Rocznica w roku szczura

Rocznica w roku szczura

Chen Haosu, prezes Chińskiego Ludowego Stowarzyszenia Przyjaźni z Krajami Zagranicznymi (CPAFFC)

Przyjaźń można porównać do pochodni

– Przyjechał pan do Polski na czele czteroosobowej delegacji CPAFFC na uroczystości 50-lecia Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Chińskiej. Stowarzyszenie, którym pan kieruje, z pewnością ma kontakty z Polską?
– Mamy nawiązane przyjacielskie więzi z ponad 150 krajami. Stowarzyszenie, które reprezentuję, ma złożoną strukturę. Chińskie Ludowe Stowarzyszenie Przyjaźni z Krajami Zagranicznymi (Chinese People’s Association for Friendship with Foreign Countries – CPAFFC) jest organizacją afiliowaną przy Ministrze Spraw Zagranicznych ChRL. Zrzesza wiele organizacji społecznych, które w programie mają wpisane idee pokojowe, nawiązywanie przyjacielskich kontaktów i umacnianie więzi międzyludzkich. Są tutaj zarówno organizacje młodzieżowe, kobiece, jak też o charakterze gospodarczym, np. Chińskie Stowarzyszenie Miast Przyjaźni z Zagranicą czy Chińska Fundacja Pokoju i Rozwoju. Zrzeszamy również typowe towarzystwa przyjaźni, takie jak Towarzystwo Przyjaźni Chińsko-Rosyjskiej, którego jestem przewodniczącym, bądź Towarzystwo Chiny-Unia Europejska. Rozwój kontaktów zorganizowano w stowarzyszeniu zgodnie z podziałem terytorialnym. W składzie naszej delegacji jest np. dyrektor generalny Departamentu Europejskiego CPAFFC i zastępca dyrektora Departamentu Europejskiego ds. Europy Środkowo-Wschodniej.

– Jak wygląda pańska praca? Czy więcej czasu spędza pan za granicą, czy w Chinach?
– Oczywiście rozwijanie kontaktów z różnymi krajami wymaga wielu podróży zagranicznych, ale odbywam też bardzo wiele spotkań w wielu ośrodkach chińskich. Bywam na licznych spotkaniach jako członek kilku pozarządowych organizacji społecznych, ale także politycznych, w tym Krajowego Komitetu Chińskiej Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej, która jest odpowiednikiem senatu w innych krajach. Mój czas jest ściśle wypełniony.

– Jak pan ocenia perspektywy kontaktów chińsko-polskich?
– Dziś obchodzimy 50-lecie powstania Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Chińskiej i myślę, że te perspektywy są jak najlepsze. Liczymy na rozwój przyjaznych kontaktów, któremu towarzyszyć będzie wzrost wymiany handlowej i kontaktów gospodarczych. W Chinach rok 2008 jest tradycyjnym rokiem szczura. Aby zaznaczyć początek nowego roku chińskiego, przywdziałem symboliczny czerwony chiński węzeł na znak zbliżenia i uczczenia zarówno tego święta, jak i rocznicy TPPCh. Poza spotkaniami w Warszawie, w tym także z wiceministrem spraw zagranicznych RP, Ryszardem Schnepfem, nasza delegacja odwiedza też Toruń i Trójmiasto, gdzie już w 1957 r. powstało pierwsze koło TPPCh.
Minione 50 lat nie było łatwym okresem dla towarzystwa i dla świata, który w tym czasie bardzo się zmienił. Jednak 50. rocznica, którą można rozumieć jako jubileusz \”w sile wieku\”, oznacza powiązanie dwóch narodów i dwóch państw, których losy bywały podobne. Sukcesem jest to, że razem wchodzimy w nowy wiek, mimo różnych trudności, które w ciągu tego okresu przeżyło samo towarzystwo, zwłaszcza w latach 1964-1984, gdy na stosunkach polsko-chińskich zaciążyło ochłodzenie stosunków międzynarodowych, będące efektem polemiki radziecko-chińskiej i rewolucji kulturalnej w Chinach. Wówczas nastąpiło ograniczenie działalności TPPCh, choć nie doszło do jego rozwiązania. Osoby, które przez ten czas kierowały towarzystwem, bez przesady mogą szczycić się tym, że tworzyły historię. Odnosi się to do obecnego prezesa TPPCh, dr. Zdzisława Góralczyka, jak też do poprzedniego prezesa, Edwarda Grzywy, który podejmował mnie, gdy 18 lat temu byłem w Warszawie, a także wszystkich innych, którzy przez te 50 lat działali na niwie przyjaźni polsko-chińskiej.

– Jakie widzi pan obecnie główne zadania w rozwijaniu stosunków między Chinami a Polską?
– Przyjaźń można porównać do pochodni. Bez niej nadal tkwilibyśmy w ciemności i cieszę się, że przyjaźń polsko-chińska nie zgasła. Jest to szczególnie ważne dla młodych pokoleń. Trzeba usilnie starać się nie tylko pokonywać problemy finansowe, na jakie natrafia towarzystwo, ale przede wszystkim walczyć ze stereotypami i uprzedzeniami, które wywodzą się z historii lub mają jakieś indywidualne przyczyny. Nasze stowarzyszenie obchodzi teraz 55-lecie, a w 2009 r. będziemy świętować 60-lecie stosunków polsko-chińskich. Rok 2008 z kolei jest rokiem igrzysk olimpijskich w Pekinie, co również stwarza okazję do nawiązywania lepszych kontaktów. Chcemy, aby mimo różnych opinii, jakie pojawiają się w niektórych środowiskach, czas igrzysk olimpijskich był czasem święta sportu i przyjaźni między narodami. Widać z tego, że w rozwijaniu przyjacielskich kontaktów wielką rolę mogą odgrywać nie tylko takie stowarzyszenia jak TPPCh, lecz także ludzie sportu, kultury, literatury, artyści, ludzie różnych zawodów.

– Pan prezes, jak się dowiadujemy, jest także aktywnym pisarzem, poetą, członkiem Chińskiego Stowarzyszenia Pisarzy. Kieruje zarazem również pracującym na rzecz zbliżenia między ludźmi różnych krajów i narodowości Chińskim Stowarzyszeniem Esperanto. Kim pan jest z zawodu?
– Z wykształcenia jestem inżynierem. Wcześniej pracowałem w różnych miejscach, także w administracji państwowej. Byłem m.in. wicemerem Pekinu oraz wiceministrem radia, filmu i telewizji ChRL. Na każdym stanowisku prezentowałem ten sam pogląd, że rozwój przyjacielskich kontaktów między narodami, w tym współpracy z Polską, jest szczególnie korzystny i pożądany, a ogromną rolę w zbliżeniu mogą odegrać ludzie kultury.

Wydanie: 10/2008

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy