Przejrzystość jasna

Z GADZIEJ PERSPEKTYWY

Jeszcze nie zaprezentowano polskiej wersji telewizyjnego “szołu” “Big Brother”, przygotowywanego przez TVN, a już doszło do spięcia. Podobno konkurencyjny Polsat szykuje podobny, konkurencyjny program. Też żywi ludzie, też z żywym inwentarzem, też zamknięci i cały czas monitorowani. Od razu pojawiły się nowe pytania i wątpliwości. Czy jedna, konkurencyjna, komercyjna telewizja powinna zrzynać program od drugiej? Pomysł zresztą też zerżnięty.
Znawcy problemu uspokajają, iż polsatowski “Duży Brat” będzie inny od TVN-owskiego, czyli walterowskiego. W tym drugim ludzie będą spełniać podstawowe, cywilizowane standardy. Telewizja Tomasza Lisa zobowiązuje. Zatem mężczyźni na pewno będą starannie umyci, zaopatrzeni w nabłyszczacze do zębów, wyprasowane koszule. Jeśli stosunki seksualne, to u Waltera tylko w piżamach. Jeśli konwersacja, to bez przecinków, z wyraźnie wyartykułowanymi “eł” tylnojęzykowymi. Z odrobiną wyrazów obcych, ale bliskobrzmiących i bliskoznacznych.
W Polsacie zobaczymy więcej luzu. Facetów w podkoszulkach, kobiety w biustonoszach ledwie skrytych porwaną haleczką. Świat Polsatu bliższy będzie prowincji, między “Kiepskimi” a “Plebanią”. Usłyszymy nieraz zawiesistą łacinę, przerywaną prostym językiem polskim. W Polsacie zapachnie kiszoną kapuchą, skwierczącą goloneczką, bulgocącym, gotowym do konwersacji piwkiem. Jeszcze parę miesięcy, a nawet katolicka telewizja Niepokalanów sięgnie po tego typu pomysł. Użyje do “szołu” zakonników jednego z klasztorów. Tanie, a i konkurencyjne.
Pozostaje największy kanał telewizyjny – publiczna. Wbrew galopującej konkurencji TVP nie musi do biegu stawać. Ma bowiem sprawdzony od lat program typu “Big Brother”. Wymagający jedynie modyfikacji.
Istotą programów typu “Wielki Brat patrzy” jest rejestrowanie i przekazywanie rzeczywistości. Jak leci. Oczywiście, z drobnymi, mniej lub bardziej, retuszami. Z reżyserią. Mniej lub bardziej ukrytą. Ludziom podobno tak już obrzydła fikcja, że pragną oglądać jedynie życie, jak leci. Podglądać je.
W polskiej telewizji publicznej od lat lecą, od rana do obiadu, na żywo relacje z obrad Sejmu RP. Tak jak w programach “Big Brother” iluś tam ludzi zostało zamkniętych w jednym, dużym pomieszczeniu. Śpią tam, jedzą, wydalają, pracują, wypoczywają. Od rana do piętnastej kamery ich śledzą. Zwłaszcza na sali plenarnej. Po piętnastej telewizja zawiesza transmisje. Uważa, że ma lepsze, bardziej oglądalne programy. Traci w ten sposób swą olbrzymią przewagę nad konkurencyjnymi, komercyjnymi telewizjami.
A gdyby tak telewizja publiczna poszła, niczym w Polsacie, na całość i uczyniła podgląd-rejes-trację z pełnego życia parlamentarnego w kompleksie koszarowo-gastronomiczno-legislacyjnym, zwanym Sejmem RP. Jakże interesujące byłyby relacje z poselskich kolacyjek z ludźmi znanymi nierzadko z listów gończych. Czy nie chcielibyście się państwo dowiedzieć, za pomocą podglądu-transmisji, czy doszło do umowy: Balcerowicz za budżet między kierownictwem Unii Wolności i AWS? Która z kobiet polskich wiedząca już, że przewodniczący Miller świetnie zaczyna, nie chciałaby teraz ujrzeć, jak on potrafi kończyć? Zapewne fani muzyki biesiadnej nie przepuściliby wieczornych spotkań kombatantów KPN-u, chóralnych zaśpiewów posłanek SLD, jedynych, które tak ślicznie “Pierwszą Brygadę” potrafią wodzić.
Telewizja publiczna ma skarb i sama o tym nie wie. Skarb, który trzeba wydobyć, oczyścić, wyeksponować, aby mógł zabłysnąć. Od lat paru znawcy mediów postulują, aby stworzyć w publicznej telewizji tematyczny kanał informacyjny. Przeznaczony m.in. na sejmową transmisję. A gdyby tak zrobić tam pełny podgląd klasy politycznej? Spełnić radykalnie postulat pełnej przejrzystości życia politycznego?

Wydanie: 8/2001

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy