Na razie epidemia podejrzeń

Na razie epidemia podejrzeń

Chroniąc się przed koronawirusem, już teraz powinniśmy się zaszczepić przeciwko grypie

Dr Marek Posobkiewicz – główny inspektor sanitarny

Panie inspektorze, jak polskie państwo jest przygotowane na zetknięcie z koronawirusem?
– Na szczęście w Polsce nie mamy potwierdzonego laboratoryjnie przypadku zachorowania, to tylko epidemia podejrzeń. W chwili obecnej ograniczone są połączenia z Chinami, czyli możliwość zawleczenia wirusa z Wuhan zmniejsza się. Prawdopodobieństwo, że taki przypadek pojawi się w najbliższej przyszłości, jest niewielkie, choć istnieje. Dlatego służby graniczne na lotniskach zostały przeszkolone, jak się zachowywać w przypadku kontaktu z osobą podejrzaną o zakażenie. Na terenie całej Polski są w szpitalach oddziały chorób zakaźnych, do których powinni się zgłaszać ci wszyscy, którzy wrócili z Chin bądź mieli kontakt z osobami, które mogły być chore, i wystąpiły u nich objawy infekcji dróg oddechowych, szczególnie gorączka, kaszel i duszność. Taki człowiek powinien być poddany obserwacji w szpitalu, izolacji oraz diagnostyce, by wykluczyć zakażenie koronawirusem.

Mówi pan o osobie, która wróciła z jakiegoś kraju, gdzie miała kontakt z Chińczykami. Takich przypadków mogą być tysiące.
– Należy podchodzić do tego w sposób racjonalny, oceniać prawdopodobieństwo zachorowania. Samo to, że ktoś gdziekolwiek na świecie spotkał Chińczyka, nic nie znaczy. Bo ten Chińczyk mógł przecież być ze Stanów i nie musiał być nosicielem wirusa. Natomiast gdyby ktoś miał kontakt z osobą chorą, która przyjechała z Chin, lub przebywał w krajach, gdzie jest duża transmisja wirusa, powinien się zgłosić do szpitala, by tego wirusa dalej nie przekazywać. A także pomóc samemu sobie.

W Europie zanotowano już zgon z powodu koronawirusa.
– Tak, był to 80-letni Chińczyk, który przyjechał z prowincji Hubei i zmarł we Francji. Można powiedzieć, że jeden przypadek śmiertelny nie stanowi zagrożenia. Ale jeśli to porównać do poprzednich epidemii: SARS z 2002 r. i MERS z 2012 r., to w pierwszym wypadku mieliśmy śmiertelność 9% i ponad 8 tys. zachorowań, a więc zmarło 775 osób, w drugim zachorowań było mniej, śmiertelność była jednak większa, bo sięgała prawie 40%. Przy nowym koronawirusie z Wuhan, na początku nazwanym technicznie 2019-nCoV, a w chwili obecnej SARS-CoV-2 (SARS, severe acute respiratory syndrome, ciężka niewydolność oddechowa), śmiertelność jest dużo niższa, bo wynosi 2%, ale zaraźliwość tego wirusa jest dużo większa.

Wirus szybciej się rozprzestrzenia?
– Tak. W sytuacji gdy wirus ma bardzo dużą zjadliwość, czyli śmiertelność, jego zaraźliwość jest mniejsza, bo ciężki przebieg choroby sprawia, że chorzy szybko trafiają do szpitali, częściej umierają i nie zdążą zarazić innych. Natomiast nowy wirus SARS-CoV-2, chociaż czasami powoduje łagodne objawy, potrafi być zaraźliwy nawet w okresie inkubacji.

Dlatego jest to groźne?
– Tak, bo normalnie wirus, który dostanie się do organizmu, namnaża się, potem występują objawy: temperatura, katar, kaszel, bóle głowy, bóle mięśni, złe samopoczucie. Chory, kichając czy kaszląc, zaraża innych. W wypadku koronawirusa z Wuhan można się zarazić od osoby, która jeszcze nie ma żadnych objawów. Jednym słowem, człowiek wyglądający na zdrowego, czujący się dobrze, już może zarażać innych, co utrudnia zahamowanie rozprzestrzeniania się tego wirusa, izolację osób, które zarażają. Tymczasem codziennie przybywa po kilka tysięcy nowych przypadków i w tej chwili mamy ponad 70 tys. osób chorych, a rzeczywista liczba zakażonych jest dużo większa, może ich być nawet kilkaset tysięcy. A patrząc matematycznie, gdy liczba zachorowań jest bardzo wysoka, to nawet przy niskiej śmiertelności będzie dużo zgonów. W tej chwili już się zbliżamy do 2 tys. przypadków śmiertelnych. W tych krajach, w których będzie dużo zachorowań, dodatkowym utrudnieniem stanie się to, że w sytuacji ciężkiego przebiegu choroby, kiedy pacjentów trzeba będzie podłączyć do respiratora, może tych urządzeń zabraknąć. A przy zakażeniu nowym koronawirusem taka pomoc często jest niezbędna ze względu na niewydolność oddechową.

Czyli najskuteczniejsze jest to, co robią Chiny oraz inne kraje – działanie profilaktyczne, izolacja ludzi?
– Tak, najlepsze jest działanie prewencyjne, dążące do ograniczenia nowych przypadków zakażenia wirusem.

Nawet w Brazylii umieszczono w szpitalu osoby podejrzane o zarażenie wirusem.
– Bardzo ważne jest odizolowanie każdej takiej osoby i ludzi, z którymi się kontaktowała. Zakładając, że okres inkubacji wirusa wynosi do 10-14 dni, to minimum tyle czasu powinna trwać kwarantanna osób, które miały kontakt z chorym. Po tym czasie, jeśli nie wystąpią u nich objawy, a nie stykały się przecież z innymi ludźmi, można je wypuścić ze szpitala. Takim przykładem jest statek wycieczkowy „Diamond Princess”, na którym w ramach kwarantanny przebywało 3,5 tys. osób. Ponieważ pojawiły się kolejne przypadki zakażeń, zaczęto okres izolacji wydłużać.

Mówi się już o szczepionce.
– Naukowcy bardzo intensywnie nad tym pracują, ale to proces, który wymaga czasu. Jeśli w ciągu kilkunastu miesięcy szczepionka zostanie wprowadzona na rynek, będzie można mówić o sukcesie. I być może ten koronawirus wejdzie też do szczepionki sezonowej przeciwko grypie. To jest kolejny temat, bo my, bojąc się tego wirusa, jednocześnie musimy zdawać sobie sprawę, że właśnie grypa może nam wbić nóż w plecy. Co roku z jej powodu umiera w Polsce od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu osób – i mówimy tu tylko o przypadkach potwierdzonych laboratoryjnie. A przecież jest ich na pewno więcej, dotyczy to osób schorowanych, starszych, które oficjalnie zmarły z powodu zapalenia płuc, a pierwotną przyczyną był wirus grypy.

Jaki może to mieć związek z najnowszym koronawirusem?
– Na razie nie ma, ale kiedy wirus SARS-CoV-2 pojawi się u nas i w naszym organizmie spotka z wirusem grypy, to mogą one spowodować dużo poważniejsze skutki zdrowotne – większe powikłania i zgony. Czyli chroniąc się przed koronawirusem, już teraz powinniśmy się zaszczepić przeciwko grypie. W ten sposób minimalizujemy nie tylko ryzyko zachorowania na grypę, ale także mamy szansę na łagodniejszy przebieg choroby w przypadku zakażenia koronawirusem. Również w okresie rekonwalescencji pogrypowej, gdy jesteśmy bardziej osłabieni i podatni na ponowną infekcję, np. spowodowaną nowym wirusem.

A gdybyśmy porównali dzisiejszą sytuację z tą sprzed 100 lat, gdy Europę opanowała hiszpanka i z jej powodu zmarło więcej ludzi niż w czasie I wojny światowej?
– Wtedy umarło prawie 100 mln osób. To był wirus grypy, który zmutował nagle, przy dużej zaraźliwości, miał też dużą zjadliwość. Zjadliwość SARS-CoV-2 nie jest duża, bo jak mówiliśmy, śmiertelność z jego przyczyny wynosi 2%, ale powoduje on dużo powikłań w postaci zapalenia płuc. Z kolei różnica polega na tym, że możliwości intensywnej terapii są większe niż 100 lat temu.

Jak się go leczy?
– Niestety, nie ma w chwili obecnej swoistego leczenia. Pozostaje leczenie objawowe, takie jak przy innych chorobach przebiegających z ciężką niewydolnością oddechową, i nadzieja na to, że organizm poradzi sobie z wirusem. I to jest problem. Na szczęście w przypadku koronawirusów mamy do czynienia z sezonowością zachorowań. Podobnie zresztą było z SARS i MERS, których epidemie same wygasły. Jest więc szansa, że ta również zacznie łagodnieć. Ale na razie ekspansja tego wirusa jest duża, w stosunkowo krótkim czasie dotarł aż do 30 krajów. Przy tak dużej liczbie zakażonych nie należy się spodziewać, że z koronawirusem będziemy mieli spokój.


Koronawirusy z reguły są przypisane do jednego gatunku nosiciela. Spośród zwierząt zakażają ssaki i ptaki, powodując u nich choroby układu oddechowego, pokarmowego i nerwowego. U ludzi powodują infekcje układu oddechowego, których przebieg często jest łagodny. Od lat 60. ubiegłego wieku opisano siedem gatunków koronawirusów powodujących infekcje u człowieka.

Koronawirus z Wuhan (SARS-CoV-2) jest wirusem odzwierzęcym, którym pierwszy człowiek zaraził się prawdopodobnie na popularnym targu rybnym, na którym sprzedawanych jest wiele produktów żywnościowych, a także żywych zwierząt.


Fot. East News

Wydanie: 9/2020

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy