Profesorowie w odstawce

Profesorowie w odstawce

Sojusz w okręgu wrocławskim mógł spokojnie mieć kilka mandatów więcej. Ma zaledwie sześć

Od początku transformacji kraju Uniwersytet Wrocławski zawsze miał swoją reprezentację w parlamencie. Wśród parlamentarzystów „uniwersyteckich” byli m.in. profesorowie: Franciszek Połomski (senator Unii Demokratycznej), Marek Mazurkiewicz, Kazimierz Działocha (obaj z SLD), Ludwik Turko (UW).
Również w nowo wybranym parlamencie znalazł się poseł „uniwersytecki”. Tym razem jest to mgr Antoni Stryjewski, pracownik Muzeum Geologicznego na Wydziale Nauk Przyrodniczych UWr.
Paradoksem jest to, że Uniwersytet Wrocławski, od jakiegoś czasu postrzegany przez pewne środowiska jako uczelnia o skłonnościach lewicowych, w ostatnich wyborach, w których Sojusz Lewicy Demokratycznej uzyskał najwyższe poparcie, jest reprezentowany w Sejmie przez jedną tylko osobę, i to na dodatek członka Ligi Polskich Rodzin!
Paradoks jest tym większy, że uczelnia obecnie przygotowuje się do obchodów jubileuszu trzechsetlecia swego istnienia, które projektuje jako wydarzenie międzynarodowe, mające wspomóc prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, patrona honorowego jubileuszu, w zrealizowaniu najważniejszego celu jego II kadencji na fotelu prezydenckim, tj. włączenia Polski do Unii Europejskiej.
Na ten temat mówi m.in. uchwała Senatu Uniwersytetu, w której czytamy: „Wspólnota akademicka pragnie, by jubileusz ten stał się sposobnością do zamanifestowania jej zaangażowania na rzecz ucieleśnionych w dziejach naszego Uniwersytetu humanistycznych ideałów otwartości, tolerancji, pokoju i porozumienia między narodami oraz do promocji idei pełnego powrotu odnowionej Rzeczypospolitej Polskiej do Europy. Senat Uniwersytetu Wrocławskiego apeluje do środowisk naukowych, artystycznych, gospodarczych i politycznych Wrocławia, Polski i Europy o przyłączenie się do jubileuszowego święta naszej uczelni i o czynne wsparcie idei intelektualnej, kulturowej i politycznej jedności Europy oraz jej upowszechnienie w świadomości społeczeństwa polskiego oraz społeczności międzynarodowej”.
Tymczasem poseł Stryjewski uważa całą Unię Europejską za „chorobę”, którą trzeba zwalczać i zadanie to stanowi najważniejszy element programu jego partii. Nie wiadomo, jak Uniwersytet wybrnie z tego paradoksu. Może liczyć, że Stryjewski będzie lobbował na rzecz Uniwersytetu, ale może też okazać się, że antyeuropejska działalność Stryjewskiego będzie sprzeczna z interesami uczelni. Czy go wtedy zwolni?
Poproszony o komentarz do tej paradoksalnej sytuacji jeden z profesorów, który pragnie zachować anonimowość, nie kryjąc gorzkiej ironii, stwierdził: „Cieszę się bardzo, że również w nowym Sejmie Uniwersytet Wrocławski będzie miał „swojego” posła. Zwycięstwo Antoniego Stryjewskiego, naszego pracownika, jest wielkim zwycięstwem – ale nie Ligi Polskich Rodzin, do której należy, lecz lokalnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej!
Kiedy SLD miał znacząco mniejsze poparcie społeczne, nasz Uniwersytet dał Sejmowi wybitnego prawnika, Marka Mazurkiewicza, któremu ten kraj zawdzięcza konstytucję. Teraz, kiedy SLD ma znacznie większe poparcie, nie sięgnął po doświadczonych i mądrych ludzi ze świata inteligencji, lecz wystawił własny aparat partyjny, który był na tyle mierny, aby nie zagrozić miernym liderom lokalnego SLD w dostaniu się do Sejmu. Skutek był do przewidzenia: aparat ten nie zdołał skupić na sobie głosów wyborców, ludzie nie wiedzieli, dlaczego mają na nich głosować i ostatecznie spora część nie poszła do urn lub zagłosowała na radykalne efemerydy. Uważam, że Sojusz w okręgu wrocławskim mógł spokojnie wygrać trzy, cztery, a nawet pięć mandatów więcej. Ma zaledwie sześć. Podejrzewam, że takie same liczne „zwycięstwa” – jakim jest poseł Antoni Stryjewski – Sojusz odniósł w całym kraju.
Fakt, że teraz Polska stoi w obliczu kryzysu konstytucyjnego i może nie doczekać się od zwycięskiego SLD skutecznego rządu, jest skutkiem szkodliwych decyzji samego Sojuszu. Okazuje się bowiem, że podstawowy mechanizm demokratyczny wyłaniania reprezentacji narodu do najwyższego organu ustawodawczego, jakim jest Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, znajduje się we władaniu egoistycznych miernot. Jeżeli SLD nie wyciągnie wniosków z tej sytuacji, jego dzisiejsza wygrana przeobrazi się już niebawem w zapowiedź jego klęski”.

Wrocław

 

Wydanie: 41/2001

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy