Rozebrane aż do kości

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Do Polski przypłynie statek – klinika. Na wodzie być może kobiety będą czuć się bezpiecznie. Odważą się przyjść po poradę antykoncepcyjną, spotkają się z psychologiem i jeśli będzie to konieczne, przenocują na statku. Tam zostanie przeprowadzona bezpieczna aborcja.
Jako pierwsza na statek przyszłaby zapewne pani T., 29-letnia mieszkanka Warszawy, dwoje dzieci – 5 i 6 lat, zasiłek z opieki społecznej, II grupa inwalidzka, krótkowzroczność – 24 dioptrie, anemia, częste pobyty w szpitalach. Panią T. odsyłano od lekarza do lekarza, ostatni powiedział, że być może siatkówka nie odklei się w czasie porodu.
Za panią T. stanie Ewa G., zgwałcona, którą wypędzano ze szpitali, bo chce zniszczyć życie, nieważne, że potwornie poczęte. I Janina N., której chore nerki nie interesują lekarzy. Oczywiście, gdyby chciała przyjść prywatnie i zapłacić, ten sam ginekolog zapewni, że ciąża jest dla niej zagrożeniem. Ale dzisiaj niech idzie i modli się, żeby nerki przetrwały ciążę.
Długa kolejka żon pijaków, lekkomyślnych dziewcząt, kobiet, których nie stać na antykoncepcję, chorych i zgwałconych. Długa kolejka kobiet ustawi się przed statkiem, którym do Polski przypłyną przedstawicielki holenderskiej fundacji Kobiety na Falach. To one budują właśnie statek-klinikę, pływający szpital. Na dwunastomilowym obszarze przybrzeżnych wód terytorialnych na statku obowiązywać będzie prawo holenderskie, a ono zezwala na aborcję. Dodam, że w związku z tą wolnością przerwania ciąży spadają w Holandii.
Statek popłynie na Maltę, odwiedzi Amerykę Południową, w Europie zatrzyma się w Irlandii i, oczywiście, w Polsce. Założycielka fundacji, dr Rebecca Gomperts, jest bardzo ciekawa, co to za kraj, w którym kobiety ze względów finansowych, prawnych i religijnych nie mogą decydować o swoim życiu i macierzyństwie.
Długa kolejka stłamszonych kobiet. Wspaniały temat dla telewizji, która przecież ciągle pokazuje kobiety rozebrane aż do kości. Każde kliknięcie pilota – ekshibicjonizm na ekranie. Zdyszane, agresywne, szybciej do nagrody – to te z “Agenta”. Są jeszcze te, które opowiedzą w kolorach, dlaczego poddały się operacji plastycznej. Wybałuszą każdą zmarszczkę przed kosztownym zabiegiem, prześcigają się w nieapetycznych wspomnieniach o kobiecie z za małym biustem.
Brzydkie ciało, afery rodzinne i sztuczne wybaczanie – to wszystko kobiety sprzedają w telewizji, oczywiście “robionej” przez facetów. Już szykuje się “Wielki Brat”. Tam to dopiero będzie podglądanie kobiet. Oczywiście na ich życzenie.
Te z kolejki, czekające na wejście na statek, na pewno zgodziłyby się, by wystąpić przed kamerą. Niestety, taki serial nie powstanie. Mężczyźni, którzy robią ekshibicjonistyczne programy o kobietach, produkują je dla pieniędzy, nie dla prawdy.

Wydanie: 49/2000

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy