Przestrogi Gűntera Grassa

Przestrogi Gűntera Grassa

Coraz więcej czarnych chmur gromadzi się nad środowiskiem dziennikarskim w Polsce.
Tak rzadko piszemy o własnych problemach, że opinia publiczna niewiele wie o realnych nastrojach ludzi “czwartej władzy”.
Niewiele wie o łamaniu zawartych umów, ograniczaniu niezależności gazet i licznych próbach ubezwłasnowolnienia dziennikarzy przez pracodawców. Nie tylko dziennikarze setek terenowych gazet, lokalnych stacji radiowych i telewizyjnych, ale także wielu z tych największych mediów doświadcza na własnej skórze powszechnego łamania prawa pracy i braku jakichkolwiek kryteriów zatrudniania i wynagradzania.

Sytuacja jest już dziś tak dramatyczna, że Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy RP powołał Biuro Interwencyjno-Prawne, które zajmuje się monitorowaniem przypadków łamania prawa i pomocą prawną poszkodowanym dziennikarzom.
Kłopoty nie omijają nawet tych tytułów, które do tej pory uważane były za stabilne okręty flagowe polskich mediów. Ostatnio doświadczyła tego “Rzeczpospolita”, gdzie doszło do zaskakującej i budzącej wątpliwości prawne decyzji zarządu spółki Presspublica o odwołaniu redaktora naczelnego Piotra Aleksandrowicza. Dysponująca 51% udziałów norweska spółka Orkla zlekceważyła zarówno prawa Państwowego Przedsiębiorstwa Wydawniczego (mającego 49% udziałów), jak i umowę gwarantującą kolegium redakcyjnemu “współdecydujący głos przy obsadzie stanowiska redaktora naczelnego”. Kolegium o decyzji Orkli dowiedziało się z komunikatu PAP. Taki styl współpracy z zespołami redakcyjnymi jest typowy dla wielu wydawców, zwłaszcza zagranicznych.
Najwięcej skarg dotyczy tytułów wydawanych przez niemiecki koncern Passauer Neue Presse. Ten sam koncern, który pisarz Gűnter Grass na spotkaniu w Gdańsku nazwał zagrożeniem dla polskiej demokracji.
“Chciałbym przestrzec wszystkich Polaków, aby nie wyprzedawali nadal swojej opinii publicznej. Ten proces powinien zostać zahamowany” (cytat za “Głosem Wybrzeża”).
Nie jest to głos odosobniony. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał zasadność zarzutów przeciwko spółce Media Tak, założonej przez Passauer Neue Presse i Orkla Media. Zarzuty te dotyczą prób eliminacji z rynku reklam innych firm. Trwa postępowanie wyjaśniające.
Ambasador Niemiec w Polsce, Frank Elbe, którego podczas spotkania w Stowarzyszeniu Dziennikarzy RP poinformowałem o tych faktach i nastrojach, nie uważa, by rząd niemiecki miał tu coś do zrobienia. Myli się. Aroganckie zachowanie koncernu jest nie tylko wewnętrzną sprawą dziennikarzy, którzy w nim pracują. Nie ma żadnych uzasadnionych powodów, by w Polsce ten koncern prowadził tak dyskryminacyjną politykę wobec dziennikarzy. Politykę nieporównywalnie gorszą niż w innych krajach europejskich.

Wydanie: 27/2000

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy