Narodowe zwierciadło

Narodowe zwierciadło

Krótka pamięć wyborców to narodowe przekleństwo. Korzystają z tego, pełnymi garściami, politycy. Poglądy i dotrzymywanie obietnic to nie są sprawy, które by traktowali dogmatycznie. Po porażkach otrzepują się z kurzu i po liftingu prezentują nam kolejną wersję zbawicieli narodu. Pozwalamy, by postępowali z nami właśnie tak. Podobnie robią oszuści polujący na emerytów metodą na wnuczka. I choć wszyscy są przed nimi ostrzegani, ciągle przybywa oszukanych.

Mam wrażenie, że dla żyjących z polityki jesteśmy jako społeczeństwo tylko wielkim łupem. Grupą ludzi do oskubania. Oczywiście nie dotyczy to jedynie polityków. Taki proceder uprawia u nas większość grup zawodowych. Z jakim hasłem jadą na wieś akwizytorzy sprzedający nawozy sztuczne, środki ochrony roślin czy maszyny rolnicze? Jedziemy rąbać rolasów. Nie wiem, co mówią ci, którzy handlują parafarmaceutykami. Ale wiem, jak gigantyczne są zyski koncernów produkujących złudzenia w tabletkach.

Znam setki relacji ludzi oszukanych przez sprzedawców rozmaitych dóbr i usług. Oszustami są prawie zawsze nasi rodacy. Sami więc siebie okłamujemy i okradamy. Bo przecież to, co się dzieje, jest podręcznikowym złodziejstwem. Opakowanym w banialuki o wolnym rynku. Ale jeśli jest w tym coś wolnego, to wolność od zasad, moralności i elementarnej uczciwości. Bez nich zaś relacje między ludźmi sprowadzają się do patologicznej opresji wobec słabszych, mniej zaradnych czy bardziej naiwnych.

To, czego doświadczamy od naszych rodaków, spotyka nas tak często, że reagujemy agresją i spadkiem jakiegokolwiek zaufania do otoczenia. Albo stresem i pogłębiającą się bezradnością w kontaktach z ludźmi. Poruszanie się w tym coraz bardziej dwoistym świecie będzie te problemy tylko powiększało. Weźmy choćby sprawę uchodźców. Rządząca partia straszy Polaków cudzoziemcami, a równolegle z tymi bredniami wpuszcza do Polski setki tysięcy imigrantów. Ktoś przecież musi pracować tam, gdzie Polacy za tak skromne wynagrodzenie ani myślą. Mamy więc prymitywną pokazówkę dla elektoratu.

Listę tych, którzy nas na każdym kroku oszukują, każdy ma w głowie. Bez problemu może też wskazać oszustów we własnej rodzinie, wśród znajomych i sąsiadów. Ta patologia jest na tyle masowa, że musi skutkować coraz większym kryzysem zaufania. Do kogokolwiek. Nawet w wielu rodzinach, które kiedyś były ostatnią ostoją.

Także słusznie krytykowani politycy nie trafili na Wiejską z kosmosu. To przecież my. Społeczeństwo w pigułce. Narodowe zwierciadło. I aż strach się w nim przeglądać.

Wydanie: 7/2021

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy