Rak ma wielkie oczy

Rak ma wielkie oczy

Od początku wprowadzili zasadę, że pacjent, który do nich trafi, nie będzie się dobijać samotnie do drzwi gabinetów specjalistycznych, lecz to personel Diagnostyka poprowadzi go od specjalisty do specjalisty. Ta metoda sprawdza się już 15. rok!

Diagnostyk co roku negocjuje warunki z NFZ. Na razie obie strony dochodzą do porozumienia w sprawie finansowania opieki nad chorymi. Pacjentki, które trafiają tu po raz pierwszy, są zaskoczone troskliwością, z jaką się stykają, bo chociaż spółka jest prywatna, leczy je za pieniądze „państwowe”, czyli NFZ.

Renata Gorysiak, rejestratorka, pracuje w Diagnostyku 10 lat. Odpowiada m.in. za ustalanie terminu wizyty u onkologa i chirurga onkologa. Gdy koleżanki z rejestracji radiologicznej (to one telefonują do pacjentek, zapraszają na mammografię, ponaglają do przyjścia na USG i na biopsję) przychodzą z danymi pacjentki, która pilnie musi się poddać leczeniu, ona wchodzi do gabinetu onkologa Roberta Sibilskiego i mówi: – Wiem, że ma pan komplet pacjentów, ale wpisałyśmy na listę jeszcze trzy panie i musi pan je przyjąć. Natychmiast. One są z profilaktyki, czyli po mammografii, po USG i po biopsji. I onkolog je przyjmuje.

Renata Gorysiak powtarza słowo szybko. Wszystko musi tu być szybko załatwione, bo czas jest i wrogiem, i sprzymierzeńcem pacjentki. Poza tym ona widzi lęk, czasem łzy w oczach kobiet. Pociesza je, gdy telefonują i szlochają do słuchawki. – Po zabiegu, po leczeniu, zapomni pani o wszystkim. Rak to dzisiaj nie wyrok, musi pani jedynie się pośpieszyć – przynagla. Rejestratorki wiedzą, że są na pierwszej linii frontu walki z nowotworami.

Ładowanie nadzieją

Robert Sibilski, onkolog i radioterapeuta, przyszedł do Diagnostyka w 2005 r. Właśnie wtedy Szyiński i Kwiecień zaczęli tworzyć własną specjalistyczną poradnię onkologiczną. Wcześniej współpracowali z onkologami z zewnątrz.

Sibilski był wtedy jedynym onkologiem, dziś w Diagnostyku przyjmuje ich 11. On jest onkologiem od 20 lat i gdy przychodzi pacjentka z diagnozą „rak piersi”, stara się powiedzieć to delikatnie. Mówi np. tak: – To nowotwór złośliwy, dopiero zaczynamy drogę leczenia, jest szansa na skuteczne wyleczenie (gdy zmiana jest mała), bo przyszła pani w porę. Pomożemy pani, wspólnie damy radę.

I kobieta już wie, że nie jest sama, ktoś chce jej pomóc.

– To sytuacja traumatyczna, więc trzeba naładować pacjentkę nadzieją i przekonaniem, że chorobę można pokonać.

Po wizycie u onkologa droga wiedzie do chirurga onkologa (przypomnijmy – termin wizyty umówiły z nim wcześniej rejestratorki), a chirurgów onkologów jest tu kilku.

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 39/2015

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy