Przełamany impas w leczeniu czerniaka

Po ponad 20 latach naukowcy wynaleźli lek, który nawet dwukrotnie wydłuża czas przeżycia chorych z najgroźniejszym nowotworem skóry Czerniak to wyjątkowo złośliwy i śmiertelny nowotwór wywodzący się z melanocytów, komórek wytwarzających barwnik zwany melaniną. Pod wpływem nadmiernej ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe (słońce, solaria), które jest najważniejszym czynnikiem zwiększającym ryzyko wystąpienia tej choroby, dochodzi do uszkodzenia skóry i niekontrolowanego rozwoju komórek nowotworowych. Mają one niesamowitą zdolność przemieszczania się po organizmie. Według Światowej Organizacji Zdrowia czerniak stanowi tylko 4% wszystkich nowotworów skóry, ale odpowiada aż za 80% zgonów, które są z nimi związane. Co roku w Europie rozpoznawanych jest ok. 62 tys. nowych przypadków tej choroby (w Polsce ponad 2 tys. rocznie). W ciągu ostatnich 30 lat częstość jej występowania na świecie wzrosła o 237%! W rankingu wszystkich nowotworów, w kategorii „największy wzrost zachorowań”, czerniak wysunął się na niechlubną pierwszą pozycję u mężczyzn i drugą u kobiet. Powiew optymizmu Podstawową metodą leczenia czerniaka jest chirurgiczne usunięcie guza. Stwarza ono dużą szansę na wyleczenie we wczesnej fazie rozwoju choroby, kiedy nie ma jeszcze przerzutów. Niestety, u co piątego chorego rozwija się agresywna postać czerniaka, który „wychodzi” poza granice skóry, atakując różne narządy wewnętrzne, przede wszystkim węzły chłonne, płuca, mózg, wątrobę i kości. Leczenie go jest bardzo trudne i często skazane na porażkę. Tylko jednej czwartej pacjentów cierpiących na zaawansowaną postać choroby udaje się przeżyć rok od postawienia diagnozy. Co dziesiątemu – dwa lata. Średnia długość życia chorych z przerzutami wynosi zaledwie 6,2 miesiąca. – Wynika to z faktu, że zaawansowany czerniak jest bardzo oporny na chemio- i radioterapię – tłumaczy włoski onkolog, prof. Michele Maio, szef Oddziału Onkologii Klinicznej i Immunoterapii Szpitala Uniwersyteckiego w Sienie. – Ze stosowanej standardowo dakarbazyny korzyść terapeutyczną odnosi zaledwie 15% chorych, na dodatek efekt leczenia utrzymuje się u nich tylko przez kilka miesięcy. Powiew optymizmu przyniósł dopiero ipilimumab, lek wzmacniający naturalną zdolność organizmu do walki z nowotworem, opracowany w laboratoriach firmy Bristol-Myers Squibb. Jest to specyficzne przeciwciało monoklonalne blokujące receptor CTLA-4 (cytotoxic T-lymphocyte associated antygen-4), znajdujący się na powierzchni aktywowanych limfocytów T. CTLA-4 działa niczym naturalny hamulec układu immunologicznego. Zablokowanie tego receptora i zwolnienie hamulca wzmacnia aktywność cytotoksycznych limfocytów T, które walczą z komórkami nowotworowymi. W opinii lekarzy, z którymi rozmawialiśmy, ipilimumab to pierwszy lek, który przyniósł długo oczekiwany przełom w leczeniu zaawansowanego czerniaka z przerzutami. – Ostatni lek na zaawansowanego czerniaka został zarejestrowany ponad 20 lat temu. Po nim nie było żadnego innego – przypomina prof. Michele Maio. – Ipilimumab to rewolucja, bo jest pierwszym farmaceutykiem, który dwukrotnie wydłuża czas przeżycia chorych z przerzutami. Różne reakcje Nowy lek z sukcesem przeszedł badanie kliniczne III fazy. Wstępne wyniki tego badania zaprezentowano już w czerwcu br. na dorocznym kongresie Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej w Chicago. Dwa miesiące później opublikowano je na łamach „New England Journal of Medicine”. Głośno o nich było również na kongresie Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, który odbył się w październiku w Mediolanie. – To pierwsze badanie kliniczne III fazy w czerniaku, które wykazało, że badany lek wydłuża życie – komentowali uczestnicy mediolańskiego kongresu. Firma Bristol-Myers Squibb złożyła już wnioski rejestracyjne do amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA) oraz Europejskiej Agencji ds. Leków (EMA). Prawdopodobnie jeszcze w tym roku ipilimumab zostanie dopuszczony do obrotu na rynku amerykańskim, bo FDA zdecydowała się przyspieszyć procedurę jego rejestracji. Kiedy pojawi się w Europie, jeszcze nie wiadomo. W badaniu wzięło udział 676 pacjentów w zaawansowanym stadium choroby, którzy byli już wcześniej leczeni innymi metodami. Podzielono ich na trzy grupy. Jedna otrzymywała ipilimumab, druga – ipilimumab i szczepionkę peptydową gp100, a trzecia, stanowiąca grupę kontrolną, była leczona samą szczepionką. Średni odsetek rocznych przeżyć wśród chorych leczonych wyłącznie ipilimumabem wyniósł 45,6%, w grupie pacjentów, u których zastosowano terapię skojarzoną (ipilimumab plus szczepionka) 43,6%, a w grupie kontrolnej –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2010, 46/2010

Kategorie: Zdrowie