Ptasi podglądacze

Polska to potęga… turystyki ornitologicznej

Choć nie zaliczamy się do grona europejskich potęg gospodarczych, to jest pewna dziedzina, w której pozostajemy w międzynarodowej czołówce. Kilku tysiącom ptasich turystów, birdwatcherów z zachodniej Europy, Polska co roku oferuje… estetyczne wrażenia związane z oglądaniem ptaków. Uzbrojeni w lornetki miłośnicy ptaków penetrują polskie puszcze, pojezierza i rozlewiska. Co sprowadza do nas gości z Zachodu? Każe zrezygnować z wyjazdu na Teneryfę czy Majorkę? Otóż m.in. polskie dzięcioły, sławny dudek, mniej znane muchołówki, tajemnicze derkacze, a w końcu bajecznie kolorowe kraski i żołny.

Patrzę na ciebie, bocianie
Atrakcje ornitologiczne naszego kraju można wymieniać dziesiątkami, dość powiedzieć, że co czwarty bocian na świecie, jakże chętnie oglądany i fotografowany przez zachodnich birdwatcherów, rodzi się (czy raczej kluje) w Polsce. Przodujemy też w ptakach wodno-błotnych, drapieżnych. Polska to najlepsze w Europie miejsce do oglądania dzięciołów. Nie mamy tu konkurencji. Na naszym kontynencie występuje dziewięć gatunków i wszystkie można zobaczyć w Puszczy Białowieskiej. Jeżeli wycieczka jest dobrze zorganizowana, „zaliczymy” (mówiąc językiem ornitologów) wszystkie gatunki dzięciołów jednego dnia. Zobaczymy też prawie na pewno kilka innych białych kruków, takich jak sóweczka, bocian czarny czy puszczyk mszarny.
Do bardzo rzadkich ptasich okazów należą dzięcioły białogrzbiete. Inne, np. dzięcioł pstry duży czy zielony, są dużo liczniejsze i lęgną się też w zachodniej Europie. Co ciekawe, dzięcioł białogrzbiety i dzięcioł duży, choć różne pod względem biologii, są podobnej wielkości i podobnie ubarwione. Dla początkujących obserwatorów rozróżnienie tych ptaków może być poważną trudnością. Ich szata stanowi kontrastową kompilację bieli i czerni, z niewielkimi wtrąceniami różnych odcieni czerwieni na głowie i podogoniu. Mimo tak podobnych szat ptaki te są skrajnymi przeciwnościami. Pstry duży to oportunista, który potrafi wykuć dziuplę zarówno w zdrowej sośnie, jak i osice, tymczasem dużo bardziej wymagający białogrzbiety potrzebuje lasów liściastych, z dużym udziałem próchniejącego drewna. Jeżeli przypomnimy sobie, jak niewiele w polskich lasach gatunków liściastych, łatwiej będzie nam zrozumieć małą liczebność tego gatunku. Dziś w Polsce możemy oglądać go tylko w dolinie Biebrzy, Puszczy Białowieskiej i wschodnich Karpatach. Doskonale wiedzą o tym goście z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji. Dla nich obserwacja tego gatunku to podstawa udanego wyjazdu do Polski.
Wszak (rywalizujący z birdwatcherami) doświadczeni twitcherzy, czyli ci obserwatorzy ptaków, którzy skrzętnie notują liczbę widzianych czy tylko słyszanych przez siebie ptaków, potrafią przyjechać na jedyny urlop w roku właśnie do Białowieży, w poszukiwaniu białogrzbieta. Inni stawiają na jakość, nie na ilość. Dla nich celem jest długa obserwacja w dobrych warunkach, sam fakt odhaczenia gatunku nie jest już tak ważny. Te dwie grupy łączy jednak wspólna pasja i… niezrozumienie ze strony niewtajemniczonych.

Jak znaleźć ornitologiczny raj?
Położenie geograficzne naszego kraju decyduje o tym, że polska ornitofauna ma w sobie coś z fauny zachodniej i wschodniej, południowej i północnej. Typowo zachodnimi (atlantyckimi) gatunkami, które żyją w Polsce, są słowik rdzawy czy malutki zniczek. Dzięcioł trójpalczasty zaś to przedstawiciel fauny borealnej, pliszka cytrynowa – wschodniej (azjatyckiej), a ciepłolubne żołna i kraska – południowej. Wszystko to sprawia, że podczas krótkiego urlopu spędzonego w polskich lasach i na jeziorach można zobaczyć blisko 200 gatunków ptaków. Nasze przewodniki książkowe do oznaczania gatunków wymieniają ich aż 436 na terenie kraju, ale nie wszystkie z tych ptaków zakładają u nas gniazda. Niektóre to po prostu goście, zalatujący przypadkowo bądź w poszukiwaniu pokarmu, tak jak znana ze szkolnych elementarzy jemiołuszka.
Zanim jednak zdecydujemy się za zakup lornetki i przewodnika książkowego, by wziąć udział w nietypowym wyścigu, musimy wiedzieć, gdzie w Polsce najszybciej można osiągnąć poziom ponad 200 obserwacji, uważany za przyzwoity. Wielu wrażeń i liczby około 100 gatunków dostarczy nam krótka wycieczka za miasto, najlepiej w towarzystwie doświadczonego ornitologa. Ważne jest oczywiście nie tylko miejsce, ale i czas obserwacji. Najdogodniejszy okazuje się czas ptasiego exodusu, czyli wiosna i jesień, kiedy to ptaki wędrują na zimowiska bądź z nich wracają. Wówczas właśnie można oglądać kilkutysięczne stada gęsi w ujściu Warty do Odry (rezerwat Słońsk) albo na rozlewiskach Narwi (okolice Wizny). W Polsce jest też wiele lokalnych bagien i rozlewisk będących ważnym miejscem odpoczynku ptaków, np. łąki nad Bugo-Narwią nieopodal Modlina. Mieszkańcy stolicy i okolic mają tam okazję do wielu ciekawych obserwacji każdej wiosny i zimy. – To taka mała Biebrza – mówią o tym miejscu birdwatcherzy z Klubu Podróży Horyzonty.
Pełne ornitologicznych atrakcji są doliny Bugu i Wisły, a także kompleksy leśne, zarówno te duże jak Puszcza Kampinoska, gdzie zobaczyć można nie tylko żurawie, ale i orliki krzykliwe, jak i te mniejsze, takie jak Puszcza Romnicka, gdzie kolejne wycieczki turystów przysłuchują się charakterystycznej pieśni muchołówki małej. Nieprzypadkowo są to zazwyczaj miejsca we wschodniej czy północno-wschodniej Polsce. Doświadczony ornitolog zawsze wypatrzy coś ciekawego na sztucznych zbiornikach retencyjnych. Warto więc wybrać się choćby na położone w biegu Warty Jeziorsko, gdzie zobaczymy łabędzie krzykliwe czy mewę orlicę zalatującą tam aż z dalekiego Krymu. Kolejnym atrakcyjnym miejscem są stawy hodowlane. Do jednych z najbardziej znanych należą te w dolinie Baryczy, gdzie można przyglądać się licznym tam błotniakom stawowym. Konkurują z nimi stawy w Dojlidach nieopodal Białegostoku, tam w ciągu kilku godzin zobaczymy wszystkie cztery krajowe gatunki perkozów.
Nie tylko zupełnie inny krajobraz, ale i specyficzną faunę oferuje nam wybrzeże Bałtyku. W marcu, ale i późniejszych miesiącach warto wybrać się na Mierzeję Wiślaną czy Półwysep Helski. Najlepsze miejsca do oglądania wszelkiej maści brodźców i biegusów to ujście Wisły i Redy. Powszechnie uważa się, że przygodę z obserwowaniem ptaków warto zacząć od gatunków bałtyckich, jako że brodzące po morskim brzegu ptaki są dobrze widoczne. Z drugiej strony, brzeg morza to miejsce, gdzie można spotkać wiele ptaków niekoniecznie typowo polskich. Wówczas oznaczanie nie jest już tak łatwe.

Z kim na wycieczkę?
Do wszystkich tych miejsc możemy udać się na własną rękę, lecz fachową opiekę doświadczonego przewodnika i dobrze opracowaną trasę wycieczki zapewnią nam takie biura jak Klub Podróży Horyzonty z Warszawy, Dudek ze Słońska czy Biebrza Eco-Travel. Rozwija się powoli infrastruktura wokół miejsc mających dobrą opinię wśród ornitologów. Z myślą o nich powstała Zagroda Kuwasy w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Kursy rozpoznawania ptaków i ptasie wycieczki (nie tylko po Polsce) organizuje Klub Podróży Horyzonty. Obserwacje prowadzone w ramach kursu obowiązkowo w terenie, i to w najciekawszych pod względem ptaków miejscach, znacznie przyśpieszają naukę rozpoznawania. – Lektura przewodnika książkowego to raczej uzupełnienie wycieczki – twierdzi pomysłodawca i organizator zajęć, Michał Przybysz.
Coraz częściej w Polsce nad rzeką czy jeziorem spotyka się nie tylko ludzi z wędkami, ale i z lornetkami czy lunetami. Ale w takich krajach jak Wielka Brytania obserwatorów jest niemal tylu co ptaków – żartują przewodnicy z Klubu Podróży Horyzonty. Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków liczy ponad milion członków!
Polscy ornitolodzy, choć nie tak liczni, rosną w siłę i są coraz bardziej zauważani. Szacuje się, że liczba osób mniej czy bardziej systematycznie zajmujących się birdwatchingiem osiąga już ponad 6 tys.

Wydanie: 27/2006

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy