Są pytania, nie ma odpowiedzi

Są pytania, nie ma odpowiedzi

Polacy, nic się nie stało, śpiewają kibice, gdy naszym piłkarzom gra się nie klei i tracą bramkę. Na tę samą melodię śpiewa teraz chór polityków Prawa i Sprawiedliwości próbujących wytłumaczyć dymisje Dorna i Sikorskiego. Postawieni w absurdalnej sytuacji, z niemożliwym do wykonania zadaniem, próbują jakoś się ratować. Niezbyt finezyjnie, ale za to hurrapatriotycznie. Jak mantrę powtarzają, że wszystko, co się dzieje teraz w Polsce, dzieje się oczywiście dla dobra Polski i dla dobra Polaków. Taką argumentacją mają szansę przejść do historii. Może nie do historii polityki, ale przynajmniej rozrywki. Jako twórcy nowego humoru. Szczypta Szwejka i Orwella, i dużo, dużo Gosiewskiego i Kuchcińskiego. Jak widać, niełatwe jest życie w PiS. Nawet życie lizusa.
W coraz podlejszym położeniu są również apologeci braci Kaczyńskich, skupieni, pewno przez jakiś przypadek, w gazetach wydawanych przez Axela Springera. To przecież tam urodziła się i do dziś święci triumfy doktryna porównująca Jarosława Kaczyńskiego z marszałkiem Józefem Piłsudskim. Skromne to, a jakże głębokie. Jaruzelskiemu odbierze się stopień generała, a Dziadka zlustruje za współpracę agenturalną z zaborcą i w całym stuleciu od 1918 r. będzie tylko jeden, naprawdę wybitny mąż stanu. Gdyby ktoś z czytelników miał kłopot z rozszyfrowaniem, kto nim będzie, wystarczy sięgnąć do zszywki „Dziennika”.
Zaiste trzeba wiary niezwykłej i niedającej się niczym zachwiać, by w tej chaotycznej grze kadrowej dopatrywać się głębszej strategii. I to jeszcze strategii niebywale finezyjnej. Sceptycyzm co do strategii wcale nie oznacza, że ta ekipa nie ma celu i że brakuje jej planu działania. Tyle że jest to cel sprowadzający się do zdobycia i umocnienia osobistej władzy braci Kaczyńskich. Władza jest dla nich celem samym w sobie. Afrodyzjakiem. A hasła wyborcze to tylko spis spraw, które zdaniem większości społeczeństwa wymagają zmiany. Na sztandary wpisano więc walkę z korupcją, budowę mieszkań, reformę służby zdrowia, budowę autostrad. No i solidarne i tanie państwo. Co z tego zostało? Kiedy mieszkaniówka była w takim impasie? A hasło było przecież takie piękne! Trzy miliony mieszkań. I będą! Kiedy? Po dwóch kadencjach obecnego prezydenta i dwóch następnych obecnego premiera. Żart? Pewnie, ale nie dla zwolenników PiS. Proszę zobaczyć, co zostało z kokieterii, jaką niedawno czarowano wyborców? Teraz tak kochani przez PiS Polacy nie mają nawet prawa do informacji o powodach dymisji dwóch ważnych ministrów. Polacy muszą szybko przywyknąć do tego, co już jest normą w partii. Żadnych pytań, żadnych dyskusji i żadnych wątpliwości. Za całą informację ma wystarczyć przekonanie o wyjątkowości i nieomylności premiera. Najlepszego premiera od 1989 r.
A z drugiej strony, czy ostatnie zmiany mają głębsze znaczenie? Wydaje się, że tak. Wiele wskazuje na to, że zaostrza się walka o władzę. I to zarówno w ramach samego PiS, jak i na zewnątrz. Dyscyplinowanie własnych szeregów musi przecież czemuś służyć. Pewno czeka nas wzmożona walka z opozycją i niezależnymi mediami.

Wydanie: 7/2007

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy