2006
Opowieści o kresach
Inspiracją do powstania książki były opowieści Andrzeja Legiecia o tym, co widział na Białorusi, Litwie i Ukrainie, oraz wspomnienia rodzinne Witolda Jaworskiego i Piotra Zabornego. Napisane przez nich teksty opublikowano na łamach uczelnianego dwutygodnika Masovia Mater, a w książce wzbogacono je o wspomnienia kresowe innych autorów. Pierwsza część książki to opis przeszłości Kresów przez pryzmat losów ludzi zwykłych i niezwykłych. Część druga to swoisty przewodnik turystyczny Legiecia po Kresach, który może pomóc polskim wędrowcom bliżej je poznać. Kresy, Kresy… mają
Włoszczowej rośnie apetyt
Po spektakularnym zatrzymaniu pociągów we Włoszczowej rosną apetyty na więcej. Nowym hasłem jest: Włoszczowa żąda dostępu do morza! Co pan na to, panie Gosiewski?
Święty monopol
Uważajcie na następujące słowa: „wszystko”, „zaczęło”, „tu” i „się”, gdyż jeśli użyjecie ich w pewnej określonej kolejności, naruszycie prawa autorskie. Słynny browar w Żywcu czcił 150-lecie istnienia i na jednym ze swoich budynków w tej miejscowości powiesił wielką planszę z napisem: „Tu wszystko się zaczęło”. Lokalne władze i mieszkańcy podnieśli larum, że takie właśnie słowa wypowiedział w 1999 r. w Wadowicach papież Jan Paweł II, więc nikt nie ma prawa ich używać. Browar stchórzył i zmienił hasło na inne, nam zostawiając
Bareja bis
Najpierw był mail rozesłany do prowadzących pasma i audycje publicznego Radia Bis, w którym dyrektor tej stacji, Jacek Sobala, informował, że nie mówi się „Święto Zmarłych”, tylko „Dzień Wszystkich Świętych”. Kilka dni później był drugi mail, tym razem ostrzegawczy: jeśli jakiś dziennikarz użyje na antenie zwrotu „Święto Zmarłych”, będzie musiał zapłacić tysiąc złotych kary. Potem po korytarzach rozgłośni niósł się gromki śmiech odważniejszych pracowników. Wreszcie Sobala wycofał się z zamiaru nakładania
Dylemat politruka
„Dziennik”, sztandarowe pismo IV RP, rozdziera szaty – Kaczyński walczy z Rokitą! Więc co robić? – pyta dramatycznie redaktor naczelny gazety, Robert Krasowski – skoro się ceni jednego i drugiego? Kiedy trzeba wybrać? I odpowiada (z jakimże bohaterstwem!): „Mając do wyboru PiS albo PO, wybieramy prawdę”. Znaczy się, wcześniej, mając do wyboru PiS albo Samoobronę, albo SLD – wybieraliście kłamstwo?
Bratkowski na cenzurowanym
Stefan Bratkowski, honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, zerwał współpracę z „Rzeczpospolitą”. Powodem było zdjęcie jego felietonu przez redaktora naczelnego, Pawła Lisickiego. Tekst został uznany za łże-felieton sprzeczny z polityką wydawniczą gazety. Oczywiście nazywanie Lisickiego cenzorem to nieuprawniony skrót myślowy i podłe nadużycie semantyczne.
Uratował go SMS
Przepraszam, że zawracam ci głowę, ale chcę popełnić samobójstwo – napisał student ze Słubic do nieznanej dziewczyny Sylwię Klonowską, 26-letnią mieszkankę 11-tysięcznego Koronowa pod Bydgoszczą, obudził w nocy brzęczyk telefonu komórkowego. Spojrzała na zegarek. Była 1.20, więc nie podniosła słuchawki. Ale wkrótce komórka rozdzwoniła się po raz drugi. – Skąd jesteś? – zapytał jakiś chłopak. – Z Koronowa – odpowiedziała zaskoczona. – A gdzie to jest? – chciał wiedzieć nocny rozmówca. A wtedy ona skończyła rozmowę,
Jak zarobić na „Kodzie Leonarda da Vinci”?
Minęły dwa lata od publikacji powieści, a wszystko, co ma z nią jakikolwiek związek, sprzedaje się w ciemno „Kod Leonarda da Vinci” to najważniejsze – jak dotąd – wydarzenie z zakresu popkultury w XXI w. Nawet więcej – „Kod” wywołał najsilniejszą od dziesięcioleci koniunkturę na rynku dóbr kultury masowej. Minęły dwa lata z hakiem od publikacji powieści, a wszystko, co ma z nią jakikolwiek związek, sprzedaje się w ciemno. Wszystko, czyli ekranizacja filmowa, programy telewizyjne, gry komputerowe, trasy
Zrobiłem, co obiecałem
Henryk Słonina, prezydent Elbląga Jesteśmy liderem w rankingu pozyskiwania środków unijnych w województwie warmińsko-mazurskim – Jest pan prezydentem Elbląga od 1998 r. W poprzednich latach był pan wiceprezydentem miasta, i to zarówno w czasach po przywróceniu samorządów, jak i w okresie przed rokiem 1990. To daje długą perspektywę spojrzenia na rozwój miasta. Jak pan go ocenia? – Rzeczywiście pracę w administracji rozpoczynałem w terenowych organach administracji państwowej. Obowiązywał system scentralizowany i nasza rola sprowadzała się do wykonywania planów i dyspozycji.






