Jakie będą skutki rozwiązania przez premier Szydło Rady ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej i Ksenofobii?

Jakie będą skutki rozwiązania przez premier Szydło Rady ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej i Ksenofobii?

Stefan Zgliczyński,
dyrektor polskiej edycji „Le Monde diplomatique”
Niestety, muszę się zgodzić ze słowami rzecznika rządu Rafała Bochenka, że powołana w 2013 r. rada „nie wykazała się niczym szczególnym”, co nie zmienia faktu, że jej likwidacja wpasowuje się w ciąg pisowskiej destrukcji państwa i organizacji społecznych. Dowartościowywanie środowisk kibolskich i szowinistycznych z jednej strony oraz bagatelizowanie lawinowego wzrostu liczby przestępstw o podłożu rasistowskim z drugiej to konsekwentna polityka rządzącej partii. Jej apogeum były słowa Jarosława Kaczyńskiego z kampanii wyborczej. Przestrzegał wtedy przed przyjmowaniem uchodźców, roznoszących jakoby zarazki i choroby. Retoryka rodem z III Rzeszy nie tylko nie skompromitowała partii i jej prezesa, ale jeszcze – poza rozpętaniem histerii antyuchodźczej – pomogła jej w wygraniu wyborów.

Joanna Grabarczyk,
koordynatorka projektu „HejtStop”
Likwidowanie takich ciał doradczych to dawanie sygnału, że w Polsce jest przyzwolenie na rasizm i ksenofobię. Zamykanie oczu i zaprzeczanie temu, że w kraju istnieje poważny problem z nietolerancją, spowoduje jedynie narastanie fali nienawiści. Przecież co najmniej raz w tygodniu media alarmują o przypadkach pobicia na tle rasowym czy religijnym. Teraz, kiedy rząd daje do zrozumienia, że to nie jest dla niego problemem, takich zdarzeń może być więcej. Na ulicach będzie coraz niebezpieczniej.

Justyna Samolińska,
członkini rady krajowej partii Razem
Rozwiązanie rady jest jasnym komunikatem, że rząd nie ma zamiaru zajmować się dyskryminacją rasową i religijną. Widać to było dobrze już po innych wystąpieniach jego przedstawicieli. A rada zajmowała się m.in. integracją na Białostocczyźnie, gdzie są poważne problemy z przemocą motywowaną ksenofobią. Co drugi dzień w prasie można przeczytać, że pobito Roma lub Pakistańczyka. Teraz te sytuacje mogą występować częściej. Rząd dał do zrozumienia, że nie zamierza chronić obywateli i przybyszów.

Dr Bartosz Rydliński,
Centrum im. Ignacego Daszyńskiego
Na wstępie chciałbym zwrócić uwagę na słabość rady już od początku jej istnienia. Jeśli w tym samym roku powołuje się radę ds. zwalczania ksenofobii oraz ustanawia Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, to widzę w tym pewną sprzeczność. Rząd Donalda Tuska jednocześnie starał się zwalczać negatywne skutki ksenofobicznego nacjonalizmu i dawał podglebie pod takie zachowania. Nie znam przykładu działalności rady w sprawie zwalczania ultraprawicowych postaw młodzieży w szkołach, nie pamiętam, by jej członkowie reagowali w doniosły sposób na antysemickie hasła wznoszone na manifestacjach NOP czy ONR. Ale pomimo słabości rady jej rozwiązanie przez rząd Beaty Szydło uważam za błąd symboliczny. Szczególnie w kontekście ostatnich ataków i pobić na tle rasowym i etnicznym.

Wydanie: 19/2016

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy