W jaki sposób media wpłynęły na kampanię wyborczą?

W jaki sposób media wpłynęły na kampanię wyborczą?

Prof. Janusz Adamowski,
dziekan Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW
Sądząc po wysokiej oglądalności debat telewizyjnych, mogły one wpłynąć na kampanię i wynik wyborów. W niektórych przypadkach rolę odgrywał internet, a spora doza hejtu, zapewne sterowanego, też nie była bez znaczenia.

Andrzej Skworz,
redaktor naczelny „Press”
Główne media wpływały na wynik tych wyborów odwrotnie, niż chciały. Starania „Gazety Wyborczej”, by uhonorować Bronisława Komorowskiego, przeciął sam kandydat do nagrody Człowieka Roku – nie odebrał jej w wyznaczonym terminie. Niepocieszona „GW” drukowała zatem felieton za felietonem, jak czytelnik powinien głosować. Wpadka Tomasza Lisa z rzekomym wpisem córki kandydata na prezydenta przysporzyła Andrzejowi Dudzie sporo głosów osób dotąd niezdecydowanych. Apele do młodych Kuby Wojewódzkiego uwidaczniały zaś, jak daleko mu do autentycznych młodych. Paradoksalnie Bronisławowi Komorowskiemu najbardziej pomogli prawicowi dziennikarze Krzysztof Ziemiec i Dorota Gawryluk. Tak poprowadzili pierwszą debatę, nie faworyzując nikogo, że Bronisław Komorowski mógł błysnąć na tle nieprzygotowanego kontrkandydata.

Prof. Krystyna Doktorowicz,
medioznawczyni, UŚ
Telewizja przekazuje dość chaotyczne komentarze polityków i dziennikarzy reprezentujących różne opcje. Mają one silne zabarwienie emocjonalne, co wzmacnia przekonania odbiorców i może wpływać na decyzję nieprzekonanych. W internecie fala komentarzy, najczęściej niemerytoryczna, również sprzyja emocjom, które dla 20% wyborców mogą mieć znaczenie. A większość wyborców czerpie wiedzę o poglądach i wizerunku kandydatów wyłącznie z mediów.

Prof. Wiesław Godzic,
medioznawca, SWPS
Newsy, przekazy są dostępne wyłącznie za pośrednictwem mediów. Komorowski wiedział o tym, ale wyraźnie zaznaczał dystans medialny – to nie jego zabawki! Dudę o tym poinformowano, ale wpadł w pułapkę nadmiernej ekspresji medialnej. Baloniki i wykrzykiwane hasła dobre są w USA – w Polsce przyjmuje się je słabiej. Internet ciągle jest medium drugorzędnym – kandydaci są pasywni wobec mediów społecznościowych.

Dr hab. Monika Przybysz,
teologia środków społecznego przekazu, UKSW
To telewizyjne debaty decydują o ostatecznym wyniku wyborów. Widzowie zapamiętują jedynie emocje – jak był skrojony garnitur, czy kandydat pił wodę, jak się czuli, słuchając i oglądając aktorów telewizyjnego spektaklu. Także sondaże wyborcze przekonują niezdecydowanych – ci chcą głosować jak większość, być po stronie zwycięzców, a nie przegranych. Dlatego tak wiele jest chwytów i trików – komputerowe „odchudzanie” na zdjęciach jednego z kandydatów przed debatą, sposób kadrowania, wyrwane z kontekstu wypowiedzi w programach informacyjnych… Niemerytoryczne „drobiazgi” mają bowiem ogromne znaczenie. Telewizja potrafi wykreować autorytet medialny i potrafi go równie szybko zniszczyć. Media nie są czwartą władzą – one są pierwszą.

Not. BT

Wydanie: 22/2015

Kategorie: Pytanie Tygodnia