Pupa polityczna

Pupa polityczna

W Austrii toczy się dyskusja na temat karalności za Po-grapschen, czyli łapanie za pupę

W Austrii pupa stała się sprawą polityczną. Pomiędzy dwoma ministerstwami, sprawiedliwości oraz ds. kobiet, zarządzanymi zresztą przez kobiety, toczy się dyskusja na temat karalności za Po-grapschen, czyli łapanie za pupę.
Minister zajmująca się prawami kobiet, socjaldemokratka Gabriele Heinisch-Hosek, oczekuje uznania tego czynu za przestępstwo, czyli chce dopisania pupy do sądowego katalogu organów płciowych. Wówczas poszkodowana, bo najczęściej klepane są kobiety, nie musiałaby ponosić kosztów postępowania, a sprawca mógłby się bać również więzienia, nie tylko grzywny. Takiej zmianie sprzeciwia się Beatrix Karl, minister sprawiedliwości z chrześcijańskiej partii ludowej. Uważa, że zmiana nie jest potrzebna, nie trzeba od razu wytaczać największych dział, bo każdy dotyk, w tym ramienia czy pleców, może zostać uznany za molestowanie.
Pierwszym sygnałem do dyskusji w mediach był przypadek w Grazu, w Styrii.

Moje ciało należy do mnie

O tym, że łapanie za pupę nie jest dla sądu czynem karalnym, przekonała się Eva Maria Hofstätter, 43-letnia pracownica banku w Grazu. W środku dnia jechała przez centrum miasta rowerem. Mijający ją inny rowerzysta rzucił: „Ale jędrna d… mogę dotknąć?”. Za słowami, wbrew protestowi kobiety, poszedł czyn. Zatrzymała się, dała mężczyźnie w twarz, on zaś zwyzywał ją od dziwek i potraktował pięścią, aż upadła. Przechodnie byli świadkami, natychmiast potwierdzili sytuację molestowania seksualnego i agresji ze strony mężczyzny. Jak się okazało, 37-latek znany był wcześniej policji, kilkakrotnie wpływały na niego skargi z powodu obscenicznych zachowań i molestowania kobiet. Bez efektu.
Kilka tygodni później Eva Maria Hofstätter otrzymała od lokalnej prokuratury pismo, że oskarżenie, z którym wystąpiła, zawiera wiele braków, tym bardziej że nie miało miejsca molestowanie seksualne. „Molestowanie seksualne przez osobę trzecią następuje (również poprzez ubranie) w przypadku intensywnego dotykania ciała w obrębie narządu płciowego lub (kobiecych) piersi i jest postrzegane przez ofiarę w sposób oczywisty jako naruszenie nietykalności seksualnej, niezależnie od intensywności. Dotykanie pośladków do tego się nie zalicza”, napisano w uzasadnieniu. Co nie wyklucza wniesienia skargi z powodu naruszenia dobrych obyczajów.
Eva Maria po tym ataku nie mogła dojść do siebie, była na zwolnieniu, do dziś leczy traumę. Uważa się za ofiarę molestowania, jest pod opieką psychologa. Kobieta nie rozumie postawy wymiaru sprawiedliwości. „Moje ciało należy do mnie, czuję się molestowana, poniżona”. Nie wie też, jak może bronić swojej nietykalności i godności.

Molestowanie niemal bezkarne

Niestety, sędzia Sądu Najwyższego Austrii, Leo Levnaic-Iwanski, potwierdza, że takie stanowisko wymiaru sprawiedliwości nie jest odosobnione. W Wiedniu uniewinniono mężczyznę, który na plaży dla nudystów dotykał nagiej pupy kobiety, ponieważ nie dopatrzono się motywów seksualnych. Sędzia zaznacza, że każde takie zachowanie jest naganne, ale nie każde powoduje konsekwencje prawne.
Minister Heinisch-Hosek podkreśla, że sądy zachowują się tak nie pierwszy raz, że konieczne jest zaostrzenie przepisów i położenie kresu banalizacji tego rodzaju przestępstw. Podczas gorących dyskusji medialnych obok obu pań minister w studiach zasiadają znani mężczyźni – niektórzy z dumą opowiadają o swoich „podszczypywaniach”. Większość jednak wspiera kobiety w tępieniu chamstwa i molestowania w każdej postaci, prawnicy zachęcają, by zwracać się do sądów, by nie poddawać się molestującym szefom, choć tutaj bywa najtrudniej. Media zajmują się wierzchołkiem góry lodowej, jak mówi minister ds. kobiet, ponad 30% Austriaczek przyznaje w badaniach prowadzonych na zlecenie ministerstwa, że są lub były molestowane. Ciekawe, że w każdym z dziewięciu landów Austrii grzywny za dotykanie pupy, zasądzane najczęściej za „publiczne naruszanie przyzwoitości”, bardzo się różnią. Najwięcej płacą sprawcy w Styrii – średnio 2 tys. euro. Najmniej, 200 euro, w sąsiadującym ze Szwajcarią Vorarlbergu, gdzie stosunek do kobiet jest specyficzny, i w Karyntii, prawicowym landzie – 217 euro. Sądy wiedeńskie orzekają średnio 700 euro grzywny. Już słychać komentarze, że opłaca się jechać „na szczypanki” do Bregencji.

Spojrzenie, słowo, dotyk

Warto się przyjrzeć również mediom. Seksistowskie reklamy, kamery nurkujące  w dekolty albo najeżdżające na opięte ubraniem pośladki… Prawnicy i psycholodzy zwracają uwagę, że policja, prokuratorzy i sędziowie powinni przyjmować następujący punkt widzenia: molestowanie może się odbywać na wielu poziomach, nie tylko aktów fizycznych. Ataki słowne, seksistowskie dowcipy, spojrzenia w dekolt czy na inne części ciała są równie upokarzające i naruszające godność jak czyny. Ofiara często nie może albo nie wie, jak przed nimi się bronić.
Czy więc pupa będzie tylko siedzeniem, czy znajdzie się w katalogu organów płciowych? Czy molestowanie seksualne pozostanie wykroczeniem i czy łapanie za pupę będzie karalne? Na te pytania muszą sobie odpowiedzieć Austriacy. I dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

*
Grzywny za dotykanie pupy w poszczególnych landach
Styria    2000 euro
Dolna Austria    1000 euro
Wiedeń    700 euro
Salzburg    500 euro
Tyrol    360 euro
Burgenland    360 euro
Górna Austria    360 euro
Karyntia    218 euro
Vorarlberg    200 euro

Wydanie: 7/2013

Kategorie: Świat
Tagi: Beata Dżon

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy