Reflektory na Adamkusa

Reflektory na Adamkusa

Wybierając prezydenta, Litwini postawili na człowieka, który wprowadził ich do NATO i otworzył drzwi do Unii Europejskiej

Czy 76 lat to w polityce zbyt dużo, by kandydować na szefa państwa? Na Litwie przed drugą turą wyborów prezydenckich (odbyły się w minioną niedzielę, 5 stycznia) ten problem nie przeszkadzał większości wyborców. Mający dokładnie tyle lat walczący o reelekcję Valdas Adamkus był raczej chwalony za swój wiek i związaną z nim rozwagę w politycznym działaniu niż oskarżany, że nie da sobie z tego powodu rady z prezydenckimi obowiązkami.
Socjologowie w Wilnie powtarzali, co prawda, że ostateczny wynik elekcji jest ciągle niepewny (tekst ten pisany jest w piątek, 3 stycznia), ale przeciętni Litwini nie mieli większej wątpliwości, kto może być ich prezydentem przez następne pięć lat. „Valdas Adamkus to spokojny, doświadczony człowiek. Prawdziwy

ojciec narodu.

Dobrze reprezentujący interesy swojego kraju za granicą”, tak najczęściej oceniali go respondenci w badaniach opinii publicznej. Niektórzy dodawali jeszcze: „Wprowadził nas do NATO i otworzył drzwi do Unii Europejskiej”.
Znany litewski poeta, Tomas Venclova, powiedział z kolei: „Od dawna podkreślam, że Litwa powinna wyjść poza to bezsensowne postsowieckie przeciwstawienie: lewicy postkomunistycznej i prawicy (Adamkus nie jest związany bezpośrednio z żądną partią litewską, choć nie ukrywa liberalno-centrowych poglądów – przyp. MG). Litwa musi patrzeć w przyszłość. To gwarantuje Adamkus”.
Znamienna może być także wypowiedź Arturasa Paulauskasa, jednego z głównych adwersarzy obecnego prezydenta w świecie polityki, który zająwszy czwarte miejsce w pierwszej turze elekcji, od razu głosił, że swoje głosy chce przekazać Adamkusowi. „Na stanowisku prezydenta chcemy widzieć człowieka, który przestrzega pewnych zasad, zna cele państwa i będzie kontynuował rozpoczęte prace”, tłumaczył Paulauskas swój wybór, dodając: „Nie możemy poprzeć osoby populistycznej, która obiecuje to, czego nie może dokonać”, co było niedwuznaczną aluzją do Rolandasa Paksasa, który stanął do walki z Adamkusem w drugiej turze wyborów.
W kampanii wyborczej często zderzano portret społeczny Adamkusa z wizerunkiem, jaki ma w społeczeństwie litewskim Paksas. Jeśli z Adamkusem Litwini łączyli na ogół takie pojęcia jak doświadczenie, odpowiedzialność i prestiż, to w wypadku Paksasa wybierali z kolei najczęściej określenia: radykał, demagog czy twardy polityk.
Takie opinie były nieprzypadkowe. Rolandas Paksas zasłużył sobie na nie, sprawując wcześniej, w nie najlepszym stylu, funkcję premiera, a także w toku kampanii wyborczej, kiedy obiecywał między innymi pełne zatrudnienie i rządy silnej ręki. Część Litwinów – w tym wiele środowisk intelektualnych – wystraszyły mityngi wyborcze Paksasa, które odbywały się

w świetle pochodni,

co niektórym kojarzyło się to nawet z demonstracjami hitlerowskimi.
Jak przebiegało życie Valdasa Adamkusa? Urodził się w 1926 r. w Kownie wówczas stolicy Litwy. Jego rodzina znana była z patriotyzmu, a także zasług dla budowania niepodległego państwa Litwinów. W czasie II wojny światowej Adamkus znalazł się w antyradzieckiej partyzantce, a w 1945 r. wyjechał z rodzicami i rodzeństwem na emigrację, najpierw do Niemiec Zachodnich, a potem – od 1949 r. – do USA. Zrobił tam karierę w iście amerykańskim stylu. Przeszedł drogę od pracownika fabryki samochodów i kreślarza do dyrektora jednego z oddziałów rządowej Agencji Ochrony Środowiska. O Litwie, co podkreślano także w obecnej kampanii wyborczej, nigdy jednak nie zapomniał. W wywiadzie udzielonym dwa lata temu „Przeglądowi” opowiadał m.in.: „W 1972 r. pracowałem w Agencji Ochrony Środowiska USA. Po słynnej wizycie w Chinach prezydent Nixon zatrzymał się w drodze powrotnej do Waszyngtonu w Moskwie. Podpisał z Breżniewem umowę o współpracy w kilku dziedzinach, m.in. w sferze ekologii. Dwa tygodnie później byłem już w ZSRR. Po rozmowach z radzieckimi partnerami amerykańska delegacja poleciała do USA, a ja wynegocjowałem prawo do odwiedzenia moich rodzinnych stron. Przez następne lata korzystałem z każdej okazji, by znaleźć się znowu na Litwie”.
Prawdziwy powrót okazał się możliwy po odzyskaniu przez Litwę niepodległości. Od 1992 r. Adamkus praktycznie mieszkał już w Wilnie. W 1993 r. kierował kampanią wyborczą kandydata na prezydenta, Stasysa Lozoraitisa (który przegrał elekcję z Algirdasem Brazauskasem). Pięć lat później Adamkus sam stanął do walki o to stanowisko i w drugiej turze pokonał Arturasa Paulauskasa.
Wówczas było to zwycięstwo minimalne, różnica zaledwie 20 tys. głosów. Spora część Litwinów nie znała jeszcze Adamkusa. Była nieufna

wobec „przybysza z Ameryki”.

W czasie swojej pierwszej prezydenckiej kadencji Adamkus przekonał jednak do swojej osoby sporą część litewskich wyborców, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Zaproponował na scenie politycznej nowy styl działania: odpowiedzialny, przyjazny wobec obywateli, niekonfliktowy. Często powtarzał: „Litwini muszą skończyć z syndromem podążania za instrukcjami. Potrzebują determinacji i samodzielności w działaniu”.
Znacząca część litewskiego społeczeństwa rozpoczęła dzięki temu naukę życia – jak się w Wilnie czasem powtarza – „nie w sowieckim, ale amerykańskim stylu”. Ci wszyscy na pewno głosowali na Adamkusa.


Wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich
(łącznie kandydowało 17 kandydatów)

Valdas Adamkus 35,53%
Rolandas Paksas 19,66%
Vytautas Aerenas (satyryk i dziennikarz) 8,40%
Arturas Paulauskas (socjalliberalny Nowy Związek) 8,31%
Eugenijus Gentvilas (Litewski Związek Liberałów) 3,80%
Kazys Bobelis (chadecja) 1,91%

Wydanie: 2/2003

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy