Siłami natury

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Siłami natury rodzą się u nas kandydaci na prezydenta, także siły – jak najbardziej naturalne – używane są przez kobiety, które biją się o władzę.
Oto Jan Maria Rokita zbolałym tonem oświadczył, że jeśli trzeba będzie, przymus nastąpi absolutny, to on poprze Mariana Krzaklewskiego w wyborach prezydenckich, ponieważ “Marian Krzaklewski jest naturalnym kandydatem prawicy”. Naturalny kandydat kojarzy się właśnie z takim wyłonionym siłami natury. Żadnego cesarskiego cięcia, żadnego wywoływania porodu. Trzeba zdecydować się na Krzaklewskiego, bo i tak zostałby kandydatem prawicy. Siłom natury nie przeciwstawi się nawet Jan Maria Rokita, który – jak na razie – zajęty jest nie wyborami prezydenckimi, lecz udowadnianiem swojej marnej sytuacji finansowej. Ponieważ politycy znowu coś bąknęli, że ewentualnie, kiedyś tam ujawnią stan swoich kont, Jan Maria Rokita postanowił wyprzedzić wszystkich i udowodnić, że niewiele posiada. Mam tylko żonę i dziecko, poskarżył się. Rzeczywiście, nędza absolutna. Taka żona i dziecko więcej wyjedzą niż poseł zdoła zarobić. A poza tym od kiedy żona jest oznaką dobrobytu mężczyzny?
A od kiedy bijatyka należy do mężczyzn? Panie potrafią bić się ostro, korzystając oczywiście z sił natury. Pobiły się kobiety – ta, która biła w Warszawie, w imieniu komisarza Hermana, szarpała tę z zawieszonej władzy Gminy Centrum. “Zawieszona” raczej biła w swoim imieniu, a może Leszka Balcerowicza, bo oboje należą do UW. “Zawieszona”, wiedziona naturalnym instynktem, użyła teczki z dokumentami. Oczywiście mężczyźni, pomimo napiętej atmosfery, dalecy są od rękoczynów. Taki komisarz Herman rzuci złotą myśl, która bardziej zrani niż teczka wyładowana dokumentami. Powie radnym, że “przychodzą do pracy w sobotę, bo widocznie coś mają na sumieniu”. Mocno powiedziane, a siniaków nie zostawia. To tylko kobiety gotowe są dziś do rękoczynów. W imieniu mężczyzn.
Gdy czytam relacje opisujące szarpaninę i próbę dochodzenia, która której wsadziła pierwsza łokieć w brzuch, gdy oglądam zdjęcia, na których pielęgniarze niosą kobietę do karetki, zastanawiam się, jakie poczucie niesprawiedliwości może kobietę doprowadzić do takiej bójki. Przecież gdyby ktoś którejś z tych dam powiedział tydzień temu, że będzie dobrą koleżankę biła teczką, na pewno by nie uwierzyła. Tymczasem pieczątki, gabinety, plombowania, to odebrało panowanie nad sobą. Dwie kobiety w jednym gabinecie i dochodzi do walki przypominającej babskie walki w błocie. Smutno, gdy zwyciężają siły natury. Choć pewnie akurat Marian Krzaklewski jest z nich zadowolony.

 

Wydanie: 22/2000

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy