Racja spirytusowa

Zaczęto się od drobiazgu, jak w wielu historycznych, wielkich konfliktach. Tym razem nie chodziło o kobietę, kolejną Helenę trojańską, lecz rzecz znacznie poważniejszą. O wódkę.

„Zjawisko wódki jest ciekawe, warto poświęcić jej rozprawę” pisał noblista Miłosz i miał, może nie 100-procentową, ale przynajmniej 99-procentową, czyli spirytusową rację. Niestety, rajcowie stołecznej Gminy Centrum poezji widocznie nie zwykli czytać.

Dziś już wiemy, że ”casus belli” okazał się występek wówczas mało znanego, stołecznego radnego z dogorywającego żywota Porozumienia Centrum, pana Karola Karskiego. Przegranego w parlamentarnych wyborach w 1997 roku, wnerwionego parlamentarnym obniżeniem dochodów rajców miejskich i powiatowych. On to właśnie wpadł na szatański pomysł, aby w kompleksie parlamentarna-gastronomicznym, czyli wielkiej karczmie na Wiejskiej, wyszynku alkoholu zabronić. Bo to też zakład pracy, a tam prawo Rzeczpospolitej okowity podawać nie zezwala.

Reakcja pań i panów posłów była dla każdego wnikliwszego polityka do przewidzenia. W zapomnienie poszły swary, partyjne podziały, indywidualne urazy. Kupą panowie posłowie, kupą panie posłanki, w Sejmie zagrzmiało: Gwałt czynią nam na Rzeczpospolitej, proces legislacyjny chcą nam zahamować. Albowiem każdy wie, że demokracja oparta jest na śródziemnomorskiej kulturze, a owa kultura to kultura wina. No i pochodnych, czyli koniaczku i grappy. A także piwska i okowity. Toteż ponadpartyjny front na rzecz trzeźwości prawa ogłosił, iż uchwali w parlamencie strefę wolnocłową, gdzie władza rajców miejskich nie sięga, oraz zapostulował likwidację w ramach sanacji ustroju stolicy” Gminy Centrum, znanego z mediów wrzodu na zdrowej tkance ustrojowej Warszawy.

Reakcja rajców była natychmiastowa i dramatyczna. Odcięli oni nie tylko dostawy alkoholi lekkich i twardych, podążająca do sejmowego kompleksu, ale też wodę ciepłą i zimną oraz energię elektryczną.

Sejm RP zareagował z powagą i godnością. Straż Marszałkowska pod przewodem posłów posiadaczy broni krótkiej i długiej myśliwskiej dokonała błyskawicznych rajdów na stołeczne przepompownie i stacje transformatorowe, odzyskując dla demokracji wodę i energię. Przy okazji, podczas wypadu na miasto stołeczne uzupełniono zapasy napojów procentowych. Następnego dnia opinią publiczną wstrząsnął dramatyczny wpadek. W sejmowej toalecie znaleziono martwego pana posła i jednocześnie prezydenta Warszawy, i jednocześnie burmistrza Gminy Centrum, Pawła Piskorskiego. Powiesił się sam na sznurówkach od butów, jak stwierdziła sejmowa Komisja Etyki Poselskiej.

Następnego dnia zmotoryzowane odwody Straży Miejskiej podjęły udaną, dywersyjną akcję na terenie parlamentu RP. Rozbito kontenery z wódką, naszczano do beczek z piwem, pomieszano białe wina z czerwonymi. W odpowiedzi Straż Marszałkowska jęła przygotowywać nalot na Teatr Lalka, gdzie zwykli zbierać się rajcowie. W odpowiedzi powstała samorzutnie Radykalna Rajcowska Frakcja Terrorystyczna i zagroziła totalną blokadą parlamentu.

I wtedy pan marszałek Płażyński sięgnął po broń ostateczną broń masowego rażenia rajców. Zagroził, że Wysoka Izba w trybie pilnym zmienia ustawę o kompetencji samorządów i odbierze radnym prawo do przyznawania koncesji sklepom i restauracjom na alkohole. To będzie gorsze niż obniżenie im diet.

Po burzliwych, 15-minutowych obradach rajcowie wywiesili białą flagę.

Wydanie: 2000 8/2000

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy