Sąsiedzkie pogromy Żydów

Sąsiedzkie pogromy Żydów

W piątek 8 września o godz. 8 rano pojawiło się za to na szczuczyńskich ulicach zarządzenie wzywające wszystkich Żydów do przymusowej pracy na rzecz okupacyjnych wojsk niemieckich. Żydzi zostali zapędzeni do likwidacji uszkodzeń budynków i ulic miasta oraz pobliskiego mostu wysadzonego przez cofające się oddziały polskie. Kto się nie stawił do pracy, miał zostać rozstrzelany. W polowaniu na Żydów i zaganianiu ich na roboty ochoczo uczestniczyła polska młodzież ze Szczuczyna. Na jednej z ulic niemiecki żołnierz zastrzelił 12-letniego żydowskiego chłopca, sądząc, że ten wymiguje się od pracy. To pozwoliło „rozładować napięcie” w mieście, polscy mieszkańcy poczuli się uspokojeni tym, że Żydzi zostali ukarani przez Niemców.

W kolejnych dniach armia niemiecka powołała też lokalne władze, szczuczyński komitet miejski. (…) W sobotę 9 września 1939 r. został wydany rozkaz, by wszyscy Żydzi do 45. roku życia stawili się przed godz. 11 rano na szczuczyńskim rynku. Gdy polecenie zostało wypełnione, niemieccy żołnierze, wiedząc, że na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow wkrótce będą musieli opuścić te tereny, wybrali ok. 300 z nich i umieścili w szczuczyńskiej synagodze. (…) Stamtąd wywieziono tych 300 Żydów w stronę terenów polskich, które przypaść miały, na mocy paktu, III Rzeszy. (…) Tamtej zimy (1940) z 300 wywiezionych przez Niemców żydowskich mężczyzn wróciło do Szczuczyna 30. Pozostali w czasie transportu zmarli z zimna bądź zostali rozstrzelani przez Niemców (…).
Dokładnie w święto Jom Kippur 1939 r., o godz. 3 po południu, wojska niemieckie wycofały się ze Szczuczyna. Wieczorem zaś pierwszego dnia święta Sukkot, jak opowiedział Mojsze F., przyszła wiadomość z Grajewa, że Armia Czerwona objęła już władzę nad miastem i szła z muzyką w kierunku Szczuczyna. Ludność żydowska, mając w pamięci niedawne zbrodnicze rządy nazistów oraz ekscesy antysemickie ludności polskiej, powitała Rosjan jak wyzwolicieli, bardzo serdecznie, kwiatami, śpiewami i gorzałką.

Następnego wieczora, dzień po objęciu władzy w Szczuczynie, bolszewicy aresztowali byłego burmistrza B., kilku bogatych Polaków oraz przedstawicieli inteligencji, a także wszystkich polskich ziemian, czyli tzw. obszarników, z całego miasta i okolic. Zostali oni wysłani do Grajewa, a stamtąd do więzienia w Łomży, skąd następnie wywieziono ich na daleką Syberię. Teraz to polscy mieszkańcy miasta byli zrozpaczeni, a rozpacz zrodziła wściekłość i żądzę zemsty na żydowskich sąsiadach, których powszechnie posądzano o współpracę z organami NKWD. Należy jednak zauważyć, że tak jak w innych miastach tego rejonu skład osobowy sieci agenturalnej NKWD, utworzonej w ciągu następnych miesięcy, był w Szczuczynie etnicznie bardzo zróżnicowany i raczej dominowali w niej Sowieci i Polacy, choć oczywiście donosili i Żydzi. (…) Bolszewicy traktowali obie wspólnoty w podobnie rewolucyjnie „sprawiedliwy” sposób, wywożąc wszystkich tych ich przedstawicieli, których uznali za wrogów klasowych, niezależnie od etnicznego pochodzenia. (…)

22 czerwca 1941 r. wybuchła wojna niemiecko-radziecka. Naziści ponownie błyskawicznie zajęli Szczuczyn. (…) Polska ludność utworzyła wtedy, podobnie jak w innych miasteczkach w rejonie, własną tymczasową milicję i władze.

Polscy partyzanci wyszli z okolicznych lasów, w których ukrywali się, prowadząc przez cały 1940 r. walkę z Rosjanami, stawili się w miasteczku i rozpoczęli organizowanie własnej administracji. (…) W piątek 27 czerwca 1941 r., późnym wieczorem, gdy całe miasto spało, z inicjatywy braci Alberta i Stanisława P. oraz Mieczysława K., późniejszego agenta gestapo na tym terenie, zaczęła się w Szczuczynie pierwsza masakra Żydów, sprawnie i z rozmysłem przygotowana. Jedna grupa Polaków zaatakowała tzw. nową część miasta, druga żydowskie mieszkania na rynku, trzecia zaczęła pacyfikować ul. Łomżyńską, a czwarta udała się na osiedle żydowskie, nazywane przez miejscowych Pawełki.

Na nowym mieście zamordowano rodzinę R., L. (krawców) (…) – w ich własnych domach. Rodzina S., słysząc krzyki mordowanych sąsiadów, uciekła na pola, w żyto. Fotograf K. i Riwe T. z dzieckiem i matką uciekli przed Polakami przez okno i schronili się w domu Chai S.-G., do której Polacy tamtej nocy nie dotarli. Zabili za to dzieci R. w rynku. Zabili również K. z dzieckiem w wieku sześciu miesięcy przy piersi i jej starszego syna Griszena, zamordowano Bejle Rohel G. z jej dziećmi, zabito rodzinę B., rodzinę S., dzieci Tewje Sz. i wielu innych. Na osiedlu Pawełki zamordowano tamtej nocy Gabriela F. z rodziną i jeszcze jedną rodzinę z rodu B. Lejzera S. zaprowadzono do rzeźni i tam kazano położyć mu głowę na pniu, a następnie odcięto mu ją maszyną do głuszenia bydła.
Później polscy mieszkańcy zaczęli rabować mieszkania zabitych tamtej nocy Żydów. Na przygotowane wozy załadowali zwłoki i wywieźli je na obrzeża miasta. Strażnicy z polskiej milicji natychmiast przemywali zakrwawione ulice, a ślady mordów zasypywali piaskiem. Chaja S.-G. twierdziła, że sami Polacy rozmawiali, że zabili tej nocy kilkuset Żydów. (…)

Również na podstawie raportów z tego rejonu, sporządzonych przez Armię Krajową w następnych latach, podpisanych przez komendanta AK Obwodu Białystok Aleksandra R., ps. „Dzik”, można stworzyć listę przypuszczalnych sprawców tej zbrodni (…). Interesująca jest odręczna adnotacja na sprawozdaniu AK. Otóż przy nazwisku Mieczysława K. znajduje się wiele mówiący wpis „zawód – gestapowiec”. Również materiały niemieckie, odnalezione przez Edmunda Dmitrowa w trakcie kwerendy akt niemieckich w Ludwigsburgu i Freiburgu, potwierdzają fakt zorganizowania przez Polaków pogromu w Szczuczynie. (…)

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 14/2016

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy