Czy PiS zyska na antyimigranckiej retoryce?

Czy PiS zyska na antyimigranckiej retoryce?

Prof. Jacek Raciborski,
socjolog, Uniwersytet Warszawski
To jest dość skomplikowana kwestia. Sprzeciw PiS wobec przyjmowania w Polsce uciekinierów z Bliskiego Wschodu współgra z opiniami większości społeczeństwa polskiego. Nie musi to jednak oznaczać wzrostu poparcia dla tej partii. Może je nawet zmniejszyć, ponieważ sprawa migrantów w naturalny sposób splata się z kwestiami europejskości Polski, spójności Unii, otwartości granic w strefie Schengen. PiS może więc niechcący ożywić swój wizerunek partii antyeuropejskiej i tym samym reaktywować podział wyborców na nowoczesnych, proeuropejskich i na tradycjonalistów, z antyeuropejskimi fobiami. A taki podział świetnie służył w przeszłości Platformie.

Prof. Roman Bäcker,
politolog, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
Gdyby w Polsce było trochę więcej chrześcijan skłonnych słuchać papieskiego apelu o to, by pomagać uchodźcom, PiS przegrałoby z kretesem. Okazuje się jednak, że ważniejsze od miłości bliźniego są własne interesy, a jeszcze istotniejsze jest poczucie zagrożenia. W takim przypadku PiS może o wiele więcej zyskać na retoryce antyimigranckiej niż na chrześcijańskiej miłości bliźniego.

Dr Jarosław Flis,
socjolog, Uniwersytet Jagielloński
Trochę zyska i trochę straci. Co prawda, opinie na ten temat są w Polsce wyraźnie przechylone w stronę obawy, ale z drugiej strony dyskusje dotyczące uchodźców idą w poprzek politycznych podziałów. Nawet jeśli druga strona sporu próbuje wpisać ją w schemat tradycyjnej walki strony jasnej i ciemnej, ten problem daleki jest od jednoznaczności. Wiele osób gryzie się tym tematem, a skoro tak, to prezentowanie jednoznacznego stanowiska jest wątpliwą strategią polityczną. Sensowniejsze byłoby mówienie: „Nie, ale…” lub „Tak, ale…”.

Dr Anna Materska-Sosnowska,
politolog, Uniwersytet Warszawski
I zyska, i straci. Słowa, które padły z ust Jarosława Kaczyńskiego podczas debaty sejmowej dotyczącej uchodźców, wpisują się w to, co część społeczeństwa myśli na ten temat. Wypowiedź prezesa oraz cała narracja PiS nazwały ten strach. W ten sposób PiS – jako wyraziciel społecznych obaw – zyskuje. Równocześnie wzmacnia też lęki. A na tym partia może stracić. Ta strategia pokazuje bowiem nieładne oblicze PiS. Jest przecież grupa wyborców, która – choć nie zalicza się do entuzjastów uchodźców – nigdy nie użyłaby takiej retoryki, mówiąc o nich. To ludzie, którzy widzą dysonans między tym, co mówi PiS, a tym, o co apeluje Kościół. Jednoznaczna narracja PiS może spowodować u nich otrzeźwienie – dostrzegą, że nie jest to partia tak umiarkowana, na jaką się kreuje.

Not. WR

Wydanie: 40/2015

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy