Ryzykownie jeździsz – więcej płacisz

Ryzykownie jeździsz – więcej płacisz

Resort finansów chce powiązać koszty leczenia ofiar wypadków z odpłatnością OC

Na pytanie agenta ubezpieczeniowego o ilość stłuczek i wypadków kierowca z reguły odpowiada, że jeździ bezpiecznie i w związku z tym przysługuje mu największa zniżka za jazdę bezszkodową, która dochodzi do 50-60% składki podstawowej. Ubezpieczyciel nie ma możliwości sprawdzenia, czy klient mówi prawdę, bowiem nie istnieje centralny rejestr wypadków, a kierowcy często po odebraniu odszkodowania zmieniają towarzystwo ubezpieczeniowe.

same baranki drogowe

Projekt nowelizacji ustawy o ubezpieczeniu zdrowotnym, zgodnie z którym sprawca wypadku samochodowego będzie płacić za leczenie poszkodowanych z komunikacyjnej polisy OC, abstrahuje od takiej sytuacji. Resort finansów liczy na to, że zwiększenie stawek dotknie przede wszystkim kierowców powodujących wypadki. Natomiast ubezpieczyciele są zdania, że wobec braku centralnego rejestru klientów nie będzie możliwości sprawdzenia, czy dany kierowca spowodował kiedyś szkody. Czy zatem wszyscy będą płacić więcej i wspólnie pokrywać szkody powodowane przez tych, którym najlepiej byłoby w ogóle odebrać prawo jazdy?
Brak centralnego rejestru powodujących wypadki i pobierających odszkodowania nie jest, niestety, jedyną słabością projektu nowelizacji. Inną jest zawiły system przekazywania środków na leczenie poszkodowanych.

Koszty leczenia

Propozycja zmiany zawarta w projekcie nowelizacji ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym zakłada, że sprawcy wypadków drogowych byliby obciążani kosztami leczenia ofiar. Jeżeli kierowca miał polisę OC – której posiadanie jest obowiązkowe – płaciłoby towarzystwo ubezpieczeniowe, jednak zwrot ten nastąpiłby nie w wysokości doznanej szkody, ale w formie ryczałtu, którego wysokość co roku będzie określał minister zdrowia w odniesieniu do kategorii szkód. Zgodnie z projektem, przy ustalaniu wysokości ryczałtu uwzględniana będzie wysokość kosztów poniesionych przez wszystkie kasy chorych w danym roku kalendarzowym, okres leczenia poszkodowanego oraz stopień trudności zastosowanych procedur medycznych.
A co o planowanych zmianach sądzą bezpośrednio zainteresowani? Andrzej Witkowski, prezes PZM, uważa, iż środki na ochronę zdrowia powinny pochodzić z podatków, a nie z ubezpieczeń. Z drugiej strony, nie każdy wypadek i nie każda ofiara na drodze są ewidentnie zawinione przez kierowcę, np. z powodu złamania przepisów drogowych, jazdy niesprawnym pojazdem, nietrzeźwości itd. Do wielu wypadków dochodzi z powodu złego stanu dróg albo zdarzeń losowych, które trudno przewidzieć. Dlatego nie zawsze koszty odszkodowania dla ofiar wypadków powinny być opłacane z polisy OC kierowcy.

Towarzystwa grożą buntem

Jeszcze bardziej krytycznie wypowiada się o projekcie zmian Jan Durajczyk, przewodniczący Komisji Ubezpieczeń Komunikacyjnych w Polskiej Izbie Ubezpieczeń. – W tej sprawie jest więcej wątpliwości niż odpowiedzi – mówi. – Nie otrzymaliśmy nawet rządowego projektu nowelizacji ustawy, a zgodnie z prawem, samorząd gospodarczy, jakim jest Polska Izba Ubezpieczeń, powinien być informowany o wszelkich planowanych zmianach. Projekt nie został też nigdzie opublikowany. Pewne wydaje się jedynie, że składki na ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej wzrosną. W jakiej wysokości, na co będą przeznaczane, kto będzie płacił odszkodowania i w jakiej części pokryją leczenie ofiar wypadków, tego nie wiemy. Z jednej strony, zasada obowiązująca w ubezpieczeniach mówi, że ubezpieczyciel pokrywa szkody do wysokości poniesionych kosztów leczenia, z drugiej podobno w projekcie jest mowa o jakimś ryczałcie, a nawet o trzech rodzajach ryczałtów.
W nie mniej radykalny sposób wypowiedział się Adam Taukert, rzecznik PZU, największego polskiego ubezpieczyciela. Dał on do zrozumienia, że towarzystwa ubezpieczeniowe w obawie o utratę klientów mogą nie skorzystać z zapowiadanych przez resort finansów możliwości podnoszenia bez ograniczeń składek OC, bo już teraz nie wykorzystują możliwości podwyżek dawanych im przez obowiązujące przepisy (do 160% podstawowej składki OC). Adam Taukert twierdzi, że nowe regulacje prawne planowane w tej sprawie przez rząd spowodują, że zwiększy się grono kierowców jeżdżących bez obowiązkowego OC, już teraz sięgające kilkunastu procent ogółu zmotoryzowanych.
Ostatecznie o losie rządowego projektu nowelizacji zakładającym, że kasy chorych będą otrzymywały pieniądze na leczenie poszkodowanych w wypadkach samochodowych rozstrzygną parlament i prezydent.


Jacek Bartkiewicz, wiceminister finansów
Zdecydowaliśmy się zawrzeć w projekcie zwrot kosztów leczenia od sprawcy wypadku w formie ryczałtu, bowiem pełna wycena usług medycznych bywa niekiedy dość wątpliwa, a towarzystwa ubezpieczeniowe nie wypłaciłyby się, chcąc zaspokoić wszystkie roszczenia poszkodowanych. Dlatego wolimy systemowo ustalić trzy różne kategorie wysokości ryczałtu, które określi minister zdrowia w porozumieniu z ministrem finansów. To prawda, że brak jeszcze centralnego rejestru ubezpieczeń. Staramy się go jak najszybciej wdrożyć, ale ponieważ PZU ma 60% ubezpieczonych, więc większość spraw jest do zweryfikowania. Wolimy obciążyć wyższą składką OC sprawców wypadków, a nie wszystkich kierowców, czyli powiązać jej wysokość ze „szkodowym” lub „bezszkodowym” przebiegiem ubezpieczenia. Nie chodzi zresztą tylko o wypadki drogowe, ale o wszelkie zdarzenia, gdzie mogą być poszkodowani. Sądzimy więc, że niebawem wiele osób będzie się rozglądać za własnym OC, rozszerzy się też oferta towarzystw ubezpieczeniowych w tej kategorii. Trudno powiedzieć, jak wobec projektu zachowa się parlament. W trakcie prac legislacyjnych będziemy też rozmawiać z całym środowiskiem towarzystw ubezpieczeniowych. Wspomniane zmiany mogłyby wejść w życie nie prędzej niż w połowie br.

 

Wydanie: 6/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy