Podzielony wigilijny stół

Podzielony wigilijny stół

Lepiej już było! Albo odwrotnie. To, co lepsze, dopiero nadchodzi. Tak najkrócej można opisać stan nastrojów towarzyszących Polakom na progu starego i nowego roku. Totalny rozjazd ocen. Te oczekiwania tak bardzo się rozmijają, że trzeba będzie cudu, by je posklejać. By państwo mogło być jako tako funkcjonującą całością. Dość minimalistyczne to oczekiwania, choć i one mogą być na wyrost, jeśli nie sięgniemy do źródeł. Do przyczyn tego gigantycznego rozdźwięku między Polakami. I zostawmy na boku, choć na moment, polityków. Bo oni żywią się głównie dopisywaniem się do realnych nastrojów społecznych. Im trafniej odczytają to, co Polacy myślą i czego chcą, tym więcej znaczą na rynku politycznym. Niezwykle rzadko zdarza się, by polityk lub jakaś grupa polityczna sami potrafili wykreować nową sytuację i narzucić ją społeczeństwu. Teraz też tak nie jest. W moim odczuciu PiS trafniej i szybciej od innych zauważyło, że w Polsce bardzo wielu ludzi nie widziało, że żyje na zielonej wyspie. W dodatku ludzie ci byli pozostawieni samym sobie. Bo w polityce od lat nie ma takich, których na co dzień interesowałaby bieda. Bo lewica zakiwała się na dobre. No to przyszło do nich PiS. Z ofertą, którą bogatsza Polska wykpiła. Bo co to za pomysł, żeby dawać po 500 zł? Trzeba więc wrócić do realnych problemów bytowych tych ludzi, którzy teraz swojego jedynego reprezentanta mają w PiS. I będą mieli tak długo, jak długo na platformach w obronie naprawdę zagrożonej demokracji będziemy oglądać polityków PO. Ośmieszają siebie, ale gorzej, że odbierają też trochę wiarygodności ludziom naprawdę dobrej woli i szlachetnych intencji. Dziękując Czytelnikom za rok z nami, kłaniam się świątecznie. Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2015, 52/2015

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański