Samoobrona red. Olejnik

Z gadziej perspektywy

To SLD wyhodował Leppera, bo zrobił go wicemarszałkiem i dowartościował Samoobronę stanowiskami w Sejmie. Obdarzył tych warchołów fotelami szefów i wiceszefów sejmowych komisji. Wpuścił na polityczne salony.
Tak słyszę raz po raz od tak zwanych niezależnych mediów. To SLD odpowiedzialny jest za schamienie parlamentu, za wszechogarniający życie polityczne populizm. Bo premier Miller podawał rękę przewodniczącemu Lepperowi, uznał jego ugrupowanie za parlamentarne, demokratycznie wybrane.
Historia, rzecz jasna, nie powtarza się, ale coraz częściej odnoszę wrażenie, że to polskie media, mieniące się „niezależnymi”, czyli sympatyzujące z przegranymi w minionych wyborach parlamentarnych – Unią Wolności i AWS – działają na zasadzie „na złość Millerowi odmrożę sobie uszy”. Żyją one dalej pamięcią czasów minionych. Przedwczorajszymi, wczorajszymi sentymentami. Wydaje im się, że jeśli będą regularnie flekować obecną koalicję za wszystkie drobiazgi, wyolbrzymiać jej błędy, aby np. udowodnić, że czerwoni kradną tak jak czarni kradli, to ich ulubieńcy do władzy rychło powrócą.
Jedni tęsknią za czarownym profesorem Geremkiem i dżentelmenowatym posłem Wierchowiczem albo za urokiem Andrzeja Olechowskiego. Inni marzą o powrocie AWS-owskich „spółdzielni”, bo wtedy można było się wyżywić. Wydaje się im wszystkim, że może się powtórzyć rok 2001, kiedy przegrany SLD w swym starym składzie do władzy powrócił.
Tak jednak w przypadku Unii Wolności i AWS już nie będzie. Czas eliminuje część elit politycznych równie brutalnie jak wyborcy. Wyborcy coraz bardziej negatywnie oceniają minione 12-lecie i nie chcą powrotu starych. Jeśli centroprawica i prawica chcą cokolwiek w przyszłych wyborach znaczyć, muszą znowu wskoczyć w nowe szaty, nowy polityczny kostium.
Najbliższe wybory samorządowe, a potem parlamentarne będą starciem nowych, dzikich, władzą niesplamionych z Samoobrony, i starych, władzą pokalanych. Starych, czyli nie tylko ludzi z dawnej „Solidarności”, ale też PSL, UP i SLD.
Andrzej Lepper bardzo umiejętnie gra na haśle przewietrzenia i rozwalenia starego układu władzy. Na odtworzeniu bardzo przydatnego w czasie biedy, recesji układu oni-my. Oni to wszyscy z obozu władzy, poza Samoobroną. My to biedne społeczeństwo i prawdziwi ludowi trybuni z Samoobrony, którzy teraz pieniędzy brać nie chcą. A jeśli dojdą do władzy, to przeprowadzą lustrację gospodarczą i nagrabione odgrabią.
I dlatego Lepper stale atakuje Balcerowicza, symbol zła wszelkiego Polski prowincjonalnej. No i coraz śmielej aktualną koalicję rządzącą. Wali populistycznie pod publiczkę.
Zabawne, a może i groźne, że propagandzie Leppera ulegają media oficjalnie antylepperowskie. „Gazeta Wyborcza” w populistycznym szale podłącza się pod Leppera i np. ostatnio grzmi na parlamentarzystów, którzy oprócz działalności parlamentarnej uprawiają poprzednie zawody. Za honoraria. Redaktor Olejnik, aby dołożyć marszałkowi Nałęczowi, w środowy poranek wiecuje z zaproszoną do studia publiką, podchwytliwie pytając: czy posłowie za dużo zarabiają? Jasne, że każdy powie, że za dużo. Bezmyślnie. I to w Polskę poleciało. I tak red. Olejnik staje się tubą Leppera, który będzie dalej mamił wyborców, że kiedy oni dojdą do władzy, to będą rządzić za darmo. I wtedy kraj mlekiem popłynie.
Historia, rzecz jasna, nie powtarza się. W Niemczech, aby obrzydzić komunistów, faworyzowano narodowych socjalistów. Wierząc, że stara liberalna prawica, arystokracja wróci i ład zapanuje. W Polsce nie ma komunistów ani nazistów. Są za to koalicjanci SLD-UP-PSL regularnie trzepani przez media. Nie tylko za zasługi, ale też profilaktycznie. Na złość.
To jednak sprzyja nierzadko niedocenianym lepperowcom. Jeśli red. Olejnik i zaprzyjaźnieni z nią redaktorzy „Wyborczej”, „Rzeczpospolitej” i „Życia” wolą Leppera niż Millera, to niech brzmią w lepperowskim chórze.

 

Wydanie: 22/2002

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy