Zakładamy konto internetowe – Przekonać się do sieci

Wygoda, oszczędność czasu i bezpieczeństwo to zalety bankowości elektronicznej

Choć bankowość elektroniczna jest tańsza i wygodniejsza od tradycyjnej, starsze osoby nie zawsze łatwo się do niej przekonują. Ich obawy można po części zrozumieć. W banku operacja przeprowadzana jest przez pracownika, który pilnuje jej prawidłowości, składa się tam podpis, porównywany ze wzorem podpisu złożonym wcześniej w banku, dostaje się pokwitowanie. Słowem, mamy świadomość, że bank nadzoruje prawidłowość całej operacji. W internecie zaś sami musimy wszystkiego dopilnować i tylko my ponosimy odpowiedzialność za pomyłkę, np. przy dokonywaniu przelewu.
Nie bójmy się jednak. Nie jest tak, że wystarczy raz omyłkowo źle kliknąć, by stracić wysyłane pieniądze, a wygoda, jaką zapewniają przelewy internetowe, i satysfakcja, że umiemy to robić, sprawią, że gdy raz zaczniemy płacić w sieci, nie będziemy już chcieli w tym celu chodzić do banku lub na pocztę.

Pieniądze nie przepadną

Przede wszystkim konto internetowe wcale nie jest mniej bezpieczne niż tradycyjne. To normalny rachunek bankowy, tyle że z dostępem
przez internet. Konta internetowe objęte są wszelkimi standardami bezpieczeństwa, a zgromadzone na nich pieniądze, tak samo jak na kontach zwykłych, są chronione do wysokości 100 tys. euro przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny.
Żeby uzyskać dostęp do rachunku internetowego, trzeba podać login i hasło, które zna tylko właściciel konta (lub osoby, którym je ujawnił). Połączenie z kontem internetowym jest szyfrowane za pomocą tzw. protokołu bezpieczeństwa SSL. Mówiąc najprościej, jest to system gwarantujący znacznie wyższy poziom ochrony przesyłanych danych niż zwykłe, nieszyfrowane połączenie sieciowe. Adresy internetowe zabezpieczone protokołem SSL zaczynają się od liter: https. Przy normalnych, nieszyfrowanych adresach nie ma ostatniej literki s.
Innym sygnałem pokazującym, że łączymy się z adresem chronionym protokołem SSL, jest znak małej kłódki, widoczny zwykle w prawym dolnym lub górnym rogu po wejściu na nasze konto internetowe.
Dzięki protokołowi bezpieczeństwa SSL ryzyko przechwycenia podawanych przez nas informacji zostaje ograniczone do minimum. Trzeba jednak zadbać o oprogramowanie na swoim komputerze – o aktualny system operacyjny, program antywirusowy i zaporę.
 
Przelewy bez obaw

Podstawowa obawa, towarzysząca każdemu, kto zamierza dokonywać przelewów internetowych ze swojego rachunku, to strach przed omyłkowym wysłaniem pieniędzy do niewłaściwego adresata. Nie bójmy się, bo to praktycznie niemożliwe. Oprócz numeru rachunku adresata wpisujemy także jego nazwę i często adres. Jeśli pomylimy się przy wpisywaniu cyfr, to system wykryje, że we wpisanym przez nas numerze rachunku jest błąd.
Jeszcze jednym elementem zabezpieczenia jest obowiązek potwierdzania każdej dyspozycji. Można to robić np. za pomocą kodu jednorazowego. Karty takich kodów bank przysyła pocztą. Każdy kod oznaczony jest kolejnym numerem. Alternatywą są hasła jednorazowe wysyłane jako esemes
na telefon komórkowy.
Po wpisaniu danych do przelewu na ekranie komputera pojawia się polecenie, by wpisać kod oznaczony określonym numerem. Jeśli zostanie wpisany inny kod, transakcja nie dojdzie do skutku. Daje to gwarancję, że dyspozycję złożył właściciel konta, któremu bank wysłał kartę kodów jednorazowych. Dodatkowo dla bezpieczeństwa systemy bankowe automatycznie wylogowują klienta z systemu transakcyjnego, jeśli nie wykonuje żadnych operacji przez kilkanaście minut.
Inną metodą potwierdzania transakcji jest podanie hasła z tokena. Token to np. specjalna aplikacja pobierana na telefon komórkowy, która umożliwia generowanie kodów do potwierdzania transakcji.

Na własne życzenie

Oprócz własnej nieuwagi i roztarg-
nienia największym zagrożeniem dla
osób korzystających z kont internetowych są oszuści, którzy próbują pod-
szywać się pod bankowe strony internetowe w celu wyłudzenia haseł, loginów i kodów jednorazowych. Dzieje się to zwykle pod pozorem dokonywania ich weryfikacji. Właściciel konta otrzymuje mejl, wysłany rzekomo przez serwis internetowy jego banku, zawierający wezwanie do kliknięcia w link. Link skieruje właściciela konta na fałszywą stronę banku, gdzie będą się znajdować rubryki do wpisania informacji, na których zależy oszustom. Wystarczy jednak pamiętać, że banki nigdy nie wysyłają do właścicieli kont internetowych mejli z prośbą o hasła, loginy czy kody jednorazowe.

Wydanie: 37/2012

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, część III
Tagi: NBP

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy