Czy Polacy lekceważą zagrożenie epidemią?

Czy Polacy lekceważą zagrożenie epidemią?

Czy Polacy lekceważą zagrożenie epidemią?

Dr Jerzy Gryglewicz,
Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego
Procedury, które mają zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa, zostały wprowadzone niedawno, dlatego musi jeszcze upłynąć trochę czasu, abyśmy mogli przeanalizować, w jakim stopniu są one przestrzegane. Pewne wnioski możemy jednak wyciągnąć z danych udostępnianych przez policję, mówią one, że spośród przeszło tysiąca osób, które obecnie poddane są kwarantannie, jak dotąd jedynie 16 złamało jej zasady, czyli oddaliło się z miejsca stałego pobytu. Może to świadczyć o poddaniu się przez Polaków, przynajmniej na razie, najostrzejszym restrykcjom antywirusowym.

Dr n. med. Irina Niecwietajewa,
mikrobiolożka, Warszawski Uniwersytet Medyczny
W skali makro ludzie wręcz przesadzają z ostrożnością, co jednak łatwo zrozumieć. Po pierwsze, mamy do czynienia z nowym wirusem, a nasza psychika funkcjonuje w taki sposób, że boimy się wszystkiego, co nieznane. Po drugie, ludzie otrzymują sprzeczne informacje. Jesteśmy przekonywani, że państwo kontroluje sytuację, a jednocześnie krążą doniesienia o tym, że w szpitalach brakuje podstawowych środków ochrony personelu, a stan gotowości systemu ochrony zdrowia wcale nie jest idealny. Wreszcie, epidemia koronawirusa pozostaje podstawowym tematem serwisów informacyjnych. Wszystko to sprawia, że nie dziwią takie zjawiska jak puste półki w sklepach. Oczywiście nie można wykluczyć, że są jednostki, które lekceważą zagrożenie, nie stosując się do zaleceń przeciwepidemicznych, np. mimo objęcia kwarantanną wychodzą z domu.

Dr hab. Piotr Stankiewicz,
socjolog, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
Generalnie ludzie, nie tylko Polacy, przeszacowują ryzyko epidemii lub niedoszacowują go. W obliczu takiego zagrożenia stają się po prostu jeszcze bardziej podatni na różnego typu informacje. Należy więc się spodziewać, że będzie to wykorzystywane jako element wojny informacyjnej, by poprzez fake newsy i celowe sianie paniki (np. informacje o ryzyku zamknięcia sklepów) próbować destabilizować nastroje społeczeństwa i nastawiać je wrogo wobec działań prewencyjnych państwa. Dziś szczególnie ważna staje się kwestia zaufania do instytucji publicznych. Potrzebne są rzetelne, oficjalne kanały dostarczające aktualnych informacji, wykorzystujących fakty naukowe i wiedzę ekspercką. Jednocześnie należy szczególnie ostrożnie podchodzić do wszelkich informacji pochodzących z nieznanych źródeł internetowych.

Anna Chomiuk,
czytelniczka PRZEGLĄDU
Nie, nie lekceważą. Nie zachowują się też tak głupio odważnie jak Włosi. Ale pojedyncze przypadki się zdarzają: ucieczka z kwarantanny, nieinformowanie o źródle zakażenia – synu, który wrócił z Włoch. Zdarzają się też buce szukające zaczepki, bo bez bijatyki żyć nie mogą. A bijatyka to kontakt bezpośredni, może z nosicielem. Pozytywnych przykładów, np. troski o starszych i osłabionych, jest jednak więcej. Brak środków do życia wynikający z braku możliwości zarobkowania jest bardzo demobilizujący, ale w obliczu zagrożenia Polacy zawsze się jednoczą. Mam nadzieję, że teraz też tak będzie.

Wydanie: 12/2020

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy