciąga prestidigitator, a Dudę, Morawieckiego itd. pokazywał i wskazywał prezes Kaczyński. Nominaci prezesa stosowali później tę samą metodę przy obsadzaniu podległych im stanowisk. Stąd wysyp karier typu pierwsza praca – wiceminister albo co najmniej dyrektor departamentu w ministerstwie. Tacy nominaci swoim szefom długo nie zagrożą. Do perfekcji tę metodę awansów opanował Zbigniew Ziobro. Powyciągani z trzeciej ligi głodni kariery ambicjonerzy braki kompetencji nadrabiają gorliwą wiernością. I o to właśnie chodzi. Coraz większym problemem dla obozu władzy będzie sam premier. Morawiecki był nieudanym prezesem banku. Osobistą karierę zbudował na wygryzieniu zawodowych bankowców. I bardzo skutecznych zabiegach o życzliwość zagranicznych właścicieli. Tę umiejętność ciągle doskonali. Zabiegał o swoje interesy u Tuska, ale zabrakło mu czasu. Na jego szczęście, bo nie spalił swoich szans i przeszedł na służbę do obozu PiS, gdzie dość skutecznie czaruje Kaczyńskiego. Nie sądzę jednak, by prezes szukał mistrza PR, bo potrzebuje skutecznego zarządcy. A takim Morawiecki nie jest. I trudno sobie wyobrazić, że będzie. Kierowanie państwem to nie gra na rynkach finansowych. Tam, jak coś prezesom się nie uda, odpowiadają za to niższe szczeble, a rachunek i tak płacą zwykli ludzie. W czasach takiego kryzysu jak teraz pandemia, gdy od premiera zależy życie obywateli, trudno liczyć na sprawność tego rządu i Morawieckiego. Miał być następcą prezesa, a jest coraz większym kłopotem. Takie są efekty budowania państwa na piaskach. I z politycznych obiecanek. Udostępnij: Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na Telegramie (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2020, 43/2020

Kategorie: Jerzy Domański