Czy Morawiecki dotrwa do wyborów?

Czy Morawiecki dotrwa do wyborów?

Po niedzieli wiemy, że dopiero wybory parlamentarne rozstrzygną, kto zostanie górą na dłużej. I czyj program będzie realizowany. Wcześniej prezes Kaczyński uzupełni wakaty w ministerstwach. Wybór między kandydatami z różnych, ostro ze sobą rywalizujących frakcji to nawet dla tak sprytnego polityka zadanie niełatwe. Musi przecież balansować między grupami interesów wewnątrz obozu prawicowego, który sklecił cztery lata temu. Wtedy udało mu się zmarginalizować tę prawicową opozycję, która kwestionowała jego przywództwo. Ale to już przeszłość. Dziś przed prezesem dużo trudniejsze wyzwanie. I jeśli coś mu się śni, to Konfederacja. Niebezpieczny konkurent po prawej stronie. Atakujący PiS dużo ostrzej niż PO i cała opozycja.

A na dodatek ekipa rządowa prezesowi się sypie. Problemem numer jeden jest premier Morawiecki. Człowiek, w którego Kaczyński tak wiele zainwestował. I to wbrew najbliższemu otoczeniu. Wciągnął na pokład bankstera, o którym w gruncie rzeczy niewiele wiedział. A przede wszystkim nie wiedział, że Morawiecki jest prawdziwym mistrzem tylko w jednej dziedzinie. Jak mało kto umie robić dobre wrażenie na ludziach, których chce oczarować.

Ojciec premiera opowiadał, jak to Mateusz wkupywał się w łaski irlandzkich właścicieli banku. Robił to tak skutecznie, że zrobili go prezesem.

Dużo o tym, kim naprawdę jest Morawiecki, mówią nagrania z restauracji Sowa i Przyjaciele. Każdy może posłuchać, co i jak mówił wtedy ten polityk. Pozujący na światowca, modelowy katolik i purysta językowy. Morawiecki dla zwykłych ludzi miał tam miskę ryżu. Człowiek z restauracji i z łamów „Gazety Wyborczej” staje się dużym kłopotem nie tylko dla PiS. Małżeństwo Morawieckich nigdy nie ujawniło wszystkiego. I tylko oni wiedzą, jak wielki mają majątek. I skąd się wziął.

Premierami bywali w Polsce ludzie, którzy do tej funkcji nie dorastali. Ale nawet oni nie mieli na koncie tylu kłamstw, co Morawiecki. I nie wygłosili tylu żenujących głupot. Na czele z tą, że w latach 1944-1989 nie było państwa polskiego. Morawiecki kłamał, że jako szef banku nie dawał kredytów we frankach szwajcarskich. Kłamie też w sprawie 15-hektarowej działki kupionej od kardynała Gulbinowicza za 700 tys. zł.

PiS zapowiadało walkę z układem. Z uwłaszczeniami na państwowym majątku. Z fortunami, które powstały z niczego, i to w rekordowym czasie. Może więc teraz dowieść, że nie była to tylko propaganda. Wszystko, czego szukają, mają u siebie.

Wydanie: 22/2019

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy