Telewizja, Kościół, sąsiedzi – kto nam mówi, jak jest?

Telewizja, Kościół, sąsiedzi – kto nam mówi, jak jest?

Telewizja, Kościół, sąsiedzi – kto nam mówi, jak jest?

Prof. Jan Woleński,
filozof, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
To zależy, w jakiej kwestii. Drugiej w kolejności instytucji w ogóle nie dowierzam, chyba że mówi o sprawach nadprzyrodzonych, które mnie akurat nie interesują. Poleganie na jej osądach w sprawach społecznych jest dość ryzykowne. Jeśli chodzi o sąsiadów, to jeżeli chcemy się dowiedzieć, czy klatka schodowa jest posprzątana lub czy spotkali kogoś na ulicy, zwykle mówią, jak jest. W innych kwestiach na ocenę rzeczywistości będą wpływać ich poglądy, przy czym będą przekonani, że mówią prawdę. Najbardziej ufałbym środkom masowego przekazu, pod warunkiem że ich wiarygodność jest potwierdzona, czego nie można powiedzieć o obecnych mediach publicznych. Jednak inne telewizje również mają swoje poglądy polityczne, dlatego warto korzystać z różnych źródeł informacji i być wobec nich krytycznym. Im źródło bardziej zideologizowane, tym mniej wiarygodne.

Prof. Stanisław Obirek
antropolog kultury, UW
Ludzie są różni i różne bodźce zewnętrzne wpływają na ich myślenie o świecie. Mam jednak wrażenie, że zdecydowana większość Polaków ogląda rzeczywistość przez filtr tego, co usłyszy w kościele. Ten przekaz jest wzmacniany przez sprzężony z nim przekaz mediów rządowych, w których regularnie pojawiają się księża oraz komentatorzy bardzo liczący się ze zdaniem Kościoła. Jedynie mniejszość, co mówię z poczuciem pewnej frustracji, a nawet przegranej, uważa wspomniane dwa przekazy za fałszujące rzeczywistość i nie tylko nie ulega ich wpływom, ale wręcz myśli zupełnie odmiennie. Od zawsze staram się myśleć krytycznie, tzn. żadne zewnętrzne wyznaczniki nie określają mojego światopoglądu. Zamiast tego staram się wyznaczać własny azymut.

Wiesław Gałązka
dziennikarz, Dolnośląska Szkoła Wyższa
Według mnie te źródła są ułożone we właściwej kolejności. O otaczającej nas rzeczywistości dowiadujemy się przede wszystkim z telewizji, którą oglądamy. Praktykujący katolicy bardzo wiele dowiadują się z ambony. Natomiast wydaje mi się, że mamy coraz mniej okazji do rozmowy z sąsiadami, przynajmniej ci z nas, którzy dużo pracują. Co więcej, jak wynika z mojego doświadczenia, gdy już ich spotykamy, staramy się rozmawiać na neutralne tematy, bo nie wiemy, jakie mają przekonania. Z tymi, o których wiemy, że mają poglądy podobne do naszych, po prostu sobie przeklinamy. Bardzo ważną rolę odgrywa obecnie internet. Niestety, wielu rzeczy dowiadujemy się z hejtu i bardzo często nie szukamy nigdzie głębiej.

czytelnicy PRZEGLĄDU

Teresa Komorowska
Wszystko zależy od niszy czy też plemienia, do których się należy. Dla jednych będzie to kolorowy magazyn, dla drugich „Tygodnik Powszechny”, jeszcze inni wolą „Independent”, CNN czy telewizję Rossija 1. Najgorsze, że każde plemię uważa, że to jego medium ma monopol na prawdę.

Kamil Łukaszek
Postawy życiowe Polaków tworzą korporacje i wielki biznes za pośrednictwem mediów, co jest zgodne z interesem wszystkich kapitalistów en bloc. Wbrew pozorom Kościół ma niewielki wpływ na codzienne wybory społeczeństwa.

Wydanie: 51/2018

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy