Przykład sztuki dialogu

Przykład sztuki dialogu

W latach 80. zaczytywali się „Zdaniem” partyjni reformatorzy, dziś krakowskie czasopismo jest sumieniem całej polskiej lewicy

Zanim „Zdanie” trafiło w ręce czytelników, w 1975 r. powstał w Krakowie Klub Twórców i Działaczy Kultury „Kuźnica”. Jak wspominał jeden z jego założycieli, „tutaj wymiana poglądów odbywała się bez tej ciążącej wówczas autocenzury, ludzi zaś wypowiadających poglądy kontrowersyjne, krytyczne nikt nie strofował”. Znaczny był w tym udział prezesa klubu, Tadeusza Hołuja, poety i dramaturga, a zarazem posła PZPR. Pozostali założyciele „Kuźnicy” to m.in. Andrzej Kurz, Józef Lipiec, Wit Jaworski i Włodzimierz Rydzewski.
Grono członków i sympatyków klubu szybko rosło. Wkrótce okazało się, że zainteresowanie spotkaniami „Kuźnicy” przekracza jej możliwości lokalowe i organizacyjne. Tak narodził się pomysł wydawania miesięcznika. Na przeszkodzie stanął jednak komitet wojewódzki PZPR, który uznał, że nowe pismo w rękach partyjnych reformatorów wiązałoby się ze zbyt dużym ryzykiem. Nie zniechęciło to jednak działaczy klubu. Andrzej Kurz, wówczas dyrektor Wydawnictwa Literackiego, zaproponował, by zamiast pisma wydać „wielotomową książkę”. Tak narodziło się pierwsze „Zdanie”.

Inne „Po prostu”

Na czele redakcji wydawnictwa stanął Józef Lipiec. Wspomagali go Roman Banaszewski, Wit Jaworski, Bogusław S. Kunda, Włodzimierz Rydzewski, Beata Szymańska oraz Dorota Terakowska. Przyjęto, że każdego roku będą się ukazywać cztery tomy „Zdania”. Ten plan udało się zrealizować w latach 1978-1980. W gorącym politycznie roku 1981 zdołano wydać dwa tomy plus jeden specjalny, poświęcony IX Nadzwyczajnemu Zjazdowi PZPR. Nakład każdego wydania wynosił 3 tys. egzemplarzy i błyskawicznie znikał z księgarni.
Wybór tytułu serii redakcja wyjaśniła w pierwszym tomie. W słowie „Od »Kuźnicy«” napisano: „Wydawnictwo nasze nazwaliśmy ZDANIEM. Ta nazwa oddaje intencje zamieszczonych w nim materiałów. Chcemy po prostu wyrazić nasze zdanie, wspólne dla klimatu ideowego »Kuźnicy«, i zdanie autorów poszczególnych pozycji o sprawach ważnych, o postawie komunisty, o człowieku socjalizmu, o powinnościach inteligencji, o moralności socjalistycznej, o pryncypiach ideologicznych”.
Dzisiaj te słowa mogą się wydawać anachroniczne. Wówczas jednak symbolizowały powrót do tych tradycji intelektualnych powojennej polskiej lewicy, które po raz pierwszy pojawiły się na łamach „Po prostu”, a które zyskały rozgłos w październiku 1956 r. Wtedy „Po prostu” chciało przewodzić komunistycznej awangardzie. 20 lat później „Zdanie” nie wzywało do rewolucji, lecz jedynie domagało się „dyskusji nad teraźniejszością i przyszłością socjalizmu”. Mimo to spotkało się z niechęcią władz.
Nastawienie partii do „Zdania” zmieniło się dopiero w październiku 1981 r. Wtedy „Kuźnica” otrzymała zgodę na wydawanie miesięcznika w nakładzie do 25 tys. egzemplarzy. W kwietniu 1982 r. ukazał się pierwszy numer pisma, na czele którego stanął Zbigniew Regucki. W artykule programowym redaktor naczelny zapewniał, że łamy pisma będą udostępniane tym wszystkim, którzy „z poczuciem troski o los kraju myślą podobnie, co nie znaczy, że tak samo”.

Biała plama

Przez łamy „Zdania” przewinęły się dziesiątki autorów. Obok takich ludzi lewicy, jak Jan Szczepański, Hieronim Kubiak czy Mieczysław Rakowski teksty publikowali także Bronisław Łagowski, Andrzej Micewski i Jerzy Robert Nowak. Obecny komentator Radia Maryja i „Naszego Dziennika” był wówczas wziętym ekspertem od Węgier, współpracującym m.in. z tygodnikiem „Polityka”.
Otwarte łamy poszerzyły grono czytelników „Zdania”, ale i przysporzyły mu wrogów. W grudniu 1982 r. specjalna komisja powołana przez Biuro Polityczne zarzuciła redakcji m.in brak potępienia „rewizjonizmu i kontrrewolucji”, zbyt łagodny stosunek wobec KOR, a także brak „krytycznego przewartościowania »Sierpnia 1980«”. W konsekwencji z funkcji redaktora naczelnego musiał ustąpić Zbigniew Regucki, a samo pismo znalazło się na cenzurowanym. Pod względem zatrzymań tekstów do druku „Zdanie” ustępowało tylko „Tygodnikowi Powszechnemu”. O ile bowiem partia mogła lekceważyć opinie środowisk „ideologicznie obcych”, o tyle już krytyka ze strony jej własnych członków wzmagała czujność cenzorów. Na znak sprzeciwu wobec takiej polityki pierwszy numer „Zdania” z 1983 r. ukazał się z białą plamą zamiast słowa „Od Redakcji”. Cenzura zgodziła się na taki gest, pod warunkiem że kolejne numery będą wyglądać tak samo.
Po Zbigniewie Reguckim redaktorem naczelnym został Marian Stępień. Starał się kontynuować kurs poprzednika, co skłoniło Wydział Prasy, Radia i Telewizji KC PZPR do konstatacji, że zakres tematyczny „Zdania” jest „coraz bardziej zbieżny i niestety coraz podobniej przedstawiany” jak w „Tygodniku Powszechnym” i „Znaku”. W 1989 r. na czele miesięcznika stanął Andrzej Urbańczyk. „Jego doświadczenie, wiedza, inteligencja, poczucie odpowiedzialności i kontakty z autorami dają rękojmię, że »Zdanie« będzie się rozwijać nie gorzej niż dotychczas, a może i lepiej”, napisał o następcy Marian Stępień.
Jednak zamiast na rozwijaniu „Zdania” Urbańczyk musiał się skupić na jego ratowaniu. Trudna sytuacja finansowa wymusiła na redakcji decyzję o zawieszeniu wydawania miesięcznika w kwietniu 1990 r. Przerwa trwała aż cztery lata. „Zdanie” powróciło na rynek dopiero w 1994 r. jako kwartalnik, choć aż do końca 2008 r. wychodziło nieregularnie.

Trzech na jednego

Wstrząsem dla redakcji i całego środowiska „Kuźnicy” była tragiczna śmierć Andrzeja Urbańczyka w 2001 r. To głównie dzięki niemu „Zdanie” powróciło na rynek, a lewica miała godnego reprezentanta w parlamencie i mediach. Nowym redaktorem naczelnym został Edward Chudziński, do którego zasług należy zaliczyć stabilizację wydawniczą czasopisma. Od 2009 r. „Zdanie” ukazuje się dwa razy w roku.
Pomimo zmian w składzie redakcji i częstotliwości wydania periodyku jego  zawartość pozostała na tym samym, wysokim poziomie. Nadal najważniejszą część każdego numeru stanowi dyskusja „Trzech na jednego”, w której wybrani redaktorzy prowadzą rozmowę z zaproszonym gościem. W rodzimej prasie trudno o lepszy przykład sztuki dialogu. Równie wysublimowany poziom prezentują liczne felietony, wspomnienia i listy. Docenić należy także poezję, na którą wbrew panującej modzie łamy „Zdania” są wciąż otwarte.
30 lat od debiutu na rynku czasopism „Zdanie” pozostaje wierne swojej tradycji. W latach 80. zaczytywali się nim partyjni reformatorzy. Dziś krakowskie czasopismo jest sumieniem całej polskiej lewicy. Od początku jest to tytuł, który nie zamyka się w ciasnych ramach tego czy innego dogmatu, zachowując przy tym swój lewicowy charakter. Przede wszystkim przypomina, że warto mieć własne zdanie.

Wydanie: 22/2012

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy