Atom i nie tylko

Atom i nie tylko

Zanim doczekamy się elektrowni jądrowej, trzeba modernizować tradycyjną energetykę opartą na węglu Artykuł prof. Ludwika Tomiałojcia pt. „Nie spieszmy się z atomem” („P” nr 7) operuje pojęciem energetyki obywatelskiej – demokratycznej. Należy to rozumieć również jako obowiązek dostarczania społeczeństwu możliwie rzetelnej i pełnej informacji. Społeczeństwo powinno wiedzieć, że istnieją inne typy reaktorów niż reaktor w Czarnobylu, że reaktory te pracują dziesiątki lat, że od czasu tamtej awarii nastąpił istotny rozwój zabezpieczeń i metod kontroli bezpieczeństwa. Bierzmy przykład z Czechów Żaden rodzaj energetyki nie jest całkowicie bezpieczny i każdy wymaga określonej kultury technicznej. Dotyczy to również energetyki odnawialnej. Dlatego m.in. zaleca się, by elektrownie wiatrowe były budowane na nieużytkach i akwenach wodnych. Trzeba też brać pod uwagę fakt, że energetyka odnawialna jest stosunkowo młoda i wszystkich zagrożeń możemy nie znać. Otoczenie Polski wianuszkiem elektrowni atomowych nie jest argumentem demagogicznym. Wystarczy mapa, cyrkiel i znajomość strefy oddziaływania. Elektrownie atomowe powstaną w Polsce dopiero za kilkanaście lat, będą więc one najnowszej generacji, a zatem relatywnie najbezpieczniejsze. Jasne więc, że stopień bezpieczeństwa atomowego na terytorium Polski nie zmieni się w sposób istotny. Prof. Tomiałojć postuluje, byśmy nie spieszyli się z energetyką jądrową, tymczasem niemal wszystkie rozwinięte kraje w tej dziedzinie nas wyprzedziły. Przykłady Niemiec i Kalifornii budzą wątpliwości. Odejście od energetyki atomowej w Niemczech było warunkiem przystąpienia Zielonych do koalicji rządowej, a nie wynikiem kalkulacji ekonomicznych czy analiz bezpieczeństwa. Kalifornia natomiast jest przykładem zaniedbań w rozwoju energetyki, co doprowadziło przed kilku laty do dużych braków energii elektrycznej w tym stanie. Polski rząd, rezygnując na początku lat 90. z budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu, pozbawił Polskę możliwości zdobycia doświadczeń z budowy, eksploatacji i nadzoru bezpieczeństwa w zakresie energetyki atomowej. A przecież był to projekt oparty na reaktorach wodno-wodnych, które zasadniczo różnią się od reaktorów czarnobylskich i są bezpiecznie eksploatowane od wielu lat np. w Finlandii. Może czasami powinniśmy popatrzeć na naszych południowych sąsiadów – Czechów, którzy wykorzystując otwarcie na Zachód, udoskonalili układy regulacji i zabezpieczeń tych reaktorów i dokończyli budowę swojej elektrowni atomowej. Wart przemyślenia jest też fakt zawarcia w ostatnich dniach lutego br. porozumienia między Francją a Włochami w sprawie budowy elektrowni atomowych. lle zależy od nas? Podstawą polskiej energetyki jest energetyka cieplna oparta na węglu kamiennym i brunatnym. Najgłośniejszym problemem z nią związanym jest emisja CO2 – gazu cieplarnianego. Społeczeństwo obywatelskie powinno znać podstawowe wielkości emisji gazów cieplarnianych na świecie, w Unii i w Polsce oraz ich wpływ na klimat. Bardzo pożyteczny byłby rzetelny raport Polskiej Akademii Nauk, gdyż do publicznej wiadomości trafiają nie zawsze wiarygodne informacje. W pewnej audycji popularnonaukowej usłyszałem np., że tylko 6% całkowitej emisji gazów cieplarnianych zależy od człowieka. Nietrudno oszacować, że wówczas wpływ na globalne zjawiska klimatyczne mielibyśmy minimalny. Ale czy jest to wiadomość wiarygodna? Emisja gazów cieplarnianych jest zjawiskiem globalnym. Zmniejszenie jej tylko w Unii Europejskiej czy w Polsce nie wpłynie istotnie na całkowitą emisję gazów cieplarnianych na świecie. Powstaje więc zasadnicze pytanie: jak skutecznie osiągnąć jednomyślność wszystkich krajów w sprawie obniżenia emisji gazów cieplarnianych? Czy jest to możliwe? Czy takie potęgi jak Chiny i Indie podporządkują się tym regułom? Czy społeczeństwa biednych krajów, dla których podstawowym problemem jest zaspokojenie elementarnych potrzeb, zgodzą się i zechcą kierować środki na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, w tym w energetyce? Może być i tak, że jeśli Europa skieruje znaczne środki na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, a inne regiony tego nie zrobią, to Europa straci zdolność konkurencji i przegra wyścig gospodarczy, nie osiągając celów ekologicznych i klimatycznych. Za dużo pieców Słyszałem wypowiedź jednego ze znanych europosłów, że jeśli nie uda się osiągnąć jedności działania w skali globalnej, to Unia Europejska będzie musiała zrewidować swoją politykę w zakresie obniżania emisji CO2. Trzeba być przygotowanym na różne sytuacje. Biorąc to pod uwagę, postuluję następujące kierunki działania w zakresie energetyki: • Bezzwłoczne podjęcie decyzji o budowie elektrowni atomowej w Polsce o mocy kilku tysięcy megawatów. Jednocześnie należy powrócić do budowy elektrowni szczytowo-pompowych, np. Młotów. • Do czasu uzyskania efektów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 18/2009, 2009

Kategorie: Opinie