Neurochirurgia to gra zespołowa

Neurochirurgia to gra zespołowa

Co się dzieje w neurochirurgii i chirurgii kręgosłupa, jak robotyzacja i sztuczna inteligencja pomaga medycynie i dlaczego ambulatorium może być lepsze od szpitala?

Najważniejsza cecha dobrego neurochirurga?
– Na pewno jest to wyobraźnia przestrzenna.

Czyli słynny test konia – kto potrafi narysować go w biegu, ma predyspozycje do zawodu?
– Ten mój test konia pozwala sprawdzić, czy człowiek ma wyobraźnię przestrzenną, która go do tego zawodu kwalifikuje. Związane jest to z tym, że neurochirurg operuje pewien narząd, zarówno w części mózgowej, jak i kręgosłupowej, który jest trójwymiarowy. Operujemy w dosyć małym, ale głębokim polu i po wybraniu niewłaściwej trajektorii dostępowej bardzo trudno ją zmienić. A żeby wybrać prawidłową, potrzebna jest wyobraźnia przestrzenna. Teraz oczywiście istnieje wiele różnych systemów wspomagających, np. neuronawigacja, system, który pokazuje nam lokalizację końcówki naszych narzędzi na mapie, a tę stanowią badania obrazowe wykonane przed operacją. Nazywamy to chirurgią kierowaną obrazem. Oczywiście każdy z nas ma nawigację w samochodzie, ale to nie znaczy, że nigdzie się nie zgubi.

Kolejna cecha?
– Druga bardzo ważna cecha to umiejętność pracy i podejmowania decyzji pod presją. Są ludzie, którzy wolą uciec od trudnej decyzji, a czasem rozwój sytuacji w trakcie operacji jest taki, że uciec się nie da. Na decyzję mamy cztery minuty. Na przykład w operacjach naczyniowych mózgu nieprawidłowo zamknięte naczynie prowadzi po tym czasie do zawału mózgu i to jest nieodwracalne. Człowiek się denerwuje, pogarsza się sprawność manualna, drżą ręce itd. To już jest dyskwalifikujące, a jeszcze w tym czasie trzeba coś sensownego wymyślić. Okazuje się, że te cechy, które decydowały o tym, że jesteś dobrym chirurgiem w zakresie mózgu, sprawdzają się też w chirurgii kręgosłupa. Błąd w przypadku chorób kręgosłupa boli podwójnie. Mamy do czynienia z pacjentem, który jest mentalnie zdrowy, a po nieudanej operacji neurochirurgicznej może być potężnie uszkodzony neurologicznie. Kiedy zaczynałem karierę jako neurochirurg, ta specjalność koncentrowała się przede wszystkim na operacjach mózgu, w tej chwili ciężar bardzo się przenosi w kierunku chorób kręgosłupa, głównie zwyrodnieniowych.

Współpracuje pan z politechnikami Opolską i Wrocławską, współtworzył pan kierunek lekarski na Uniwersytecie Opolskim i na nim wykłada.
– Trudno sobie obecnie wyobrazić lekarza, który posługuje się nowoczesnymi metodami leczenia, ale jest oderwany od nauki. Nasze związki z nauką, kiedy jeszcze nie byliśmy ośrodkiem uniwersyteckim, były bliskie od wielu, wielu lat. Samo wyciąganie wniosków przy użyciu wyrafinowanej statystyki wymaga współpracy humanistów, jakimi są lekarze, ze ścisłowcami. Okazuje się, że świat można opisywać nie tylko równaniami, ale też pewnymi prawidłowościami geometrycznymi i można te metody zastosować w opisywaniu zjawisk fizycznych i fizjologicznych. Stąd współpraca z zupełnie niebywałymi fizykami, dzięki tym kontaktom wydaliśmy parę publikacji naukowych. Związki neurochirurgii z fizyką i technologiami cyfrowymi polegają na tym, że w trakcie naszych operacji korzystamy ze sprzętu komputerowego. Neuronawigacja to metoda bardzo zaawansowana cyfrowo, ktoś napisał odpowiednie programy, które przekształcają płaską rzeczywistość badań obrazowych tomografii komputerowej czy rezonansu w obrazy trójwymiarowe, a my musimy się znaleźć w tej przestrzeni, co wymaga skomplikowanych obliczeń i algorytmów napisanych przez inżynierów. Ta działka cały czas się rozwija.

Normą w neurochirurgii stała się współpraca z robotami.
– Wchodzą szerokim frontem i znajdują zastosowanie głównie w technikach chirurgicznych, którymi posługują się koledzy chirurdzy ogólni, urolodzy, słynny da Vinci jest robotycznym narzędziem wykonującym operacje laparoskopowe. W neurochirurgii też były próby wykonywania operacji przez brzuch do kręgosłupa przy wsparciu robota, ale główny kierunek w rozwoju robotyki w naszej dziedzinie koncentruje się na robotach, które wyznaczają trajektorie wprowadzania implantów kręgosłupowych. Takich systemów już jest kilka, te roboty to rozwinięcie neuronawigacji – przy użyciu aparatury możemy wyznaczyć trajektorię dostępu i możemy mieć aplikację zrobotyzowaną, co zwiększa precyzję. Wszystko, co się dzieje w nowoczesnej chirurgii kręgosłupa, zmierza do tego, żeby to były operacje jak najmniej inwazyjne i jak najbardziej precyzyjne. Wykorzystujemy dostępy przezskórne, wstawiamy implanty przez niewielkie nacięcia z bardzo dużą precyzją nawigacji, ok. 1,5 mm. Jeśli dzięki robotowi wyeliminuje się błąd ludzki, drżenie rąk, ta precyzja osiąga wartość 1 mm. A jak coś jest precyzyjnie założone, to nie trzeba poprawiać, mamy mniejszą utratę krwi, krótszą hospitalizację itd.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 32/2022, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. archiwum prywatne

Wydanie: 32/2022

Kategorie: Wywiady, Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy