Reforma Doktor Śmierć

Reforma Doktor Śmierć

Po zmianach w ochronie zdrowia na Ukrainie ceny świadczeń medycznych przekroczą możliwości finansowe przeciętnych obywateli

P.o. minister ochrony zdrowia Ulana Suprun, zwana przez Ukraińców Doktor Śmierć, na festiwalu muzyki alternatywnej Bandersztat oznajmiła, że modernizując system opieki zdrowotnej, za wzór przyjęła Stepana Banderę. Nadszedł czas reformy służby zdrowia – ogłosiła amerykańska lekarka ukraińskiego pochodzenia, ubrana w czarną koszulkę ozdobioną akronimem WWBD (What would Bandera do – Co by zrobił Bandera). Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła ustawę o reformie służby zdrowia 19 października. Od 1 stycznia 2018 r. będzie ona etapami wdrażana.

Sanitariusz po dwumiesięcznym kursie

Kluczowe hasło reformy „Pieniądze idą za pacjentem” dotyczy modernizacji systemu finansowania placówek medycznych – dotacje z budżetu państwa otrzymają tylko te przychodnie i szpitale, które zyskają uznanie ukraińskich pacjentów. Pieniądze będą przydzielane za konkretne, zrealizowane świadczenia opieki zdrowotnej, nie zaś za utrzymywanie łóżek szpitalnych. Lekarzy pierwszego kontaktu, do których pacjenci byli przypisani według kryterium zameldowania, zastąpią lekarze rodzinni, których każdy będzie wybierał sam. Za pacjenta lekarz rodzinny dostanie 210 hrywien rocznie (ok. 27 zł).

Każdy Ukrainiec otrzyma prawo do pakietu bezpłatnych świadczeń medycznych, przy czym stawkę za te świadczenia corocznie będzie ustalał rząd. Pakiet ten będzie zawierać prawo do pomocy w nagłych wypadkach, usługi lekarza rodzinnego i pediatry oraz opiekę paliatywną. Diagnozowanie, badania, świadczenia lekarzy specjalistów, terapia stacjonarna i operacje będą opłacane przez pacjenta.

W placówkach medycznych zostanie wprowadzony obowiązkowy elektroniczny system rejestracji. Teoretycznie ma on na celu zwiększenie transparentności, jednak w praktyce może sprawić problemy nie tylko pacjentom w podeszłym wieku, ale też sporej liczbie lekarzy, którzy często nie mają nawet adresu e-mail.

W pogotowiu ratunkowym lekarzy zastąpią sanitariusze o niskich kwalifikacjach, po dwumiesięcznym kursie przygotowawczym i z odpowiednio niższym wynagrodzeniem. Przewodnicząca związku zawodowego lekarzy w Kijowie Larisa Konarowska nazwała te plany przestępstwem, wskazując, że ich realizacja doprowadzi do zwiększenia śmiertelności pacjentów m.in. z powodu marnego wyposażenia medycznego szpitali oraz fatalnego stanu dróg na Ukrainie. Można przypuszczać, że proponowane zmiany otwierają drogę do komercjalizacji ratownictwa medycznego.

Dramatyczna diagnoza

Reforma ukraińskiej służby zdrowia jest konieczna. Zagwarantowane przez konstytucję prawo do ochrony zdrowia i dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej od początków suwerenności kraju nie było przestrzegane. W ciągu ostatnich dwóch lat Ukrainę opuściło 66 tys. lekarzy, prawie jedna trzecia całej kadry medycznej. Rozpaczliwa sytuacja służby zdrowia w dużym stopniu przyczyniła się do wybuchu protestu na Majdanie w latach 2013-2014. Zwracał na to uwagę znany ukraiński pediatra Eugeniusz Komarowski. Po obaleniu rządu Janukowycza sytuacja jeszcze się pogorszyła. Lekarze pracujący w publicznych zakładach opieki zdrowotnej muszą wymyślać choroby swoim pacjentom, by przepisać leki, za które uzyskają prowizję od aptekarzy (to lekarz wskazuje aptekę, w której należy zrealizować receptę). Brakuje leków onkologicznych, w tym środków przeciwbólowych. Oburzenie lekarzy wywołało postanowienie o zaprzestaniu finansowania pomocy chorym na nowotwory. Jak oznajmiła Suprun, praca ministerstwa ma być bowiem skierowana na profilaktykę chorób, a nie na ich leczenie.

Apteki oferują bezwartościowe podróbki, szpitale są przepełnione, a lekarze mogą zaproponować pacjentom jedynie słowa otuchy. W ośrodkach zdrowia nie ma surowic. Brakuje nawet regulacji prawnych pozwalających na ich nabywanie, bo dotychczas surowice sprowadzano z Rosji, co obecnie nie jest możliwe. Na skutek deficytu surowicy przeciwbotulinowej tylko w tym roku zmarło osiem osób, a zarejestrowano 76 przypadków zakażenia. Lek nielegalnie sprowadzano z zagranicy, głównie z Rosji. Indagowana w tej sprawie Ulana Suprun odmówiła komentarzy, uciekając przed dziennikarzami. W lipcu tego roku na prośbę Ministerstwa Zdrowia Ukrainy ONZ w ramach pomocy humanitarnej dostarczyła surowicę w ilości pozwalającej na wyleczenie 25 chorych. Dr Komarowski przewiduje wystąpienie epidemii, zwiększenie śmiertelności dzieci i osób starszych, pozbawionych podstawowej opieki medycznej, oraz znaczący wzrost chorób nowotworowych.

Pacjencie, płacz i płać

Wdrożenie zasad konkurencji rynkowej w służbie zdrowia skrytykowała m.in. Olha Bohomołeć, główna lekarka lotnej kliniki na Majdanie, doradca prezydenta Poroszenki, przewodnicząca komitetu Rady Najwyższej ds. opieki zdrowotnej. Powiedziała, że system ten niweczy humanitarny stosunek lekarza do pacjenta, gdyż pacjent staje się pretekstem do utrzymania się pracownika służby zdrowia. Całkowite uzależnienie dochodów lekarzy od zapotrzebowania na ich usługi grozi zwolnieniami m.in. specjalistów z oddziałów chorób zakaźnych, którzy bez wybuchu epidemii nie będą mieli pacjentów. Niskie nakłady na ukraińską służbę zdrowia, wynoszące obecnie zaledwie 2,07% PKB (w Polsce ok. 4,5%), uniemożliwiają zapowiedzianą przez rząd podwyżkę pensji lekarzy. Bohomołeć zaznacza, że na skutek reformy ucierpi co najmniej 10 mln osób, przede wszystkim mieszkańców wsi; tamtejsze placówki medyczne nie będą w stanie konkurować z miejskimi zakładami opieki zdrowotnej.

Reforma doprowadzi do likwidacji szpitali i masowych zwolnień pracowników służby zdrowia, a zwykłym Ukraińcom uniemożliwi dostęp do wysokiej jakości usług medycznych: operacji, badań, rehabilitacji. Jeżeli dotychczas wizyta w przychodni nie mogła się obyć bez „dobrowolnego datku” i opłaty za każdy zużyty wacik ze środkiem odkażającym, to po reformie ceny świadczeń wielokrotnie przekroczą możliwości finansowe przeciętnych obywateli.

Z dużą krytyką spotkał się pomysł powołania Narodowej Służby Zdrowia, która ma scentralizować rozliczenia. Przeciwnicy tego rozwiązania twierdzą, że ułatwi to korupcję. NSZ bowiem jako jedyna instytucja będzie dostawać środki z budżetu państwa przeznaczone na medycynę i zarządzać nimi. Będzie jedynym zleceniodawcą (zamawiającym) świadczeń i – co najważniejsze – jedynym organem kontrolującym finansowanie publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Dlatego m.in. przeciw tym planom we wrześniu lekarze protestowali pod budynkiem Rady Najwyższej w Kijowie.

Operacja bez znieczulenia

Relacje amerykańskiej reformatorki z ukraińskim światem medycznym są trudne. Ulanie Suprun zarzuca się ignorowanie tamtejszych realiów i braki w wykształceniu. Po ukończeniu uniwersytetu stanowego Michigan i uzyskaniu stopnia doktora nauk medycznych pracowała w USA jako lekarz rezydent, po czym zajmowała różne posady administracyjne w klinikach, a przez ostatnie pięć lat przed przyjazdem na ukraiński Euromajdan w 2013 r. podróżowała po świecie. Początkowo nie chciała pokazać dyplomu ukończenia studiów medycznych, tłumacząc to ochroną danych osobowych. Później, w odpowiedzi na ataki ze strony polityków i dziennikarzy, dyplom p.o. minister zdrowia upubliczniono. Eksperci jednak twierdzą, że ten dokument nie daje jej prawa do praktyki lekarskiej ani w USA, ani na Ukrainie.

Swoich współpracowników Suprun przedstawiła jako zespół specjalistów-technokratów, którzy będą reformować służbę zdrowia w innowacyjny sposób, ale ich kreatywność została mocno skrytykowana przez ekspertów ukraińskiej wspólnoty medycznej. „Technokratom” zarzucano brak profesjonalizmu, populizm oraz pogardliwy stosunek do czołowych lekarzy kraju. Przeciwnicy amerykańskiej reformatorki określili jej zespół jako „stado pingwinów, które niszczy ukraińską medycynę”. Siergiej Krawczenko, naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej Izby Lekarskiej Ukrainy, twierdzi, że w ciągu roku „zespół pingwinów” z Suprun na czele zorganizował kampanię dyskredytującą pracowników ochrony zdrowia i systemu edukacji. Z kolei w opinii propagatorów i zwolenników reformy „mafia” lekarska odrzuca postępowe zmiany w obawie, że uniemożliwią one nadużywanie stanowisk i uzyskiwanie nieuczciwych korzyści. Lekarze natomiast jednomyślnie zgadzają się, że reforma jest koniecznością, lecz nie akceptują sposobu jej przeprowadzenia.

Najgłośniejszy stał się konflikt reformatorki z prof. Borysem Todurowem, dyrektorem Instytutu Serca. Wybitny kardiochirurg twierdzi, że na skutek niedbalstwa Suprun zginęło więcej Ukraińców niż podczas wojny z ostatnich lat. W tym roku bowiem Ministerstwo Zdrowia nie przeprowadziło przetargu na zakup sprzętu kardiologicznego, który mógł uratować dziesiątki tysięcy osób. Co się stało z 364 mln hrywien przeznaczonych na ten cel, nie wiadomo. Ponadto zastępca Ulany Suprun, Aleksander Linczewski, zablokował utworzenie filii Instytutu Serca w Siewierodoniecku i Mariupolu, co w opinii Todurowa jest przestępstwem. Lekarz twierdzi, że obecna reforma w żaden sposób nie może poprawić sytuacji służby zdrowia, gdyż ta nie dysponuje ani odpowiednią kadrą, ani budżetem: „To tak, jakby robić operację bez anestezjologa, asystenta, narzędzi chirurgicznych i leków. W kuchni, nożem kuchennym, bez znieczulenia, nie rozumiejąc ani istoty zabiegu operacyjnego, ani jego celu”.

W odpowiedzi na skrytykowanie przez Todurowa Suprun i jej zespołu zarzucono mu wykorzystywanie środków budżetowych do celów prywatnych i separatyzm. W marcu 2014 r. pomyślnie przeprowadził operację serca 70-letniej matki Siergieja Aksionowa – premiera Republiki Autonomicznej Krymu. Aksionow został nominowany na to stanowisko, gdy krymska Rada Najwyższa była opanowana przez żołnierzy rosyjskich. Zdjęcie, na którym Aksionow w podziękowaniu za udaną operację ściska rękę kardiochirurgowi, jest przedstawiane jako dowód prorosyjskiego separatyzmu Todurowa. Przeciwko lekarzowi zorganizowano cyberatak blogerów i komentatorów, którzy nawoływali, by opuścił kraj. Todurow nie widzi jednak powodu do wyjazdu. Utrzymuje, że medycyna powinna funkcjonować niezależnie od polityki, a w swojej klinice udziela pomocy wszystkim obywatelom Ukrainy, bez względu na to, czy pochodzą z Krymu, z Doniecka czy z Ługańska.

W opinii Suprun i jej zespołu reforma ma zwalczyć korupcję wśród lekarzy i poprawić jakość świadczeń medycznych dzięki wprowadzeniu konkurencji. To, w jaki sposób walczy się z korupcją w służbie zdrowia, obrazuje wymownie funkcjonowanie ustawy o zakupach międzynarodowych, przyjętej jeszcze w trakcie kadencji poprzedniego ministra zdrowia Aleksandra Kwitaszwilego. Uznając, że dotychczasowy system dystrybucji leków był opanowany przez ukraińską mafię farmaceutyczną, powierzono tę kwestię międzynarodowym koncernom, które pozostają poza wszelką kontrolą ukraińskich instytucji państwowych. Przyczyniło się to do wyprowadzenia pieniędzy przeznaczonych na ochronę zdrowia za granicę, bo koncerny dostarczają na rynek ukraiński niepełnowartościowe zamienniki oryginalnych leków, a zyski lokują w rajach podatkowych. Mówi o tym dyrektor Centrum Chirurgii Endokrynologicznej Aleksandr Larin, zwracając uwagę na liczne skandale związane z dostarczaniem przez przedsiębiorstwo Crown Agents leków niskiej jakości nie tylko na Ukrainę, ale również do krajów Afryki i Azji. Larin pyta, dlaczego środki przydzielone na zakup medykamentów w ciągu roku znajdowały się na rachunkach prywatnych przedsiębiorstw komercyjnych.

W społeczeństwie ukraińskim tymczasem coraz więcej zwolenników znajduje przekonanie, że jedynym istotnym celem reformy Suprun jest doprowadzenie do wyludnienia Ukrainy i ułatwienie jej ekonomicznej kolonizacji przez USA i Unię Europejską. Aleksandr Larin ocenia, że nikt przy zdrowych zmysłach, znający sytuację w ukraińskiej służbie zdrowia, nie zdecyduje się objąć stanowiska ministra zdrowia.

Wydanie: 48/2017

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy