Prokurator od swastyki i Cimoszewicz

Prokurator od swastyki i Cimoszewicz

Czym prokurator Andrzej Stelmaszuk zapracował sobie na uwagę tygodnika „Nie”? Szybkim awansem, a wcześniej, bo w 2016 r., umorzeniem sprawy propagowania faszyzmu przez Nacjonalistyczne Stowarzyszenie Zadruga, które imprezowało na tle swastyki w lesie w Babiej Górze koło Choroszczy. Według Stelmaszuka była to nie swastyka, ale kruszwicka swarga, czyli symbol słowiański. Prokuratura w Białymstoku nie pierwszy raz ma problem z zobaczeniem swastyki w swastyce. W 2013 r. uznała, że swastyka to hinduski symbol szczęścia. Chyba nic dziwnego, że Stelmaszuk szybko awansował w czasach, gdy carem prokuratury był Zbigniew Ziobro, dar PiS dla Trumpa.

Od 2019 r. Stelmaszuk ściga Włodzimierza Cimoszewicza za potrącenie rowerzystki na przejściu dla pieszych. Żeby było ciekawiej, kierowca świetnie zna rowerzystkę, wdowę po dyrektorze szpitala w Hajnówce. Wdowa nigdy nie złożyła pozwu. Stelmaszuk niemający w tej sprawie sukcesów czeka na powrót dojnej zmiany.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 25/2026

Kategorie: Aktualne, Przebłyski