Sieroty po Jagielloni

Sieroty po Jagielloni

Stowarzyszenie walczy…

Z jednej strony mamy prezydenta dużego miasta popieranego przez władze klubu piłkarskiego, rządzące siły polityczne i najpoważniejszych biznesmenów, a z drugiej – biedne stowarzyszenie wspierane do tej pory tylko przez rodziców kilkuset młodych adeptów futbolu. I te sieroty nie chcą się poddać. Dlaczego?

– Już od paru lat mam na Świętokrzyskiej dwójkę trenujących synów. Chodzą do szkoły sportowej obok, trenują w hali i na boiskach. Jestem o nich spokojny – od rana do wieczora. Zarówno nauczyciele w szkole, jak i trenerzy są ze mną w stałym kontakcie, dbają, by treningi nie przesłoniły nauki, by to wszystko było harmonijne – tłumaczy jeden z ojców (prosi o niepodawanie do wiadomości publicznej personaliów). – Moi synowie uczą się i rozwijają świetnie. Nie wiem, czy z któregoś wyrośnie zawodowy piłkarz. Ale to dla mnie nie jest najważniejsze. Chcę, by wyrośli z nich dobrzy, mądrzy, zdrowi fizycznie i psychicznie ludzie. Zarówno ja, jak i moi koledzy uważamy, że MOSP jest właściwym rozwiązaniem. I będziemy go bronić.

– Będziemy bronić tych boisk, tej oazy sportu i rekreacji. Kto wie, co tu powstanie po zlikwidowaniu MOSP. Historia obiektu przy Jurowieckiej jest przestrogą. I tu, i tam zapewne po iluś latach wyrosną apartamentowce. A z boisk zostanie w Białymstoku reprezentacyjny stadion i rozrzucone po całym mieście nieliczne orliki. Bogaci bonzowie, akcjonariusze Jagiellonii sobie poradzą. Zawsze można kupić taniego juniorka z Konga, Łotysza czy Białorusina albo trzecioligowego Brazylijczyka. A naszym dzieciakom zostaną klatki schodowe – raczej blokowisk niż apartamentowców – i galerie.

Kilka miesięcy temu prezydent Tadeusz Truskolaski został wybrany na trzecią już kadencję. Jednak jego zaplecze w radzie miejskiej stopniało do sześciu radnych (na 28). Zdecydowaną większość ma w niej Prawo i Sprawiedliwość, które w poprzednich latach bezlitośnie punktowało Truskolaskiego, a szczególnie wszelkie beneficja przyznawane SSA Jagiellonia.

I są już pierwsze efekty. Centralne Biuro Antykorupcyjne bada wszystkie wątki związane z przetargiem na wybudowanie boisk na miejskim lotnisku Krywlany. Przetarg wygrała startująca jako jedyna Białostocka Szkółka Piłkarska Jagiellonii. To jednak materiał na kolejny tekst o piłkarskim światku Białegostoku.

Coraz częściej głos w tych sprawach zabierają radni. – Dokładnie przyjrzymy się zarówno dotychczasowym, jak i planowanym działaniom magistratu w dziedzinie sportu – zapewnia radny Zbigniew Brożek z PiS, przewodniczący miejskiej komisji sportu i turystyki. – Sprawa działek dla szkółki Jagiellonii na Krywlanach to dopiero początek. Nie zapomnimy o sprawie ul. Jurowieckiej, dotacji dla środowisk sportowych, o pomocy dla najmłodszych adeptów różnych dyscyplin. Mam nadzieję, że opracujemy taką strategię, by stowarzyszenia typu MOSP nie musiały bać się o swoją przyszłość.

Do porozumienia daleko

O powody takich działań w stosunku do MOSP zapytaliśmy prezesa SSA Jagiellonia Cezarego Kuleszę i prezydenta Truskolaskiego. W oświadczeniu podpisanym przez członka zarządu SSA Jagiellonia Agnieszkę Syczewską czytamy: „MOSP jest podmiotem od nas niezależnym, a prowadzi działalność konkurencyjną – tj. szkolenie dzieci i młodzieży. W związku z powyższym nie wyraziliśmy zgody na posługiwanie się naszymi znakami. Prawo do znaku słownego i graficznego należy do SSA Jagiellonia i zastrzegliśmy to w Urzędzie Patentowym w październiku 2012 r.”.
I jeszcze punkt widzenia władz miasta: „Niezrozumiałe jest pytanie, dlaczego Gmina Białystok nie umarza długu. Bardziej zasadne jest pytanie, dlaczego pożyczkobiorca nie spłaca długu. Obowiązkiem Prezydenta Miasta jest dbanie o finanse miasta. Umorzenie tak znacznej należności stałoby w sprzeczności z przepisami dotyczącymi finansów publicznych (…). Dotacje nie były udzielane, bo nie była spłacona pożyczka”, napisała Urszula Mirończuk, rzecznik prasowy prezydenta Białegostoku.

Oświadczenia te nie rokują rozwiązania satysfakcjonującego wszystkie strony sporu. Mogłyby pomóc negocjacje. Tyle że prezes MOSP Stanisław Bańkowski stara się o spotkanie z prezydentem Truskolaskim od dwóch lat. Bezskutecznie. Może doczeka się teraz?

Foto: Michał Kosc.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 12/2015

Kategorie: Sport

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy